Na przekór zakazom, czyli o „przekornej decyzji”

Niezależnie od tego, czy Twoje dzieciństwo upływało w szczęściu i dobrobycie, czy też raczej w trudnych warunkach – wychowywali Cię ludzie, ze swoimi wadami i zaletami. Prawdopodobnie Twoi rodzice zrobili wszystko, co mogli, aby zadbać o Ciebie najlepiej jak potrafili. Mimo to każdy z nas otrzymał od rodziców i innych ważnych w dzieciństwie osób, również tzw. komunikaty zakazujące – negatywne komunikaty, które ograniczają nas w jakiś sposób już w dorosłym życiu.

Komunikaty zakazujące najczęściej pochodziły od rodziców, jako kluczowych dla nas figur w dzieciństwie. Mogły to być konkretne słowa, ale często były wyrażone bez słów. Przykładowo osoby, które były wychowywane w tzw. „zimnym” domu, gdzie nie wyrażało się emocji, a najwyższą wartością była niezależność i samodzielność, w najlepszej wierze mogą w ten sam sposób wychowywać swoje dzieci – z nadzieją, że wyrosną na samodzielnych, samowystarczalnych ludzi. Przekazują tym samym jednak komunikaty zakazujące „nie czuj” („emocje są złe, są słabością”), „nie bądź dzieckiem” („zachowuj się dojrzale”). Mogą to robić wprost, tj. mówić o tym przy różnych okazjach, ale też bez słów, po prostu patrząc znacząco na zapłakane dziecko lub też odchodząc, gdy prezentuje nieakceptowane zachowania („zostawiam Cię do czasu, aż się nie uspokoisz”). W każdym z tych przypadków dziecko otrzymuje jasny sygnał, aby nie okazywać emocji, ponieważ budzi to dezaprobatę rodziców.

Znasz może ze swojego domu rodzinnego takie sytuacje, w których jasne było, że jakieś zachowanie nie było mile widziane, choć wprost się o tym nie mówiło. To było raczej to westchnięcie mamy, ostrzejsze spojrzenie taty, a może odesłanie Cię do pokoju bez komentarza – to także silne komunikaty, które odbieraliśmy jako dzieci, choć nie były wyrażone wprost słowami.

 

Wszyscy jesteśmy ludźmi…

Tak, wszyscy otrzymaliśmy komunikaty zakazujące. Jeśli myślisz sobie teraz: „pamiętam moich rodziców, jako wspaniałych i wspierających mnie w dzieciństwie, nic z tych rzeczy nie miało miejsca” to masz rację i mylisz się zarazem. Oczywiście, że Twoi rodzice mogli być dla Ciebie wspaniali, tak jak i Ty dla swojego dziecka. Nie zmienia to jednak faktu, że wszyscy jesteśmy ludźmi – mamy swoje zakazy i przekazujemy je także swoim dzieciom, często w najlepszej wierze, a czasem po prostu dlatego, że mamy swoje obszary do rozwoju i nawet nie mamy świadomości, że w jakiś sposób ograniczamy wówczas dzieci.

Zanim zatem pobiegniesz składać zażalenie do rodziców, zatrzymaj się proszę i obejrzyj szerszy kontekst – oni również byli wychowywani w pewien sposób, również doświadczyli komunikatów zakazujących w swoich domach rodzinnych i możliwe, że w dorosłym życiu działają pod ich wpływem. Zachęcam Cię w związku z tym raczej do obejrzenia, co zdecydowałeś/aś się zrobić z tymi komunikatami i co możesz zrobić teraz, aby nieco wyzwolić się spod ich wpływu.

 

Dwie drogi: desperacja lub… przekora

W analizie transakcyjnej mówimy o zakazach – ograniczających przekonaniach, które przyswoiliśmy w jeszcze w dzieciństwie, a które aktywnie wpływają na całe nasze życie. Kiedy przyjmujemy zakaz, co odbywa się we wczesnym dzieciństwie na nieświadomym poziomie, zaczynamy działać w zgodzie z nim. Przykładowo, jeśli ktoś przyjmie zakaz „nie bądź blisko”, to nieświadomie tak prowadzi swoje życie, aby nie nawiązywać bliskich relacji, a kiedy już ma to miejsce to opuszcza je za każdym razem pod jakimś pretekstem lub prowokuje sytuacje, w których druga strona odchodzi.

