Szczęśliwy związek – poznaj kontrakty, które go tworzą

Analiza Transakcyjna przykłada dużą wagę do kontraktów. Od ich jakości zależy jakość relacji, także tej romantycznej. Zdaniem Stephena Karpmana, autora koncepcji Trójkąta Dramatycznego, podwaliny szczęśliwego i trwałego związku związane są z pięcioma typami kontraktów, zawieranymi przez partnerów.

Kontrakt kojarzy się nam zwykle z wielostronicową umową z ogromem załączników. Uspokajam od razu: nie, nie chodzi o to, aby takowe spisywać z partnerem / partnerką 🙂

Kontrakt w ujęciu Analizy Transakcyjnej to jasno określone wzajemne zobowiązanie do określonego typu działania. Jego istotą jest ujawnienie wszystkich istotnych założeń, przez wyciągnięcie na powierzchnię, nazwanie i omówienie oczekiwań, także tych niejawnych. Sprowadza się to do szczerej rozmowy o wzajemnych potrzebach, oczekiwaniach i zobowiązaniach. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, prawda?

Może pomyślisz: „Acha, czyli wystarczy porozmawiać z drugą stroną? Ok, robię to, także nie ma sensu czytać dalej.” Zerknij jednak, czy Wasze ustalenia we wskazanych obszarach rzeczywiście są tak jawne i dookreślone, jak sądzisz:

 

KONTRAKT NA UTRZYMANIE STRUKTURY

Ma miejsce, gdy partnerzy zgadzają się co do tego, że zadbają o strukturę i stabilność ich relacji. Nie będą grozić sobie odejściem lub nie wprost sugerować takie rozwiązanie, łamać przyjętych wspólnie ustaleń, czy też norm. Nie chodzi o to, że zmiana ustaleń nie jest możliwa, ale o to, w jaki sposób przebiega.

Jak w Twoim związku wygląda utrzymywanie struktury?
Czy w Twojej relacji oboje macie jasność co do tego, że się nie porzucicie, czy też może mówicie sobie czasem „no nie wiem czy to ma sens, skoro tak się zachowujesz” (groźba porzucenia)? Czy jasno powiedzieliście sobie, że rozmawiacie wprost o istotnych zmianach i tak rzeczywiście się dzieje? A może któreś z Was podejmuje ważne decyzje samodzielnie i stawia drugą stronę przed faktem dokonanym?

Gdy brakuje kontraktu na utrzymanie struktury, partnerzy (lub jedna ze stron) bez porozumienia podejmują działania, które mają wpływ na związek. Przykładowo partner / partnerka, bez omówienia sprawy z drugą stroną, podejmuje jakieś większe zobowiązanie (wyjeżdżam w podróż / kupuję dom / rzucam pracę i szukam innej). Towarzyszą temu często sformułowania typu: „Mogę podejmować decyzje, jakie chcę. Nie muszę Ci się tłumaczyć.” Złamaniem tego kontraktu jest także zmiana standardów, które dotychczas obowiązywały w relacji, np. jedna ze stron przestaje dbać o higienę lub wygląd, mimo że dotychczas to robiła albo zaczyna odnosić się do partnera / partnerki wulgarnie lub kpiąco.

Nie chodzi tu o to, aby o każdej najdrobniejszej sprawie debatować razem przez długie godziny. Raczej o wzajemną decyzję o tym, że kluczowe kwestie omawiamy ze sobą otwarcie i uwzględniamy swoje zdania. W ten sposób obie strony czują się bezpieczne w relacji, a związek jest stabilny. Jak widzisz, kluczowe jest tu nazwanie wprost swoich oczekiwań względem związku i bieżąca rozmowa o nich. Szczególnie, gdy któraś ze stron potrzebuje zmiany w jakimś aspekcie przekładającym się na związek.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Rodzic Normatywny partnerów. Jest to umowa obejmująca zasady, reguły i bezpieczeństwo związku.

 

KONTRAKT NA OCHRONĘ

Ma miejsce, gdy partnerzy są zdecydowani wspierać się wzajemnie, a także oszczędzać sobie niepotrzebnych zmartwień. Obejmuje to także dawanie sobie jasnych informacji o sytuacji, tak aby nie wzbudzać niepokoju u partnera / partnerki. Gdy ten kontrakt jest ustanowiony, partnerzy będą się wspierać, ale także nie będą zachowywać się w sposób, który może zaniepokoić lub zaboleć drugą stronę.

Jak w Twoim związku wygląda wzajemna ochrona?
Czy w Twojej relacji wspieracie się nawzajem w trudnościach i dodajecie sobie otuchy, gdy czeka na Was jakieś wyzwanie? Czy oboje dbacie o to, aby się nie ranić i nie wzbudzać w sobie nawzajem przykrych emocji? A może masz zwyczaj poflirtować trochę na oczach partnera / partnerki, bo odrobina niepewności jest wskazana (przynajmniej zdaniem kolorowych magazynów i pseudo-poradników)? Albo też zdarza Ci się zniknąć na cały wieczór bez słowa, bo w końcu jesteś dorosłym człowiekiem i nie trzeba się o Ciebie martwić? A może używasz podczas kłótni argumentu, o którym wiesz, że szczególnie zaboli? Czy jasno powiedzieliście sobie czego potrzebujecie, aby nie niepokoić się o drugą stronę oraz o Waszą relację i w Waszych działaniach widać, że dbacie o siebie w tym zakresie?

Gdy brakuje kontraktu na ochronę, partnerzy (lub jedna ze stron) nie wspierają się nawzajem lub nie uwzględniają potrzeb i emocji drugiej strony w swoich działaniach. Przykładowo partner / partnerka wychodzi na spotkanie ze znajomymi, mimo że druga strona przeżywa trudny czas i potrzebuje wsparcia. Pozwala sobie na spotkania na osobności, podczas gdy druga strona doświadczyła kiedyś zdrady i źle sobie radzi z niepewnością tego rodzaju. Nie daje znać, że jest już na miejscu po długiej podróży, mimo że wie, że druga strona zamartwia się w takiej sytuacji. Towarzyszą temu sformułowania typu: „Twoje emocje to Twój problem, masz jakąś paranoję i musisz sobie z nią poradzić.” czy też „Każde z nas potrafi o siebie zadbać, nie ma potrzeby żebyśmy jakoś szczególnie na siebie uważali.

W kontrakcie tym nie chodzi o to, aby zawsze się meldować i sprawozdawać każdy swój krok partnerowi. Dotyczy on raczej omówienia swoich potrzeb i emocji z nimi związanych i uwzględniania ich nawzajem, bez pomijania, umniejszania czy bagatelizowania. Nie mówiąc już o intencjonalnym ranieniu. Czasem będzie to wspólna praca nad przesadnym zamartwianiem się o drugą stronę. Ważne jednak, aby potrzeby i emocje zostały nazwane i miały w relacji swoje miejsce.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Rodzic Opiekuńczy partnerów. Jest to umowa obejmująca wzajemną troskę i wsparcie.

 

KONTRAKT NA OTWARTOŚĆ

Ma miejsce, gdy partnerzy są zdecydowani otwarcie ze sobą rozmawiać: o swoich potrzebach, emocjach, trudnościach, przemyśleniach. Chodzi tu o szczerą wymianę zdań, a nie o swobodne wyrzucanie żali. Gdy ten kontrakt jest ustanowiony, partnerzy będą otwarcie mówić co u nich i uważnie słuchać co u drugiej strony. Nie będą zakładać, że ktoś ma się domyślić. Będą się dzielić ważnymi dla nich przemyśleniami i emocjami – nie tylko tymi dotyczącymi relacji, ale także takimi, które po prostu dotyczą ich życia.

Jak w Twoim związku wygląda otwartość?
Czy w Waszym związku otwarcie rozmawiacie o tym, co u Was? Jak Wam minął dzień, jakich trudności doświadczacie w pracy lub w prywatnych relacjach? Czy słuchacie się wówczas i dopytujecie o swoje stanowisko? A może któreś z Was bagatelizuje to, co mówi druga strona? Czy masz gotowość dzielić się swoimi przemyśleniami, czy raczej zachowujesz je dla siebie? A Twój partner / partnerka?

Gdy brakuje kontraktu na otwartość, partnerzy nie rozmawiają ze sobą otwarcie. Wiele spraw jest niedopowiedzianych. Mówią wtedy: „Nie muszę Ci mówić wszystkiego.”, „Powinieneś/aś się domyślić.” albo „To jest tak oczywiste, że nie ma potrzeby o tym rozmawiać”. W efekcie nie rozmawiają o ważnych sprawach, swoich potrzebach lub emocjach, które wywołują. Może to przejawiać się także w słowach: „Nie mówiłem/am Ci, bo nie chcę Cię martwić”, co w praktyce oznacza: nie jesteś dla mnie partnerem / partnerką do rozmowy o tym.

W kontrakcie tym nie chodzi o to, aby nieustannie dzielić się każdą myślą. Raczej o to, aby zaprosić się wzajemnie do swojego świata wewnętrznego. Aby nie zamykać się na siebie lub zakładać, że druga strona powinna się domyślić. Nie, nie powinna. Może jednak wiedzieć o Twojej potrzebie, jeśli o niej powiesz. Zauważ, że realizacja pozostałych kontraktów jest ściśle związana z kontraktem na otwartość. Jeśli nie porozmawiacie o tym, czego od siebie potrzebujecie, aby Wasz związek był stabilny, dający ochronę, przyjemność i pozwalający na kompromis, nie ustanowicie pozostałych kontraktów.

O to właśnie chodzi w kontraktowaniu: o otwartą rozmowę i nazywanie tego, co pod spodem, bez domyślania się i robienia niesprawdzonych założeń. Także o to, aby sprawdzić czy macie wspólne definicje. Czy wiecie co dla Was oznacza wsparcie, troska o rodzinę, zdrada, bezpieczeństwo finansowe? Dla Ciebie troska o rodzinę może obejmować wspólne posiłki i spędzanie czasu razem, a dla partnera / partnerki 14-godzinny dzień pracy, aby zadbać o finansowe potrzeby rodziny. Dla Ciebie zdradą może być seks z inną osobą, a dla partnera / partnerki może to być już emocjonalne zaangażowanie w inną relację, nawet jeśli nie doszło do aktu seksualnego, itd. Może się okazać, że macie nieco inne rozumienie ważnych kwestii, zakładając przy tym, że to przecież oczywiste.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Dorosły partnerów. Jest to umowa obejmująca szczerą komunikację odbywającą się z wzajemnym szacunkiem (w AT mówmy tu o postawie Ja OK – Ty OK).

 

KONTRAKT NA PRZYJEMNOŚĆ

Ma miejsce, gdy partnerzy chcą sprawiać sobie frajdę i dawać przyjemność. Gdy chcą, by druga strona była najszczęśliwsza na świecie. Spontanicznie dają sobie wyrazy sympatii i miłości, ale też zapraszają się do zabawy: zarówno w rozumieniu spontanicznych wygłupów, przyjemnego wypoczynku, intrygujących niespodzianek, jak i ekscytującego seksu. Chcą dzielić ze sobą fajny i przyjemny czas, cokolwiek to dla nich oznacza.

Jak w Twoim związku wygląda przyjemność?
Czy chętnie spędzacie ze sobą wolny czas? Umiecie się razem pobawić? A może zabawa kojarzy się Wam raczej z oddzielnymi aktywnościami, realizowanymi samotnie lub z innymi osobami? Czy jest między Wami chemia i jesteście dla siebie atrakcyjni? A może seks jest już raczej rzadkim obowiązkiem, albo zdarza się tylko po alkoholu? Wiecie jak sprawiać sobie przyjemność? Co wywoła szczery uśmiech od ucha do ucha na twarzy partnera / partnerki? Co ją / jego rozbawi? Czy zdarza Wam się czasem robić sobie miłe niespodzianki? A może nie pamiętasz już kiedy partnera / partnerkę ucieszyła lub rozbawiła jakaś Twoja inicjatywa?

Gdy brakuje kontraktu na przyjemność, partnerzy nie chcą lub nie wiedzą jak fajnie spędzać ze sobą czas i dobrze się przy tym bawić. Mają rozdzielne hobby, a wspólne aktywności są raczej poważne. Rzadko bawią się ze sobą, spontanicznie sprawiają sobie przyjemności, czy też robią sobie niespodzianki. Mogą wtedy mówić: „To w porządku mieć swoje hobby, nie musimy wszystkiego robić razem.” (podczas gdy w rzeczywistości nie dzielą razem żadnej aktywności wykonywanej dla przyjemności) lub „To Twój problem, skoro nie potrafisz się bawić, moją rolą nie jest zabawianie Cię”.

W kontrakcie tym nie chodzi o to, aby dzielić każde hobby i wszystko robić razem. Jest jak najbardziej ok, jeśli macie różne hobby i poświęcacie na nie czas, o ile macie też czas na wspólne przyjemności. Niepokojące jest natomiast, jeśli na myśl o przyjemności przychodzą Ci do głowy jedynie aktywności, w których nie ma Twojego partnera / partnerki. Kluczem jest zadbanie o to, aby umieć i chcieć razem się bawić, w różnym tego słowa znaczeniu: przyjemnego wypoczynku, ekscytujących wypraw, miłych niespodzianek, fajnego seksu.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Dziecko Wolne. Jest to umowa obejmująca wspólną zabawę i sprawianie sobie przyjemności.

 

KONTRAKT NA ELASTYCZNOŚĆ

Ma miejsce, gdy partnerzy są zdecydowani odpuszczać na korzyść drugiej strony. Gdy dla dobra relacji są skłonni zrobić krok wstecz i opuścić nieco swoje oczekiwania, czy odłożyć na chwilę swoje potrzeby. Nie muszą wygrywać kłótni za wszelką cenę i potrafią czasem dać sobie spokój z dochodzeniem swojej racji.

Jak w Twoim związku wygląda elastyczność?
Czy oboje potraficie sobie czasem ustępować, czy też walczycie do upadłego o swoje zdanie? A może jest tak, że jedno z Was nigdy nie odpuści, dopóki to drugie się nie podda? Czy każde z Was potrafi na chwilę odłożyć swoje potrzeby, aby zadbać o drugą stronę? A może oboje uznajecie, że zrobicie po swojemu i tyle, a druga strona musi się z tym pogodzić i we własnym zakresie ogarnąć swoje sprawy?

Gdy brakuje kontraktu na elastyczność, partnerzy nie są skłonni sobie ustąpić – ani w kłótni, ani pod względem swoich oczekiwań lub potrzeb. Działają w myśl zasady: wszystko albo nic, będzie po mojemu za wszelką cenę. Czasem mówią wtedy: „Cóż, wygląda na to, że mamy inne oczekiwania, bywa. Rób jak chcesz, ja zrobię po swojemu.” albo po prostu deklarują: „Nie mam zamiaru ustąpić ani o krok w tej kwestii i nie interesują mnie Twoje argumenty.

W kontrakcie tym nie chodzi o porzucanie swoich potrzeb lub swojego zdania. Chodzi raczej o zachowanie pewnej elastyczności. To naturalne, że nasze potrzeby będą czasem w konflikcie i że nie raz przyjdzie nam zmierzyć się z różnicą oczekiwań. Ważne aspekty warto omówić szukając dobrego rozwiązania, ale w mniejszych sprawach warto od czasu do czasu ustąpić. Czasem jedno z Was odpuści, innym razem drugie. Na tym także polega sztuka bycia razem. Jasne, że w utopijnym świecie rozmawialibyśmy tak długo, żeby znaleźć idealne rozwiązanie. Ale czasem naprawdę się nie da, a czasem nie warto, bo sprawa nie jest aż tak poważna. O rety, wytrzymasz raz na jakiś czas u teściowej, mimo że wizyty u niej nie sprawiają Ci przyjemności, a później partner / partnerka potowarzyszy Ci w spotkaniu ze znajomymi, mimo że za nimi nie przepada.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Dziecko Przystosowane. Jest to umowa obejmująca odpuszczanie od czasu do czasu, aby ochronić relację przed wewnętrzną wojną.

 

DIAGNOZA TWOJEJ RELACJI

Pewnie widzisz już, które obszary macie dobrze zaopiekowane, a które wymagają uwagi. Niezależnie od tego, który kontrakt warto jeszcze wzmocnić w Twojej relacji, kluczem jest otwarta komunikacja. Pomyśl o swoich potrzebach i zaproś partnera / partnerkę do rozmowy o nich z gotowością do wysłuchania jak jest u niego / niej. Często nie nazywamy swoich potrzeb i nie dajemy partnerowi / partnerce szansy na ich realizację albo też nie słuchamy, co druga strona mówi do nas. Warto nad tym pracować. A jeśli w Twojej relacji jest to zbyt trudne, ponieważ oboje lub jedno z Was nie potrafi lub nie chce otwarcie rozmawiać – pomocne może być skorzystanie z terapii dla par, aby nauczyć się prowadzić tego rodzaju dialog. Bez niego zbudowanie trwałej i szczęśliwej relacji nie będzie możliwe.

Bibliografia:
Karpman, S. (2014). A game free life. San Francisco: Drama Triangle Publications.

Trójkąt Dramatyczny: mity, którymi żyjemy

W idealnych warunkach towarzyszy nam poczucie, że jesteśmy w porządku – zarówno my sami, jak i inni ludzie. Mamy wtedy pozytywne nastawienie do siebie i do innych. Analiza transakcyjna określa tę postawę jako „Ja jestem OK i Ty jesteś OK”. Cechuje ją wzajemny szacunek, poszanowanie dla potrzeb i granic swoich i innych osób, życzliwość do siebie i innych. W życiu jednak rzadko bywa idealnie i stan ten często tracimy, a gdy się to dzieje, zapraszamy mity – przekonania, w które wierzymy i które są pierwszym krokiem do wejścia w Trójkąt Dramatyczny w jednej z trzech ról: Ratownika, Prześladowcy lub Ofiary.

Na marginesie dla praktyków AT: Taibi Kahler uważa mity za swoją najważniejszą koncepcję, mimo że wprowadził do analizy transakcyjnej tak ważne pojęcia jak driver i miniskryp. Mity uznał jednak za znacznie ważniejsze odkrycie.

Czym są mity?

To przekonania odnośnie naszego wpływu na emocje innych lub wpływu innych osób na nasze emocje. Bardzo wyraźnie widać je w naszej postawie, a także w sformułowaniach, których używamy. Przyjrzyj się uważnie swoim przekonaniom i temu, jak je wyrażasz w słowach – odkryjesz swój mit. Pomoże Ci to przeanalizować swoje najczęstsze role w Trójkącie Dramatycznym.