John McNeel, wspaniały analityk transakcyjny, w swoim zachwycającym materiale odnośnie zakazów zwraca uwagę na jeszcze jedną opcję, o której rzadko wspomina się w klasycznej literaturze. Pisze on o tym, że kiedy przyjmujemy zakaz, mamy dwie drogi: możemy go przyjąć, co nazywa „desperacką decyzją”, ale też możemy się mu sprzeciwić, co nazywa „przekorną decyzją”.

Kiedy rodzice na nieświadomym poziomie przekazują dziecku zakaz „nie bądź ważny”, przykładowo pracując całymi dniami i nieustannie odganiając dziecko, jak natrętną muchę („nie teraz, idź się pobaw w swoim pokoju, rodzice potrzebują spokoju”), może ono zacząć tak właśnie się czuć (desperacka decyzja: „nie jestem ważny/a”), ale może też zareagować buntem (przekorna decyzja: „a właśnie, że będę!”).

 

A właśnie, że będę!

Co innego cieszyć się życiem, a co innego żyć tak, aby wycisnąć z niego jak najwięcej. Podobnie jak czym innym jest przekonanie o własnej wartości i ważności, a czymś innym silne dążenie do podkreślania swojej ważności i nieustannego zajmowania odpowiednio wysokich i eksponowanych stanowisk. Nie ma nic złego w intensywnym życiu czy też eksponowanych stanowiskach, chodzi raczej o to, co nas motywuje do danego rodzaju zachowania. Paradoksalnie bowiem, może to być właśnie zakaz, który otrzymaliśmy i częściowo przyjęliśmy, ale nie wprost („desperacka decyzja”: „dobrze, tak będzie”), a właśnie w kontrze („przekorna decyzja”: „zobaczysz, że będzie dokładnie na odwrót!”). Nadal jednak zakaz ten jest aktywny, ponieważ nie działamy z dostępem do zasobów, a w przekorze. Nadal czujemy pewnego rodzaju przymus do działania w nastawieniu „a właśnie, że będę!”. Finalnie jesteśmy pod wpływem zakazu. Nie działamy swobodnie, ale musimy coś udowadniać, w ciągłym napięciu, aby osiągnąć swoje założenie.

Pomyśl o zakazie „nie czuj radości”. Może się zdarzyć m.in. w rodzinach, w których radość jest traktowana jako niestosowna: „nie ma z czego się cieszyć, zaraz pewnie zdarzy się coś złego” lub „jak możesz się tak cieszyć, kiedy tata / siostra / babcia choruje” (np. w przypadku przewlekłych chorób i trudnych doświadczeń związanych z długim odchodzeniem członka rodziny). Jeśli dziecko przyjmie zakaz wprost („desperacka decyzja”) będzie żyło z przekonaniem, że życie jest puste, nie ma w nim miejsca na radość. Jeśli jednak przyjmie zakaz buntując się przeciwko niemu („przekorna decyzja”), będzie żyło z przekonaniem: „mój świat będzie taki radosny!” i będzie dążyło do kolekcjonowania radości, chciwie wyszukując wszystkich wydarzeń i okazji, aby się pobawić i pośmiać, czasem wręcz nadmiarowo.

Wspominałam w treści artykułu o zakazie „nie bądź ważny” i o tym, w jakich warunkach może powstawać. Gdy dziecko przyjmie go wprost („desperacja decyzja”) może myśleć o sobie: „jestem nikim” i jako dorosła osoba zachowywać się tak, aby zwracać na siebie jak najmniej uwagi. Gdy jednak dziecko przyjmie go nie wprost, buntując się przeciwko zakazowi („przekorna decyzja”), może już jako dorosła osoba być dominująca, ekspansywna, silnie rywalizacyjna, aby udowadniać na każdym kroku jak jest ważna.

„Desperacka decyzja” i „przekorna decyzja” są jak dwie przeciwległe strony. Balans jest jednak gdzieś pośrodku. Gdy ktoś nie ma zakazu „nie bądź ważny”, po prostu zna swoją wartość i ma w sobie tę siłę stabilności – ani nie wycofuje się nadmiernie i nie umniejsza, ani też nie ma potrzeby za wszelką cenę dążyć do zajmowania eksponowanych stanowisk i udowadniania swojej wartości. Gdy ktoś nie ma zakazu „nie czuj radości”, po prostu cieszy się adekwatnie z tego, co dobrego przynosi życie – ani nie unika tej emocji, ani też nie szuka jej nieustannie, w nadmiarowy sposób.