Dlaczego mówimy tu o micie? Ponieważ w rzeczywistości odpowiadamy tylko za swoje emocje, a inni za swoje. W określonych sytuacjach możemy oczywiście odczuwać adekwatne emocje – trudno przecież cieszyć się przy stracie, czy smucić podczas przyjemnego momentu. To jednak my sami decydujemy o własnych emocjach i wyrażamy je w zgodzie ze sobą. Kiedy zaczynasz wierzyć w to, że to Ty powodujesz emocje innych lub inni sprawiają, że czujesz się w określony sposób – jesteś pod wpływem mitu, a zatem jedną nogą w Trójkącie Dramatycznym.

 

Trójkąt Dramatyczny - mity


MIT PRZEŚLADOWCY: Mogę sprawić, że poczujesz się źle.

Prześladowca w Trójkącie Dramatycznym działa w obronie swoich racji, jednak ignoruje lub umniejsza przy tym potrzeby innych. Może nie uznawać perspektywy drugiej strony lub chcieć intencjonalnie ukarać kogoś za niewłaściwe, w jego mniemaniu, zachowanie. Mit, który mu towarzyszy, dotyczy przekonania, że może sprawić, że inni ludzie poczują się źle (emocjonalnie). Inaczej mówiąc prześladowca myśli, że ma moc wywołania u innych negatywnych emocji.

– „No cóż, wkurzyłam cię, bo sobie na to zasłużyłeś.” (= mam moc, aby cię wkurzyć kiedy chcę)
– „Tak? To zobaczymy jak ci będzie teraz miło.” (= sprawię, że poczujesz się gorzej)

Mit ten wyraża się także w przekonaniu, że inni ludzie mają taką moc względem domniemanej ofiary:
– „Uważaj na ludzi, mogą cię łatwo zranić.” (= inni sprawią, że poczujesz się źle)

Przyjrzyj się uważnie twoim przekonaniom odnośnie innych osób. Czy pojawiają się w nich fantazje o tym, że kogoś wkurzysz, ukarzesz, sprawisz, że będzie mu smutno lub wywołasz w nim/niej jakieś inne negatywne emocje? To właśnie mit prześladowcy: że Ty to sprawiasz – wywołujesz negatywne emocje u innej osoby, a zatem od Ciebie zależy czy ktoś będzie w złym stanie emocjonalnym. To nieprawda. O ile możesz zadbać o stworzenie takich okoliczności, w których ktoś prawdopodobnie poczuje się źle, o tyle nie masz magicznych mocy umożliwiających „włożenie” w kogoś negatywnych emocji – to już nie zależy od Ciebie, a od decyzji i sposobu przeżywania tej drugiej strony.


MIT RATOWNIKA: Mogę sprawić, że poczujesz się dobrze.

Ratownik przejmuje odpowiedzialność za drugą stronę – niesie pomoc, często z najlepszą intencją, jednak zabiera wówczas sprawczość osobie, którą ratuje. Świadomie lub nie, uważa drugą osobę za gorszą, niezdolną do samodzielnego rozwiązania problemu. Mit, który utrzymuje, dotyczy tego, że może sprawić, aby ktoś poczuł się dobrze (emocjonalnie). Wierzy, że ma moc wywoływania pozytywnych emocji.

– „Kochanie, o nic się nie martw, wiem jak cię uszczęśliwić” (= mogę sprawić, że będziesz szczęśliwy/a)
– „Spokojnie, otrzyj łzy, zajmę się tobą, zaraz poczujesz się lepiej.” (= sprawię, że będziesz się cieszyć zamiast smucić)

Mit ten wyraża się także w przekonaniu, że inni ludzie mają taką moc względem domniemanego odbiorcy „pomocy”:
– „O rety, ależ on/ona cię uszczęśliwia.” (= inni sprawiają, że czujesz się dobrze)

Przeanalizuj swoje przekonania odnośnie innych osób. Czy pojawiają się w nich fantazje o tym, że kogoś uszczęśliwiasz, zadowalasz, sprawiasz, że czuje się dumny/a, rozbawiasz lub wywołujesz w nim/niej jakieś inne pozytywne emocje? To właśnie mit ratownika: że Ty to sprawiasz – wywołujesz pozytywne emocje u innej osoby, a zatem od Ciebie zależy czy ktoś będzie w dobrym stanie emocjonalnym. To nieprawda. O ile możesz zadbać o stworzenie takich okoliczności, w których ktoś prawdopodobnie poczuje się dobrze, o tyle nie masz magicznych mocy umożliwiających „włożenie” w kogoś pozytywnych emocji – to już nie zależy od Ciebie, a od decyzji i sposobu przeżywania tej drugiej strony.


MIT OFIARY: Możesz sprawić, że poczuję się dobrze lub źle.

Ofiara odbiera sobie zdolność do samodzielnego działania. Sprawczości upatruje w innych. Często nie wierzy w swoje zdolności, ma przekonanie, że sama nie da rady, zdarza się też, że czuje się pokrzywdzona. Mit, w który wierzy, dotyczy wpływu innych osób na swoje emocje. Jest przekonana, że to inni mają moc sprawiania, że poczuje się emocjonalnie dobrze lub źle.

– „Sprawiasz, że jestem najszczęśliwszą osobą na świecie.” (= masz moc wywoływania u mnie pozytywnego stanu emocjonalnego)
– „Przez ciebie ciągle płaczę, ranisz mnie nieustannie, przez ciebie jestem w rozsypce.” (= masz moc wywoływania u mnie negatywnego stanu emocjonalnego)

Tu również przyjrzyj się uważnie swoim przekonaniom. Czy masz poczucie, że inne osoby mogą wpłynąć na Twój stan emocjonalny? Uszczęśliwić cię lub unieszczęśliwić? Że gdyby nie on / ona / oni to z Twoimi emocjami byłoby zupełnie inaczej? To właśnie mit ofiary: że to oni, ci inni to sprawiają – wywołują u Ciebie pozytywne lub negatywne emocje. O ile inni faktycznie mogą zorganizować sytuację tak, aby była ona potencjalnie przyjemna lub nieprzyjemna w odbiorze, o tyle to jak ją odbierasz i przeżywasz zależy już tylko od Ciebie.


Trójkąt Dramatyczny: życie w micie

Być może powiesz: „Ale jak to? Przecież ja faktycznie mogę uszczęśliwić / rozzłościć mojego partnera / partnerkę. Tak to działa w naszym związku. Po prostu dobrze wiem, co jego / ją cieszy / złości.”  albo „No tak, ale mój szef ma taki charakterek, że zawsze bez problemu mnie zirytuje.” Zauważ, że do gry psychologicznej potrzeba komplementarnego gracza: Prześladowca i Ratownik poszukują Ofiar i na odwrót. Jeśli postrzegasz swojego szefa jako osobę, która może sprawić, że masz negatywne emocje, prawdopodobnie jesteście w układzie Prześladowca (szef) – Ofiara (Ty). Podobnie jeśli wierzysz, że uszczęśliwiasz swoją drugą połówkę (że to Ty zapewniasz jej szczęście), druga strona prawdopodobnie wierzy w to, że jej szczęście zależy od Ciebie. Jest to układ Ratownik – Ofiara. Tak właśnie wchodzimy w Trójkąt Dramatyczny – z komplementarnym graczem.

Pewnie widzisz już swoje ulubione mity, te najbardziej żywe. Pokazują one Twoją najczęstszą rolę w Trójkącie Dramatycznym. Prawdopodobnie widzisz też, że w różnych sytuacjach i w stosunku do różnych osób uruchamiasz różne mity. Mamy zwykle swoją ulubioną rolę, ale pozostałe także nie są nam obce.

To złudzenie, że wywołujesz emocje u innych ludzi lub oni wywołują je w Tobie. Odbiera to moc sprawczą i decyzyjność: innym lub sobie. Owszem, uruchamiasz i przeżywasz emocje zależnie od sytuacji, a zatem także zależnie od zachowania innych ludzi. Tak, ktoś może zadbać o zorganizowanie okoliczności, które będą dla Ciebie przyjemne lub nieprzyjemne, ale to Ty uruchamiasz emocje i przeżywasz je, nie inni za Ciebie, ani nie Ty za innych. Może się to wydawać banalne, w końcu to tylko sformułowanie, tak się mówi potocznie, nic wielkiego, prawda? Jednak mity pokazują gdzie lokujesz decyzyjność i moc sprawczą, co wskazuje zarówno na Twoją rolę w Trójkącie Dramatycznym, jak i pozycję życiową. W związku z tym warto im się przyjrzeć. Wszystkie te:
– „tak mi się dzieje w życiu” (zamiast: „tak organizuję sobie życie”),
– „inni mi tak robią” (zamiast: „pozwalam na pewne zachowania w stosunku do mnie”),
– „on / ona wywołuje u mnie radość / smutek” (zamiast: „smucę się / cieszę się, kiedy…”),
– „tylko ja mogę ją / jego uszczęśliwić” (zamiast: „on / ona jest szczęśliwa, kiedy…”)
pokazują ważne obszary do pracy nad sobą. Warto obejrzeć kiedy uaktywniamy mit i zadbać o powrót do pozycji OK-OK.