Właśnie w tym nadmiarze jest klucz. Jeśli zauważasz pewnego rodzaju nadmiarowość w jakimś aspekcie swojego zachowania, warto pooglądać, czy pod spodem nie kryje się jednak głęboko zakorzeniony sprzeciw – działanie przeciwko zakazowi.

McNeel zauważa, że „przekorna decyzja” jest nieco bliżej zdrowia, niż „desperacka”. Pozwala nam bowiem korzystać ze swoich zasobów np. do cieszenia się i bycia ważnym/ą. Niestety nadal nie jest to pożądane optimum, ponieważ jesteśmy wtedy nakręceni do poszukiwania jakiegoś rodzaju aktywności czy doświadczania. Warto zatem uważnie obejrzeć swoje zakazy, rozpoznać, które z nich dotyczą nas wprost, a wobec których działamy przekornie.

 

Zobacz, jak to wygląda u Ciebie!

Pomocą w tym jest materiał do autodiagnozy opracowany przez Johna i Penny McNeelów. Wymieniają w nim 23 zakazy i wskazują przekonania, które pojawiają się, gdy je przyjmujemy wprost („desperacka decyzja”) oraz kiedy stajemy przeciwko nim („przekorna decyzja”). Wskazują także, co warto rozwinąć, aby uzyskać dostęp do zasobów blokowanych przez zakaz. Podają przy tym zarówno nad jakim nowym przekonaniem pracować, jak i wskazują proces, który jest potrzebny do tego, aby się ono ugruntowało. To cenny materiał, który długo studiowałam, aby dobrze go zrozumieć.

Mam nadzieję, że ucieszy Was fakt, że polska wersja tego obszernego i fascynującego materiału będzie niebawem dostępna, oczywiście za zgodą Johna (warto jeździć na międzynarodowe konferencje!). Jeśli nie chcecie jej przeoczyć – zapiszcie się do newslettera w formularzu pod artykułem (na dole strony). Na przełomie lipca / sierpnia ruszam w końcu z listami o AT, a w pierwszym z nich będzie właśnie do pobrania materiał do autodiagnozy „Komunikaty zakazujące i Twoje życie”.

 

Bibliografia
McNeel, J., McNeel, P. Injunctive messages and your life. materiał nieopublikowany
McNeel, J. (2010). Understanding the Power of Injunctive Messages and How They Are Resolved in Redecision Therapy. Transactional Analysis Journal, Vol 40(2), 159-169.

Z czym wróciłam ze Światowej Konferencji AT

Pojechałam do Berlina podekscytowana i przestraszona zarazem.  Z jednej strony miałam sporo obaw czy będę w stanie swobodnie uczestniczyć w warsztatach po angielsku, a z drugiej cieszyłam się na możliwość osobistej rozmowy z osobami, które kojarzę tylko z artykułów i książek. Jesteście ciekawi jak było na World Conference of Transactional Analysis w Berlinie 27-29.07.2017 i z czym wróciłam? Dzisiejszy wpis w całości o konferencji!

Chyba wszyscy uczestnicy (a przynajmniej Ci, z którymi rozmawiałam) są zgodni co do jednego: organizacja konferencji pozostawiała wiele do życzenia. Niestety panował dość duży chaos. Nie to stanowi o merytorycznej wartości konferencji, ale jednak usterki tego rodzaju obniżają przyjemność z udziału. Skupię się jednak na aspektach merytorycznych. Tutaj wnioski są na szczęście znacznie bardziej pozytywne. Konferencja była warsztatowa. Po porannym rozpoczęciu uczestnicy wybierali codziennie dwa warsztaty, w których wezmą udział. W efekcie wnioski z uczestnictwa zależne są od jakości sześciu warsztatów. Opowiem Wam krótko o moich wyborach.