Ty masz wpływ na swoje życie, decyzje, emocje – inna osoba na swoje. I tak jest OK.

A jeśli interesują Cię konkretne wskazówki jak wyjść z roli w Trójkącie Dramatyczny zapraszam Cię do zerknięcia na wpis: Jak wyjść z roli w Trójkącie Dramatycznym?

Bibliografia:
Collignon, G.; Legrand, P.; Parr, J. (2012). Parlez-vous Personality? Process Communication for Coaches. Paris: Kahler Communication Europe.
Kahler, T. (2008). The Process Therapy Model. Little Rock: Taibi Kahler Associates, Inc.

Z czym wróciłam ze Światowej Konferencji AT

Pojechałam do Berlina podekscytowana i przestraszona zarazem.  Z jednej strony miałam sporo obaw czy będę w stanie swobodnie uczestniczyć w warsztatach po angielsku, a z drugiej cieszyłam się na możliwość osobistej rozmowy z osobami, które kojarzę tylko z artykułów i książek. Jesteście ciekawi jak było na World Conference of Transactional Analysis w Berlinie 27-29.07.2017 i z czym wróciłam? Dzisiejszy wpis w całości o konferencji!

Chyba wszyscy uczestnicy (a przynajmniej Ci, z którymi rozmawiałam) są zgodni co do jednego: organizacja konferencji pozostawiała wiele do życzenia. Niestety panował dość duży chaos. Nie to stanowi o merytorycznej wartości konferencji, ale jednak usterki tego rodzaju obniżają przyjemność z udziału. Skupię się jednak na aspektach merytorycznych. Tutaj wnioski są na szczęście znacznie bardziej pozytywne. Konferencja była warsztatowa. Po porannym rozpoczęciu uczestnicy wybierali codziennie dwa warsztaty, w których wezmą udział. W efekcie wnioski z uczestnictwa zależne są od jakości sześciu warsztatów. Opowiem Wam krótko o moich wyborach.

Wiadomości zakazujące – o zakazach
Mój najciekawszy wybór. Trochę determinacji wymagało wejście na ten warsztat, ponieważ początkowo odbiłam się od zamkniętych drzwi, zablokowanych (dosłownie – ciałem uczestniczki!) ze względu na brak miejsc. Miejsc może nie ma, ale w końcu jest podłoga i parapet, prawda? 🙂 Te zapełniły się równie szybko i w ekstremalnie zatłoczonej sali spędziliśmy wspaniały czas. Prowadzący (John McNeel) okazał się być bardzo serdecznym człowiekiem. Rzadko spotyka się ludzi, od których bije jednocześnie taka pewność siebie i ciepło. Ten starszy pan stał się moją reprezentacją pozycji OK-OK. Do tego udostępnił uczestnikom nieopublikowany artykuł dot. autodiagnozy i zachęcał do przekazywania go dalej. Zapytałam po warsztacie czy mogę opisać go na blogu i usłyszałam, że jak najbardziej. Będzie zatem nowy wpis, zerkajcie na blog 🙂

Warsztat dotyczył zakazów, a te jak wiecie analizuję ostatnio od różnych stron. Mamy dwa rodzaje decyzji na wiadomości zakazowe (z ang. „injunctive messages”, które to określenie prowadzący preferuje zamiast słowa „zakaz”):
– rozpaczliwą (z ang. „despairing decision”),
– buntowniczą (z ang. „defiant decision”).
W przypadku rozpaczliwej decyzji przyjmujemy wiadomość zakazową jako prawdziwą, co przejawia się w naszym życiu. Jeśli jednak podejmujemy buntowniczą decyzję, zaczynamy działać w myśl sekwencji: „Nie mogę?! Już ja Ci pokażę!”. Jest to forma poradzenia sobie z otrzymywaną wiadomością zakazową, jednak w rzeczywistości utrzymuje nas ona nadal w jej sidłach. Prowadzący podzielił wiadomości zakazowe na kategorie, wskazał czym charakteryzują się oba rodzaje decyzji i jak je rozpoznać: jakie zachowania maskujące wskazują na decyzję buntowniczą oraz jakie przekonania mogą wskazywać na występowanie zakazu, a jakie na zdrowe spojrzenie na daną kwestię. W udostępnionych materiałach zaprezentował też skrótowo proces terapii w odniesieniu do każdego zakazu, tj. treść redecyzji oraz pożądany nowy nawyk. Z całą pewnością napiszę niebawem artykuł odnoszący się do tego warsztatu, bo całość jest niezwykle interesująca!

Z warsztatu wyszłam też z pięknym cytatem (autorstwa V. Price):
„Jeśli głos w Twojej głowie nie mówi ze współczuciem – nie wierz mu”.

mcneel.jpg

Warsztat Johna McNeela „Resolving Injunctive Messages, Creating Healthy Boundaries”


Trójkąt Dramatyczny i jego rozwinięcie
Zdecydowałam się też na warsztat sławy – Stephena Karpmana, autora koncepcji Trójkąta Dramatycznego. Sala, jak możecie się domyślać, pękała w szwach. Sam warsztat był przeglądem koncepcji z zarysem historycznym dot. Trójkąta Dramatycznego. Wyniosłam z niego raczej bardziej uporządkowaną wiedzę nt. rozwoju teorii niż jakieś konkretne nowości. Nie będę się tu rozpisywać, ponieważ o koncepcjach Stephena Karpmana napiszę jeszcze w osobnym poście. Materiału mam sporo, jako że po konferencji zostałam na całodniowym szkoleniu! Niestety na szkolenie nie dojechały egzemplarze nowej książki autora („A Game Free Life”), ale uczestnicy mają niebawem otrzymać je pocztą. Wpis połączę zatem z recenzją książki, a na tę muszę jeszcze chwilę poczekać.

Z warsztatu wychodzę z inspirującym cytatem Steve’a Karpmana:
„W Trójkącie Dramatycznym jest też pozytywna energia. Tak jak jest pozytywny i negatywny aspekt każdego ze stanów Ja, tak Trójkąt Dramatyczny ma pozytywną i negatywną energię – jest pozytywna i negatywna Ofiara, Ratownik i Prześladowca”.
Rozwinę tę myśl w obiecanym artykule!

karpman-e1502042291476.jpg

Warsztat Stephena Karpmana: „The Drama Triangle and Compassion Triangle”

IntrovisionCoaching
To autorska metoda pogłębionej pracy coachingowej, w myśl której w momencie rozpoczynania sekwencji skryptowej pojawia się alarm z poziomu ciała migdałowatego. Jego główną funkcją jest ochrona przed zagrożeniem. Sednem pracy coachingowej jest zidentyfikowanie zagrożenia, które zdaniem autora sprowadza się do czterech obszarów:
– bezradności (z ang. „helpless”),
– bezwartościowości (z ang. „worthless”),
– braku miłości (z ang. „loveless”)
– konieczności śmierci (z ang. „I must die”).
U osoby doświadczającej tego sygnału zagrożenia na nieświadomym poziomie pojawia się imperatyw: W każdej sytuacji unikaj ww. obszaru (tj. jednego z czterech wymienionych powyżej). Rolą prowadzącego sesję jest nauczyć klienta obserwacji swojego stanu (kolejno na poziomie ciała, emocji i kognitywnym) w myśl zasad przypominających mi ćwiczenie uważności. Po tym następuje diagnoza lęku, tj. czego w rzeczywistości obawia się klient w trudnej dla niego sytuacji, co się stanie, jeśli sobie z nią nie poradzi. Kiedy już imperatyw zostanie ujawniony, prowadzący sesję wprowadza komunikat, w którym przyznaje, że ta obawa może być urzeczywistniona, ale w odniesieniu do rzeczywistości, tj. „Jest możliwe, że zawalisz tę prezentację i szef uzna cię za bezwartościowego” (ale nie: „Jest możliwe, że jesteś bezwartościowy”!). Komunikat odnosi się do zachowania, sytuacji, a nie generalnie do osoby. Klient ma za zadanie obserwować bez interpretowania swoje ciało, następnie emocje i kolejno myśli. Prowadzący sesję nagrywa też komunikat i klient pracuje z nim także w domu. Całość przypomina mi mocno ćwiczenia związane z uważnością i niektóre techniki stosowane w terapii behawioralno-poznawczej. Metoda jest bardzo ciekawa, jednak wyszłam z warsztatu z jednym znaczącym pytaniem: Gdzie do jasnej ciasnej moje AT, dla którego tu przyjechałam? 🙂 Przyznam, że spodziewałam się powiązania imperatywów z driverami lub zakazami, ale nic takiego nie nastąpiło. Już w trakcie warsztatów ułożyłam mi się w głowie teoria na ten temat, ale muszę lepiej poznać metodę, żeby sprawdzić czy moje wnioski są prawidłowe. Jeśli uda mi się znaleźć literaturę i poćwiczyć w praktyce podzielę się z Wami wnioskami.

Z warsztatu wyniosłam za to ciekawą myśl związaną już z AT – tzw. „pozytywne myślenie” może być niekonstruktywne. Zaskakujące, prawda? W ujęciu AT: Jeśli nasze Ja-Dziecko mówi „Boję się”, a Ja-Rodzic odpowiada „Myśl pozytywnie!” to w rzeczywistości odsyła Ja-Dziecko, a nie odpowiada na jego potrzeby. Tendencja do „pozytywnego myślenia”, zamiast docierania do potrzeb i odpowiadania na nie, może być strategią na unikanie zmierzenia się z potrzebami płynącymi ze stanu Ja-Dziecko.