Wiadomości zakazujące – o zakazach
Mój najciekawszy wybór. Trochę determinacji wymagało wejście na ten warsztat, ponieważ początkowo odbiłam się od zamkniętych drzwi, zablokowanych (dosłownie – ciałem uczestniczki!) ze względu na brak miejsc. Miejsc może nie ma, ale w końcu jest podłoga i parapet, prawda? 🙂 Te zapełniły się równie szybko i w ekstremalnie zatłoczonej sali spędziliśmy wspaniały czas. Prowadzący (John McNeel) okazał się być bardzo serdecznym człowiekiem. Rzadko spotyka się ludzi, od których bije jednocześnie taka pewność siebie i ciepło. Ten starszy pan stał się moją reprezentacją pozycji OK-OK. Do tego udostępnił uczestnikom nieopublikowany artykuł dot. autodiagnozy i zachęcał do przekazywania go dalej. Zapytałam po warsztacie czy mogę opisać go na blogu i usłyszałam, że jak najbardziej. Będzie zatem nowy wpis, zerkajcie na blog 🙂

Warsztat dotyczył zakazów, a te jak wiecie analizuję ostatnio od różnych stron. Mamy dwa rodzaje decyzji na wiadomości zakazowe (z ang. „injunctive messages”, które to określenie prowadzący preferuje zamiast słowa „zakaz”):
– rozpaczliwą (z ang. „despairing decision”),
– buntowniczą (z ang. „defiant decision”).
W przypadku rozpaczliwej decyzji przyjmujemy wiadomość zakazową jako prawdziwą, co przejawia się w naszym życiu. Jeśli jednak podejmujemy buntowniczą decyzję, zaczynamy działać w myśl sekwencji: „Nie mogę?! Już ja Ci pokażę!”. Jest to forma poradzenia sobie z otrzymywaną wiadomością zakazową, jednak w rzeczywistości utrzymuje nas ona nadal w jej sidłach. Prowadzący podzielił wiadomości zakazowe na kategorie, wskazał czym charakteryzują się oba rodzaje decyzji i jak je rozpoznać: jakie zachowania maskujące wskazują na decyzję buntowniczą oraz jakie przekonania mogą wskazywać na występowanie zakazu, a jakie na zdrowe spojrzenie na daną kwestię. W udostępnionych materiałach zaprezentował też skrótowo proces terapii w odniesieniu do każdego zakazu, tj. treść redecyzji oraz pożądany nowy nawyk. Z całą pewnością napiszę niebawem artykuł odnoszący się do tego warsztatu, bo całość jest niezwykle interesująca!

Z warsztatu wyszłam też z pięknym cytatem (autorstwa V. Price):
„Jeśli głos w Twojej głowie nie mówi ze współczuciem – nie wierz mu”.

mcneel.jpg

Warsztat Johna McNeela „Resolving Injunctive Messages, Creating Healthy Boundaries”


Trójkąt Dramatyczny i jego rozwinięcie
Zdecydowałam się też na warsztat sławy – Stephena Karpmana, autora koncepcji Trójkąta Dramatycznego. Sala, jak możecie się domyślać, pękała w szwach. Sam warsztat był przeglądem koncepcji z zarysem historycznym dot. Trójkąta Dramatycznego. Wyniosłam z niego raczej bardziej uporządkowaną wiedzę nt. rozwoju teorii niż jakieś konkretne nowości. Nie będę się tu rozpisywać, ponieważ o koncepcjach Stephena Karpmana napiszę jeszcze w osobnym poście. Materiału mam sporo, jako że po konferencji zostałam na całodniowym szkoleniu! Niestety na szkolenie nie dojechały egzemplarze nowej książki autora („A Game Free Life”), ale uczestnicy mają niebawem otrzymać je pocztą. Wpis połączę zatem z recenzją książki, a na tę muszę jeszcze chwilę poczekać.

Z warsztatu wychodzę z inspirującym cytatem Steve’a Karpmana:
„W Trójkącie Dramatycznym jest też pozytywna energia. Tak jak jest pozytywny i negatywny aspekt każdego ze stanów Ja, tak Trójkąt Dramatyczny ma pozytywną i negatywną energię – jest pozytywna i negatywna Ofiara, Ratownik i Prześladowca”.
Rozwinę tę myśl w obiecanym artykule!

karpman-e1502042291476.jpg

Warsztat Stephena Karpmana: „The Drama Triangle and Compassion Triangle”

IntrovisionCoaching
To autorska metoda pogłębionej pracy coachingowej, w myśl której w momencie rozpoczynania sekwencji skryptowej pojawia się alarm z poziomu ciała migdałowatego. Jego główną funkcją jest ochrona przed zagrożeniem. Sednem pracy coachingowej jest zidentyfikowanie zagrożenia, które zdaniem autora sprowadza się do czterech obszarów:
– bezradności (z ang. „helpless”),
– bezwartościowości (z ang. „worthless”),
– braku miłości (z ang. „loveless”)
– konieczności śmierci (z ang. „I must die”).
U osoby doświadczającej tego sygnału zagrożenia na nieświadomym poziomie pojawia się imperatyw: W każdej sytuacji unikaj ww. obszaru (tj. jednego z czterech wymienionych powyżej). Rolą prowadzącego sesję jest nauczyć klienta obserwacji swojego stanu (kolejno na poziomie ciała, emocji i kognitywnym) w myśl zasad przypominających mi ćwiczenie uważności. Po tym następuje diagnoza lęku, tj. czego w rzeczywistości obawia się klient w trudnej dla niego sytuacji, co się stanie, jeśli sobie z nią nie poradzi. Kiedy już imperatyw zostanie ujawniony, prowadzący sesję wprowadza komunikat, w którym przyznaje, że ta obawa może być urzeczywistniona, ale w odniesieniu do rzeczywistości, tj. „Jest możliwe, że zawalisz tę prezentację i szef uzna cię za bezwartościowego” (ale nie: „Jest możliwe, że jesteś bezwartościowy”!). Komunikat odnosi się do zachowania, sytuacji, a nie generalnie do osoby. Klient ma za zadanie obserwować bez interpretowania swoje ciało, następnie emocje i kolejno myśli. Prowadzący sesję nagrywa też komunikat i klient pracuje z nim także w domu. Całość przypomina mi mocno ćwiczenia związane z uważnością i niektóre techniki stosowane w terapii behawioralno-poznawczej. Metoda jest bardzo ciekawa, jednak wyszłam z warsztatu z jednym znaczącym pytaniem: Gdzie do jasnej ciasnej moje AT, dla którego tu przyjechałam? 🙂 Przyznam, że spodziewałam się powiązania imperatywów z driverami lub zakazami, ale nic takiego nie nastąpiło. Już w trakcie warsztatów ułożyłam mi się w głowie teoria na ten temat, ale muszę lepiej poznać metodę, żeby sprawdzić czy moje wnioski są prawidłowe. Jeśli uda mi się znaleźć literaturę i poćwiczyć w praktyce podzielę się z Wami wnioskami.

Z warsztatu wyniosłam za to ciekawą myśl związaną już z AT – tzw. „pozytywne myślenie” może być niekonstruktywne. Zaskakujące, prawda? W ujęciu AT: Jeśli nasze Ja-Dziecko mówi „Boję się”, a Ja-Rodzic odpowiada „Myśl pozytywnie!” to w rzeczywistości odsyła Ja-Dziecko, a nie odpowiada na jego potrzeby. Tendencja do „pozytywnego myślenia”, zamiast docierania do potrzeb i odpowiadania na nie, może być strategią na unikanie zmierzenia się z potrzebami płynącymi ze stanu Ja-Dziecko.

Ciało, waga i AT
Warsztat, na który trafiłam zupełnie przypadkowo (to efekt wspomnianych usterek organizacyjnych…) dotyczył postrzegania ciała. Nie fascynował mnie ten temat, ale musze przyznać, że wyszłam zaciekawiona przedstawioną koncepcją. W jej myśl psychologicznym celem wzrostu wagi może być:
– próba schowania „złego self”,
– ochrona wrażliwego self,
– pragnienie trzymania świata na dystans (ochranianie siebie przez zwiększanie dystansu do oprawców, charakterystyczne szczególnie dla osób doświadczających przemocy lub nadużyć),
– wspieranie siebie w przypadku zbyt dużej odpowiedzialności, charakterystycznej dla osób z zakazem „nie bądź dzieckiem” (w końcu dla dziecka dorosły = duży),
– pragnienie bycia dostrzeżonym (żeby zająć miejsce w świecie).