Ciało, waga i AT
Warsztat, na który trafiłam zupełnie przypadkowo (to efekt wspomnianych usterek organizacyjnych…) dotyczył postrzegania ciała. Nie fascynował mnie ten temat, ale musze przyznać, że wyszłam zaciekawiona przedstawioną koncepcją. W jej myśl psychologicznym celem wzrostu wagi może być:
– próba schowania „złego self”,
– ochrona wrażliwego self,
– pragnienie trzymania świata na dystans (ochranianie siebie przez zwiększanie dystansu do oprawców, charakterystyczne szczególnie dla osób doświadczających przemocy lub nadużyć),
– wspieranie siebie w przypadku zbyt dużej odpowiedzialności, charakterystycznej dla osób z zakazem „nie bądź dzieckiem” (w końcu dla dziecka dorosły = duży),
– pragnienie bycia dostrzeżonym (żeby zająć miejsce w świecie).

Prowadząca zwróciła uwagę na psychologiczne potrzeby związane z większym ciałem (np. ciało jako ochrona przed światem lub sposób zajęcia miejsca w świecie) oraz emocjonalną potrzebę jedzenia w efekcie przeżywanego poczucia niedostatku. W konsekwencji może pojawić się sytuacja, w której utrata wagi jest korzystna fizycznie, biorąc pod uwagę aspekt zdrowia i kondycji, ale niekorzystna psychologicznie poprzez utratę funkcji, jaką spełnia większe ciało. Prowadząca odwoływała się do badań i publikacji Kathy Leach, do których z pewnością zajrzę. Zainteresowanych odsyłam do artykułu „Treatment Considerations for Female Overeating and Obesity Using a Transactional Analysis Framework” (opublikowany w Transactional Analysis Journal) oraz do książki „The Overweight Patient – a Psychological Approach to Understanding and Working with Obesity”, w której autorka integruje wiedzę nt. pracy z wagą oraz analizy transakcyjnej. Zachętą do tej publikacji niech będzie przedmowa, w której autorka dziękuje za zaangażowanie w pomoc nad pisaniem książki samej Charlotte Sills!

Myśl, którą wyniosłam (dotyczy odchudzania):
„Jeśli Ja-Dziecko nie jest włączone w proces, możemy wykonać wiele pracy z Ja-Rodzic i Ja-Dorosły, ale to niczego nie zmieni.”

Witajcie w swojej bajce…
Sobotnie przedpołudnie było bardzo poruszające za sprawą warsztatu o bajkach. Tak, dobrze czytacie – bajkach, takich dla dzieci. Autorki koncepcji przedstawiały swoją metodę pracy z bajkami i pokazywały jak w oparciu o analizę bajki, przy użyciu 16 pytań, można wnikliwie przeanalizować skrypt. O tym także będę chciała napisać w osobnym artykule. Czy pamiętacie swoją ulubioną bajkę lub opowieść? A może nie macie ulubionej, ale taką, która zapadła Wam w pamięć? Miejcie ją na uwadze, pojawi się niebawem na blogu wpis o tym jak interpretować swoją bajkę. I tak, na różnych etapach życia mogą to być różne bajki, temu też warto się przyjrzeć. Warsztat składał się także z drugiej części –  prowadzące pokazały jak pracują z ciałem w oparciu o treści z bajki. Bajka stanowi tu pretekst do wejścia w świat klienta i omówienia napięć dostrzeganych w ciele. Poruszająca była obserwacja pracy z jedną z uczestniczek.

Warsztat dał mi użyteczne narzędzie w postaci listy 16 pytań, które pozwalają na analizę własnej bajki.

Cytatów nie będzie, weszłam w osobisty proces tak mocno, że skupiłam się na pracy indywidualnej i obserwacji pracy prowadzących, zamiast na robieniu notatek 🙂

Episkrypt i redecyzja
Tu, przyznaję, wynudziłam się mocno. Prowadząca wydawała się być zaskoczona obecnością osób angielskojęzycznych. Warsztat prowadziła po niemiecku, a tłumaczka bardziej streszczała niż tłumaczyła. W dodatku brakowało jej słownictwa z zakresu AT. W efekcie podczas dość długich wypowiedzi prowadzącej nie miałam pojęcia o czym mowa, a krótkie i niedokładne streszczenia po angielsku nie były zbyt satysfakcjonujące. A szkoda, bo temat zapowiadał się ciekawie. Prowadząca pokazywała jak pracuje nad redecyzją w odniesieniu do episkryptu (przekazu skryptowego przekazywanego przez pokolenia), a zatem w pracy na krzesłach zasiadał już nie tylko klient i jego przykładowo (wyobrażona) matka, ale także (wyobrażona) babcia.

Tu także bez cytatów, jako że, póki co, nie szprecham po niemiecku 😉

Reasumując trafność moich wyborów: 5/6! Całkiem nieźle 🙂

Bonusem płynącym z międzynarodowej konferencji jest możliwość spotkania wielu ciekawych osób z różnych stron świata. Ucieszyłam się bardzo mogąc w końcu poznać osobiście Tony’ego White’a, o którym dość często wspominam w swoich wpisach. Dużo inspiracji czerpię z jego bloga, na który niezmiennie zapraszam (www.tony-white.com). Miałam też możliwość porozmawiać z Vannem Joinesem, współautorem książki „Analiza Transakcyjna dzisiaj” i Stephenem Karpmanem – autorem koncepcji Trójkąta Dramatycznego. Miło też było zobaczyć, a czasem także posłuchać, takich osobistości świata AT jak Charlotte Sills, Keith Tudor czy Mark Widdowson (ten ostatni otrzymał na konferencji nagrodę ITAA za swoje badania!). Fajnie było spotkać ludzi, których nazwiska kojarzyłam dotychczas tylko z artykułów i książek.

Na zdjęciu z Tonym Whitem (po lewej) i Vannem Joinesem (po prawej) 🙂

Ach, i na koniec jeszcze jedna świetna informacja wprost z konferencji: dostęp do Transactional Analysis Journal jest za darmo do 31 sierpnia!

Mam nadzieję, że spodobała się Wam relacja i że zaciekawiły Was tematy, które będą niebawem opisane. 🙂

Bibliografia:
Wyjątkowo brak 😉
No dobrze, obiecałam, że wpisy zawsze będą w oparciu o źródła, a zatem:
Word Conference for Transactional Analysis, 27-29.07.2017 – program i materiały konferencyjne dla warsztatów:
– „A new approach to dissolving scripts” (prowadzący: Ulrich Dehner),
– „Resolving Injunctive Messages, Creating Healthy Boundaries” (prowadzący: John McNeel),
– „The Drama Triangle and Compassion Triangle: entry, reinforcements, Kahler drivers and escapes” (prowadzący: Stephen Karpman, Rainer Musselmann),
– „Body Boundaries: The Place Where We Meet the World” (prowadząca: Mrinalini Sharma),
– „Scrpit: boundaries, meeting, identity. LIFE SCRIPT and my favorite fairy tale” (prowadzące: Katerina Bulhakova, Natalia Isaieva),
– „Emotion focused work with different ego states within therapy and counselinh” (prowadząca: Monika Hunziker-Hansen).

Trójkąt Dramatyczny: dwa typy Ofiary

Rola Ofiary w Trójkącie Dramatycznym może być zróżnicowana, zależnie od sposobu, w jaki dana osoba w nią weszła. Zwraca na to uwagę Fanita English, proponując podział na dwa typy (a w nich na dwa podtypy). Autorka podkreśla odmienny charakter roli Ofiary w każdym z typów, aby zwrócić uwagę na ich przejawy oraz możliwe konsekwencje. Jeśli wiesz o sobie, że często wchodzisz w rolę Ofiary lub też pracujesz z klientami nad wychodzeniem z Trójkąta Dramatycznego, sprawdź, który typ Ofiary pasuje do analizowanej przez Ciebie sytuacji. Uczucia zastępcze oraz oczekiwane znaki rozpoznania różnią się zależnie od typu. Ważne jest, aby terapeuta czy coach nie dawał znaków rozpoznania dla uczuć zastępczych i zidentyfikował autentyczne.

W obu typach ma miejsce transakcja wymuszająca (rakietowanie, z ang. „racketeering”, termin wprowadzony przez Fanitę English), tj. osoba inicjująca transakcję pokazuje uczucia zastępcze i wymusza otrzymanie od rozmówcy znaków rozpoznania. Wymiana będzie trwała tak długo, jak długo rozmówca będzie odpowiadał komplementarnie. Inicjujący może kontynuować transakcje wymuszające, jednak może wybrać przeżycie wypłaty skryptowej, jeśli transakcje wymuszające nie kończą się sukcesem. Dzieje się tak gdy rozmówca skrzyżuje transakcję (odpowie z innego niż oczekiwany stanu Ja) lub będzie chciał zakończyć rozmowę i odejść. Inicjujący zmieni wówczas swój stan Ja.

Typ I Ofiary

Wywodzi się z pozycji życiowej „Ja jestem nie OK – Ty jesteś OK”. Komunikaty pochodzą ze stanu Ja-Dziecko i są adresowane do stanu Ja-Rodzic. Nadawca może prezentować się jako bezradny (podtyp Ia) lub rozwydrzony (podtyp Ib). Podtyp bezradny poszukuje Ratownika (odpowiedzi ze stanu Ja-Rodzic Opiekuńczy) i pozytywnych znaków rozpoznania, podczas gdy podtyp rozwydrzony poszukuje Prześladowcy (odpowiedzi ze stanu Ja-Rodzic Normatywny) i negatywnych znaków rozpoznania. Kiedy transakcje wymuszające będą niesatysfakcjonujące zmieni stan Ja z Ja-Dziecko na Ja-Rodzic i przeżyje wypłatę z gry „Teraz cię mam, ty sukinsynu” kosztem stanu Ja-Dziecko rozmówcy. Typ I rozpoczyna wymianę w pozycji Ofiary.

Przykład transakcji:
Inicjujący: Ech, ależ okropnie się dzisiaj czuję! (Ofiara; Ja-Dziecko)
Rozmówca: Oj, to bardzo mi przykro. Co się dzieje? (Ratownik; Ja-Rodzic)
Inicjujący: Okropnie boli mnie głowa, a mam tyle pracy do zrobienia. (Ofiara; Ja-Dziecko)
Rozmówca: Naprawdę przykro mi to słyszeć. Mogę ci jakoś pomóc? (Ratownik; Ja-Rodzic)
(itd.)
Rozmówca: Bardzo mi przykro, mam nadzieję, że dasz radę mimo to. Muszę już lecieć na spotkanie. (Ratownik; Ja-Rodzic + zamiar zakończenia wymiany)
Inicjujący: Nigdy nie można na tobie polegać! W niczym mi nie pomagasz! (zmiana – Prześladowca; Ja-Rodzic)

Osoba będąca typem I Ofiary w Trójkącie Dramatycznym prezentuje się jako nieustannie narzekająca i wiecznie cierpiąca. Może mieć różne somatyczne dolegliwości i zwykle chętnie o nich mówi. Może grozić odebraniem sobie życia, jednak najczęściej ma to na celu zwrócenie na siebie uwagi i zaszantażowanie innych osób. Jeśli osoba ta jest w związku i partner przestanie odpowiadać pożądanymi znakami rozpoznania możliwe, że zwróci się o pomoc do terapeuty i zacznie względem niego stosować transakcje wymuszające.

Typ II Ofiary

Wywodzi się z pozycji życiowej „Ja jestem OK – Ty jesteś nie OK”. Komunikaty pochodzą ze stanu Ja-Rodzic i są adresowane do stanu Ja-Dziecko. Nadawca może prezentować się jako pomocny (podtyp IIa) lub apodyktyczny (podtyp IIb). Podtyp pomocny występuje w roli Ratownika (stan Ja-Rodzic Opiekuńczy) i oczekuje wdzięczności, podczas gdy podtyp apodyktyczny występuje w roli Prześladowcy (stan Ja-Rodzic Normatywny) i oczekuje raczej podporządkowania. Kiedy transakcje wymuszające będą niesatysfakcjonujące – nie uzyska oczekiwanego „dziękuję” czy „przepraszam” od rozmówcy – zmieni stan Ja z Ja-Rodzic na Ja-Dziecko (wejdzie tym samym w rolę Ofiary) i przeżyje wypłatę z gry „Kopnij mnie”. Typ II kończy zatem wymianę w pozycji Ofiary. Zdaniem Fanity English to ten typ szczególnie wymaga wsparcia, choć może to nie być wyraźnie widoczne.

Przykład transakcji:
Inicjujący: Na pewno jest ci wygodnie na tej kanapie? (Ratownik, Ja-Rodzic)
Rozmówca: Tak, dziękuję. (Ofiara, Ja-Dziecko)
Inicjujący: A może przesiądziesz się na fotel? Będzie ci wygodniej. (Ratownik, Ja-Rodzic)
Rozmówca: Jasne, chętnie, dzięki za troskę. (Ofiara, Ja-Dziecko)
Inicjujący: I jak lepiej? (Ratownik, Ja-Rodzic)
Rozmówca: Nie widzę różnicy. (Dorosły, transakcja skrzyżowana)
Inicjujący: Ech, jak zwykle. Tak się staram i nikt tego nie zauważa. (zmiana – Ofiara, Ja-Dziecko)

Osoba ta prezentuje się jako kompetentna i radząca sobie z przeciwnościami losu. W Trójkącie Dramatycznym preferuje rolę Ratownika lub ew. Prześladowcy jeśli jest sfrustrowana. Za tym wizerunkiem kryje się jednak pragnące znaków rozpoznania Ja-Dziecko. Dotyczy to często osób, które w dzieciństwie brały zbyt dużą odpowiedzialność za emocjonalne obciążenia w rodzinie. Nauczyły się one nie dawać upustu swoim emocjom. Jeśli osoba ta ma dolegliwości somatyczne to zwykle są one ukryte (wrzody, problemy z sercem) i raczej nie mówi o nich zbyt chętnie. Transakcje wymuszające u tego typu Ofiary są subtelne. Wydaje się, że jest ona raczej partnerem dla inicjującego. Wszystko to sprawia, że terapeuta może uznać, że nie wymaga ona dużej uwagi, jako że wygląda na samowystarczalną. Osoba ta może deklarować, że świadomie wchodzi w rolę Ratownika oraz zapewniać, że może ją podjąć lub z niej zrezygnować w pełni świadomie i w dowolnym momencie. W rzeczywistości silne treści ze stanu Ja-Rodzic nie pozwalają jej na zaopiekowanie się sobą. Kiedy role się zmienią i z Ratownika lub Prześladowcy wejdzie w rolę Ofiary przeżywa raczej rozpacz niż depresję i ma poczucie beznadziei bardziej niż bezradności. Wydaje się łatwo wychodzić z tego stanu i ponownie wchodzić w rolę Ratownika lub Prześladowcy, jednak jeśli zbyt często przeżyje wypłatę w „Kopnij mnie” w roli Ofiary może zdecydować się na samobójstwo lub zabójstwo w afekcie. Najbliższe otoczenie jest zwykle zszokowane takim obrotem spraw i nie może uwierzyć, że zrobiła to tak odpowiedzialna osoba.

Komplementarna gra

Typ I i typ II Ofiary grają ze sobą. Transakcja rozpoczyna się gdy typ I jest w roli Ofiary, a typ II w roli Ratownika lub Prześladowcy, a gdy następuje zmiana, typ I kończy w roli Prześladowcy, a typ II w roli Ofiary. Może to dotyczyć jednostkowych sytuacji, np. wymian podczas spotkań dwóch osób na przyjęciu, jak i długoterminowych relacji, np. w małżeństwie. Rolą terapeuty jest wówczas dokonać rozróżnienia między typami transakcji wymuszających oraz wypłatami płynącymi z transakcji wymuszających a wypłatami skryptowymi będącymi rezultatami gry. Kluczowa jest także praca nad tym, aby nie rozpoczynać wchodzenia w Trójkąt Dramatyczny. O tym jak wychodzić z roli w Trójkącie Dramatycznym i zamiast tego pracować nad rolą w Trójkącie Wygrywającym pisałam w artykule: Jak wyjść z roli w Trójkącie Dramatycznym?

* Okreslenia, których używa Fanita English to:
– typ Ia: helpless, przetłumaczyłam jako „bezradny”;
– typ Ib: bratty, przetłumaczyłam jako „rozwydrzony” (w „Analiza Transakcyjna dzisiaj” typ ten został przetłumaczony jako „narzekający”);
– typ IIa: helpful, przetłumaczyłam jako „pomocny” (w „Analiza Transakcyjna dzisiaj” typ ten został przetłumaczony jako „uczynny”);
– typ IIb: bossy, przetłumaczyłam jako „apodyktyczny”.

Bibliografia:
English, F. (1976). Differentiating Victims in the Drama Triangle. Transactional Analysis Journal, Vol 6(4), Oct 1976, 384-386.
English, F. (1976). Racketeering. Transactional Analysis Journal, Vol 6(1), Jan 1976, 78-81.

Jak wyjść z roli w Trójkącie Dramatycznym?

Trójkąt Dramatyczny to koncepcja, która ilustruje tzw. role skryptowe (Ratownik, Prześladowca, Ofiara) przyjmowane przez ludzi – role, w które wchodzimy w swoim życiu w rożnych sytuacjach. Ich obejrzenie pozwala zobaczyć, w jakie gry psychologiczne gramy z innymi oraz jak wyglądają nasze relacje i ich dynamika oraz potrzeby. Autorem koncepcji jest Stephen Karpman.

Sam Trójkąt Dramatyczny kieruje naszą uwagę na to, co robimy niewłaściwie, na nasze deficyty. W związku z tym powstała koncepcja Trójkąta Wygrywającego (tłumaczony też jako Trójkąt Zwycięzcy), stanowiącego pozytywne przeciwieństwo Trójkąta Dramatycznego (Acey Choy). Deficyty, nieodłącznie związane z każdą z ról w Trójkącie Dramatycznym, zostały w nim zastąpione zasobami, które pozwalają na budowanie relacji wolnych od gier psychologicznych (na tyle, na ile to możliwe). Rozwój określonych umiejętności pozwala na zadbanie o swoje potrzeby w konstruktywny sposób, bez wchodzenia w gry.

W dzisiejszym wpisie przedstawię koncepcję Trójkąta wygrywającego (Trójkąta Zwycięzcy) oraz sposoby wzmacniania pożądanych kompetencji, aby wyjść z Trójkąta Dramatycznego. Jest to jedna z moich ulubionych koncepcji w Analizie Transakcyjnej. Poniższa rycina pokazuje Trójkąt Dramatyczny oraz możliwe nowe, konstruktywne role: Asertywny, Opiekun (tłumaczony także jako Troszczący się), Wrażliwy (tłumaczony także jako Potrzebujący).

trojkat-dram

W AT Trójkąt Dramatyczny symbolicznie rysuje się do góry nogami (tj. czubkiem w dół), podczas gdy Trójkąt Wygrywający (Trójkąt Zwycięzcy) rysujemy czubkiem do góry. Ma to symbolizować niestabilność Trójkąta Dramatycznego i deficyty jego ról oraz stabilność Trójkąta Wygrywającego (Trójkąta Zwycięzcy) i zasoby jego ról.

Wejście w grę psychologiczną w jednej z trzech pozycji Trójkąta Dramatycznego zwykle kończy się zmianą roli, przełączeniem na inną. Niezależnie od tego, w której roli zaczynamy i kończymy grę, każdorazowo towarzyszą temu negatywne uczucia. Gracze odczuwają uczucia zastępcze, tzw. wypłatę. Na jednym ze szkoleń usłyszałam, że gry są niezdarnym sposobem nawiązywania relacji.

Gramy, ponieważ w danej sytuacji nie potrafimy nawiązać autentycznych relacji, których potrzebujemy. Skoro nie możemy uzyskać efekty w pozytywny sposób, robimy to w negatywny. Warto spojrzeć na zachowania ludzi z tej perspektywy. Łatwiej będzie nam dostrzec, że irytująca lub raniąca nas osoba (będąca w jakiejś roli) nie jest „zła” jako osoba, a raczej nie potrafi wejść w relację w konstruktywny sposób. Oczywiście celem nie jest usprawiedliwianie nieadekwatnych reakcji, a rozpoznanie obszarów wymagających wzmocnienia. W pracy doradcy, trenera czy coacha jest to wskazówką jakie umiejętności należy rozwijać u klienta lub w organizacji. Warto też pamiętać, że choć większość interakcji w ramach Trójkąta Dramatycznego wynika z tej niezaradności we wchodzeniu w relacje, to jednak jest też niewielki odsetek osób, które świadomie i intencjonalnie działają ze złym zamiarem.

Co ciekawe, mamy swoje „ulubione” gry, które powtarzamy. Jeśli doświadczasz czasem smutnej refleksji, że coś przykrego w relacji z innymi znowu się powtarza, że jest to jakaś niekończąca się lub nieustannie powracająca historia – warto przyjrzeć się w jakiej roli zaczynasz i kończysz grę oraz co możesz zrobić, aby tego uniknąć.

 

Ofiara może stać się Wrażliwym

 

Ofiara cierpi lub potencjalnie cierpli. Działa tak, jakby nie posiadała zasobów do rozwiązania problemu. Czeka aż rozwiązanie przyjdzie z zewnątrz, aż ktoś inny zrobi coś lub dokona zmian. Nie używa umiejętności rozwiązywania problemów i może być wręcz przekonana, że nie jest w stanie tego zrobić. Osoba ta nie wierzy w swoją umiejętność odczuwania i myślenia jednocześnie.

Typowe dla Ofiary zachowania to przeoczanie terminów zobowiązań, trwanie w relacji z osobami stosującymi przemoc wobec niej, obawa przed konfrontacją z kimś kto zachowuje się nieodpowiednio względem niej, utrzymywanie, że nie może być szczęśliwa, dopóki ktoś inny czegoś nie zrobi (przestanie pić, zacznie się inaczej zachowywać, przestanie ją irytować, itd.). W AT powiedzielibyśmy, że nie używa stanu Ja-Dorosły do myślenia i rozwiązywania problemów.

  • „Nie mam pojęcia co zrobić, sam(a) nigdy nie dam sobie rady, to wszystko mnie przerasta.”
  • „A co Ty byś zrobił(a) na moim miejscu? Ty to na pewno byś sobie poradził(a), nie to co ja.”
  • (czuje się niekomfortowo / źle, ale czeka aż ktoś inny podejmie decyzje lub coś „samo” się zmieni)

Aby Ofiara zmieniła się we Wrażliwego niezbędne jest rozwinięcie u niej umiejętności rozwiązywania problemów.

Wrażliwy, podobnie jak Ofiara, zdaje sobie sprawę, że cierpi lub ma problem, który potencjalnie może powodować cierpienie. Ma jednak dostęp do stanu Ja-Dorosły, który potrafi zaangażować do rozwiązywania problemów. Wyciąga wnioski o potrzebnych zmianach w oparciu o świadome wsłuchanie się w swoje emocje. Wie, że potrafi zarówno odczuwać, jak i myśleć – w tym samym czasie. Rozwiązując problemy wie, że ma różne opcje, w tym także poproszenie o pomoc. Wie również, że jeśli otrzyma odmowę pomocy poszuka innych możliwości, aby zrealizować swoją potrzebę.

Rozwijanie umiejętności rozwiązywania problemów może obejmować zarówno działania samodzielne, jak i techniki terapeutyczne, a także wsparcie nieprofesjonalne. Proponowane działania samodzielne, dla osoby która chce zmienić rolę Ofiary na Wrażliwego, obejmują:

  • uczenie się formalnych narzędzi rozwiązywania problemów (np. projektowych);
  • burze mózgów – samodzielne i grupowe (zebranie pomysłów, opcji ze stanów Ja-Dziecko i Ja-Dorosły, a następnie ocena i wybór pożądanych opcji z użyciem stanu Ja-Dorosły);
  • konsultowanie własnych emocji, które stanowią informację na temat niezaspokojonych potrzeb poprzez zadawanie sobie pytań (np. Co czuję w tej sytuacji? O czym ta emocja mi mówi?);
  • zadanie zbierania danych o danym problemie, np. czytanie książek tematycznych, zapisanie się na kurs (poszerzanie swojej wiedzy w danym obszarze, tak aby zwiększyć zdolność do rozwiązania problemu).

(akapit dla psychoterapeutów) Proponowane przez Acey Choy działania terapeutyczne obejmują:

  • nadzorowane (prowadzone) fantazjowanie o potrzebach, o tym jak można je osiągnąć;
  • Koło Sugestii (z ang. Suggestion Circle): osoba przedstawia problem w grupie i prosi o jedną opinię (pomysł) od każdego członka grupy, uczestnicy wypowiadają się kolejno, po skończonej rundzie osoba wybiera jeden pomysł i wyjaśnia dlaczego akurat ten;
  • Krzesła (z ang. Multiple Chairs, „Parts Party”): każde z krzeseł symbolizuje inny stan Ja, osoba kolejno przechodzi przez krzesła i omawia kwestię z punktu widzenia każdego stanu Ja; ćwiczenie uczy uważności na zasoby każdego ze stanów Ja, które mogą być wykorzystywane do rozwiązania problemu;
  • Dwa Krzesła: ćwiczenie polega na skonfrontowaniu sprzecznych uczuć / emocji, co dostarcza trafnych rozwiązań dla danego problemu;
  • skonfrontowanie ze stanem Ja-Dziecko: osoba jest proszona o „posadzenie” swojego wewnętrznego Dziecka na kolanie i rozmowę z nim tak, aby powiedziało czego chce w tej sytuacji i czego się obawia;
  • dekontaminacja i pomniejszenie stanu Ja-Rodzic, aby ułatwić myślenie z Ja-Dorosły;
  • przedstawienie sekwencji gier psychologicznych, aby zilustrować jak dochodzi do wypłaty i przeanalizować opcje przechytrzenia gry;
  • praca redecyzją do likwidacji wczesnodziecięcej ograniczającej decyzji skryptowej, która utrudnia użycie dostępnych opcji.

Działania, które każdy z nas może zastosować, aby zachęcić osobę wchodzącą w rolę Ofiary do samodzielnego myślenia i rozwiązywania problemów, obejmują zadawanie pytań, takich jak:

  • Co do tej pory zrobiłeś w tej sprawie?
  • Jak to zadziałało?
  • Jak myślisz, co poszło dobrze? / Jak myślisz, co poszło źle?
  • Co zrobisz dalej?
  • Jakie wyniki przewidujesz uzyskać tym działaniem?
  • Jak zadbasz o potencjalne negatywne konsekwencje?

 

Ratownik może stać się Opiekunem

 

Ratownik jest skoncentrowany na Ofierze. Ratuje, aby odpowiedzieć na swoją potrzebę postrzegania siebie jako lepszego lub aby przekonać siebie, że jest OK. Mimo to większość Ratowników jest szczerze zatroskanych sytuacją Ofiary. Niosąc pomoc Ratownik bierze na siebie myślenie i rozwiązywanie problemów, a zatem dewaluuje zdolność Ofiary do samodzielnego poradzenia sobie z problemem i ewentualnie poproszenia o pomoc, jeśli będzie ona potrzebna. Ratownik często robi coś, czego tak naprawdę nie chce zrobić lub też robi więcej niż zakładał, że zrobi, co często kończy się zmianą roli w Prześladowcę. Wiąże się to z obniżaniem uważności na własne potrzeby i prowadzi do niejasności co do podziału obciążeń w relacji.

Typowe dla Ratownika zachowania to dawanie dodatkowych terminów osobom, które nie zdążyły terminowo wywiązać się ze zobowiązań, kupowanie wyposażenia pracownikom bez pytania czego potrzebują, kupowanie ubrań dzieciom bez ustalenia czego chcą, przekazywanie wiadomości za inną osobę (np. ktoś jest zbyt przestraszony, aby przekazać innej osobie komplement, a Ratownik mówi w jego imieniu).

  • „Daj, pomogę Ci, nie martw się, zrobię to za Ciebie i będzie ok.”
  • „Ja się Tobą zaopiekuje. Co Ty byś beze mnie zrobił/a?”
  • („niesie pomoc” nieproszony/a)

Aby Ratownik zmienił się w Opiekuna niezbędne jest rozwinięcie u niego umiejętności słuchania. Opiekun, podobnie jak Ratownik, działa kierując się troską o Wrażliwego (Ofiarę). Uznaje jednak zdolność Wrażliwego do samodzielnego myślenia, rozwiązywania problemów oraz proszenia o pomoc, jeśli jest potrzebna. Nie podejmuje działania jeśli nie został o nie poproszony lub jeśli szczerze nie chce go wykonać. Jest uważny na swoje potrzeby i uczucia, stąd nie oferuje działań, na które tak naprawdę nie ma ochoty. Jeśli szczerze chce zaoferować pomoc może to zrobić w określonym zakresie. Jeśli nie chce, asertywnie odmawia bez poczucia winy.

Rozwijanie umiejętności słuchania oznacza jednocześnie unikanie ratownictwa. Należy tutaj podkreślić różnicę pomiędzy profesjonalnym pomaganiem w kontakcie terapeutycznym, a pomaganiem w rozumieniu niesienia pomocy przez przyjaciela, znajomego, bez relacji formalnej. W relacji przyjacielskiej zdarza się często, że jedna osoba jest w potrzebie, a druga reaguje wsparciem i opieką. Jeśli odbywa się to z wzajemnością, tj. obie strony mogą liczyć na siebie, jest to zupełnie normalne i zdrowe. Jeśli jednak w relacji pomoc i wsparcie niesie zawsze tylko jedna osoba i robi więcej niż by chciała (czuje się w obowiązku ratować drugą osobę) to relacja ta zmienia się na „ratowanie”. Aby tego uniknąć i pozostać w roli Opiekuna konieczne jest skoncentrowanie się na słuchaniu, empatycznym dostrojeniu się do rozmówcy i odzwierciedlaniu słów i ukrytych emocji. Ważne jest unikanie oceny i interpretacji.

Często to właśnie słuchanie jest tak naprawdę jedyną rzeczą, której potrzebuje osoba w potrzebie. Jest też efektywne, o ile Opiekun jest godny zaufania i szczery, w tym traktuje z szacunkiem zwierzenia, a także szczerze wyjawia jak przejęty jest przez to, o czym mówi osoba w potrzebie. Jest to transakcja pomiędzy stanami Ja-Rodzic Opiekuńczy i Ja-Dorosły Opiekuna oraz Ja-Dziecko i Ja-Dorosły osoby będącej w potrzebie (Wrażliwego). W konsekwencji mówiący doświadcza ważności (zamiast dewaluowania) jego uczuć. Pozwala mu to wypowiedzieć się z perspektywy Ja-Dziecko, dzięki czemu nie musi eskalować, co zwiększa jego szanse na dostęp do stanu Ja-Dorosły. Jeśli Opiekun nawiąże kontakt ze stanem Ja-Dorosły osoby będącej w potrzebie (Wrażliwego) może oprócz słuchania wprowadzić także dodatkowe działania:

  • zaprosić do rozwiązywania problemów (opisane powyżej, przy opcjach dla Wrażliwego);
  • zaoferować określone wsparcie, o ile nie jest to coś, czego tak naprawdę nie chce zrobić;
  • dostarczyć informacji, jeśli zna fakty mające zastosowanie do rozwiązania problemu przez Wrażliwego (np. jeśli ktoś zastanawia się jak zwiększyć motywację zespołu, a Opiekun zna dobre książki w tym zakresie, może zaoferować, że je pożyczy);
  • w uzasadnionych sytuacjach może także udzielić informacji zwrotnej, jeśli uważa, że osoba będąca w potrzebie działa autodestrukcyjnie.

 

Prześladowca może stać się Asertywnym

 

Prześladowca działa, aby osiągnąć korzyści dla siebie i jest zainteresowany zaspokojeniem swoich potrzeb. Jego zachowanie wprawia innych w zakłopotanie lub przysparza im cierpienia. Obniża w ten sposób wagę uczuć innej osoby, a także ogólnie jej ważność. Prześladowcy mogą być aktywni, pasywni lub odwetowi. Aktywny Prześladowca realizuje swoje potrzeby dewaluując przy tym potrzeby innych, np. pożycza jakąś rzecz bez pytania o zgodę właściciela, który nie może jej znaleźć, gdy chce z niej skorzystać. Bierny Prześladowca obniża znaczenie innych przez zaniedbywanie ich, co skutkuje cierpieniem innych osób, np. umawia się, że coś zrobi, a później o tym zapomina lub koncentruje się na sobie przez co źle wykonuje swoją pracę, a inni ponoszą tego konsekwencje. Odwetowy Prześladowca działa z intencją ukarania kogoś lub chce triumfować. Może być OK tylko jeśli zemści się, weźmie odwet. Nienależnie od tego także wierzy, że działa w obronie swoich potrzeb. Przykładem może być dzwonienie na policję i zgłoszenie, że sąsiad głośno puszcza muzykę, bez uprzedniego poproszenia go, aby ją ściszył (Należy mu się! – chęć ukarania, a nie tylko rozwiązania problemu).

Aby Prześladowca zmienił się w Asertywnego niezbędne jest rozwinięcie u niego asertywności. Asertywny, podobnie jak Prześladowca, działa, aby osiągnąć swoje potrzeby, jednak nie rani przy tym innych ludzi i nie ma zamiaru ukarać nikogo. Inwestuje swoją energię w zmianę, której potrzebuje, aby osiągnąć swój cel. Dostrzega też, że zmiany, których potrzebuje mogą negatywnie wpłynąć na innych. W takiej sytuacji podejmuje negocjacje, aby zwiększyć szanse na znalezienie rozwiązania zaspokajającego potrzeby obu stron.

Rozwijanie asertywności obejmuje poznanie zasad realizowania swoich potrzeb bez krzywdzenia innych:

  • proszenie o to, czego potrzebujesz;
  • odmawianie, jeśli czegoś nie chcesz;
  • udzielanie informacji zwrotnej na temat nieakceptowalnych zachowań z wyjaśnieniem. dlaczego stanowi to dla Ciebie problem (z uwzględnieniem otworzenia się i jasnego wyjaśnienia czego potrzebujesz zamiast tego zachowania, bez oczekiwania, że osoba sama się domyśli lub że powinna to już wiedzieć);
  • negocjowanie funkcjonalnych rozwiązań z innymi;
  • używanie umiejętności rozwiązywania problemów, jeśli druga strona nie chce zmian.

Acey Choy zwraca uwagę, że jest wiele skutecznych programów treningowych asertywności i odsyła do stosownej literatury. AT oferuje wyjaśnienie w odniesieniu do transakcji i gier, a terapia w nurcie AT pozwala na zniesienie tzw. impasów, które ograniczają asertywne możliwości. Jednocześnie klient terapii w nurcie AT doświadcza 3P (permission, protection, potency – przyzwolenie, ochrona, siła) i odkrywa nowe zachowania, które są bezpieczne oraz pozwalają na bycie OK.

Podane powyżej propozycje rozwijania kompetencji dla każdej z ról pochodzą z omawianego artykułu Acey Choy. Każdy praktyk ma jednak swoją pulę narzędzi i pomysłów do pracy nad rozwojem różnych kompetencji i z pewnością warto z niej skorzystać wzbogacając powyższe propozycje.

Warto dodać, że koncept Trójkąta Wygrywającego (Trójkąta Zwycięzcy) krążył wśród grupy australijskich praktyków AT i został opisany przez Acey Choy wraz z przytaczanymi w artykule propozycjami pracy nad wychodzeniem z poszczególnych ról. Nie wiadomo jednak kto jest autorem oryginalnej koncepcji.

W polskich artykułach najczęściej spotykane jest tłumaczenie Winner’s triangle na Trójkąt Zwycięzcy, jednak na szkoleniu, w którym brałam udział tłumacz przełożył ten zwrot na Trójkąt Wygrywający, zapewne aby korespondowało to z Trójkątem Dramatycznym. Tego tłumaczenia użyłam w niniejszym artykule, ale zaznaczam, że druga forma (Trójkąt Zwycięzcy) wydaje się być bardziej upowszechniona.

Jeśli zainteresował Cię ten artykuł to zapraszam Cię także do zerknięcia na omówienie dwóch typów Ofiary (w oparciu o wnioski Fanity English) w artykule Trójkąt Dramatyczny: dwa typy Ofiary. Warto także zobaczyć, jakie mity uaktywniają się w Trójkącie Dramatycznym: Trójkąt Dramatyczny: mity, którymi żyjemy.

Bibliografia:
Choy, A. (1990). The Winner’s Triangle. Transactional Analysis Journal, Vol 20(1), Jan 1990, 40-46.