Prowadząca zwróciła uwagę na psychologiczne potrzeby związane z większym ciałem (np. ciało jako ochrona przed światem lub sposób zajęcia miejsca w świecie) oraz emocjonalną potrzebę jedzenia w efekcie przeżywanego poczucia niedostatku. W konsekwencji może pojawić się sytuacja, w której utrata wagi jest korzystna fizycznie, biorąc pod uwagę aspekt zdrowia i kondycji, ale niekorzystna psychologicznie poprzez utratę funkcji, jaką spełnia większe ciało. Prowadząca odwoływała się do badań i publikacji Kathy Leach, do których z pewnością zajrzę. Zainteresowanych odsyłam do artykułu „Treatment Considerations for Female Overeating and Obesity Using a Transactional Analysis Framework” (opublikowany w Transactional Analysis Journal) oraz do książki „The Overweight Patient – a Psychological Approach to Understanding and Working with Obesity”, w której autorka integruje wiedzę nt. pracy z wagą oraz analizy transakcyjnej. Zachętą do tej publikacji niech będzie przedmowa, w której autorka dziękuje za zaangażowanie w pomoc nad pisaniem książki samej Charlotte Sills!

Myśl, którą wyniosłam (dotyczy odchudzania):
„Jeśli Ja-Dziecko nie jest włączone w proces, możemy wykonać wiele pracy z Ja-Rodzic i Ja-Dorosły, ale to niczego nie zmieni.”

Witajcie w swojej bajce…
Sobotnie przedpołudnie było bardzo poruszające za sprawą warsztatu o bajkach. Tak, dobrze czytacie – bajkach, takich dla dzieci. Autorki koncepcji przedstawiały swoją metodę pracy z bajkami i pokazywały jak w oparciu o analizę bajki, przy użyciu 16 pytań, można wnikliwie przeanalizować skrypt. O tym także będę chciała napisać w osobnym artykule. Czy pamiętacie swoją ulubioną bajkę lub opowieść? A może nie macie ulubionej, ale taką, która zapadła Wam w pamięć? Miejcie ją na uwadze, pojawi się niebawem na blogu wpis o tym jak interpretować swoją bajkę. I tak, na różnych etapach życia mogą to być różne bajki, temu też warto się przyjrzeć. Warsztat składał się także z drugiej części –  prowadzące pokazały jak pracują z ciałem w oparciu o treści z bajki. Bajka stanowi tu pretekst do wejścia w świat klienta i omówienia napięć dostrzeganych w ciele. Poruszająca była obserwacja pracy z jedną z uczestniczek.

Warsztat dał mi użyteczne narzędzie w postaci listy 16 pytań, które pozwalają na analizę własnej bajki.

Cytatów nie będzie, weszłam w osobisty proces tak mocno, że skupiłam się na pracy indywidualnej i obserwacji pracy prowadzących, zamiast na robieniu notatek 🙂

Episkrypt i redecyzja
Tu, przyznaję, wynudziłam się mocno. Prowadząca wydawała się być zaskoczona obecnością osób angielskojęzycznych. Warsztat prowadziła po niemiecku, a tłumaczka bardziej streszczała niż tłumaczyła. W dodatku brakowało jej słownictwa z zakresu AT. W efekcie podczas dość długich wypowiedzi prowadzącej nie miałam pojęcia o czym mowa, a krótkie i niedokładne streszczenia po angielsku nie były zbyt satysfakcjonujące. A szkoda, bo temat zapowiadał się ciekawie. Prowadząca pokazywała jak pracuje nad redecyzją w odniesieniu do episkryptu (przekazu skryptowego przekazywanego przez pokolenia), a zatem w pracy na krzesłach zasiadał już nie tylko klient i jego przykładowo (wyobrażona) matka, ale także (wyobrażona) babcia.

Tu także bez cytatów, jako że, póki co, nie szprecham po niemiecku 😉

Reasumując trafność moich wyborów: 5/6! Całkiem nieźle 🙂

Bonusem płynącym z międzynarodowej konferencji jest możliwość spotkania wielu ciekawych osób z różnych stron świata. Ucieszyłam się bardzo mogąc w końcu poznać osobiście Tony’ego White’a, o którym dość często wspominam w swoich wpisach. Dużo inspiracji czerpię z jego bloga, na który niezmiennie zapraszam (www.tony-white.com). Miałam też możliwość porozmawiać z Vannem Joinesem, współautorem książki „Analiza Transakcyjna dzisiaj” i Stephenem Karpmanem – autorem koncepcji Trójkąta Dramatycznego. Miło też było zobaczyć, a czasem także posłuchać, takich osobistości świata AT jak Charlotte Sills, Keith Tudor czy Mark Widdowson (ten ostatni otrzymał na konferencji nagrodę ITAA za swoje badania!). Fajnie było spotkać ludzi, których nazwiska kojarzyłam dotychczas tylko z artykułów i książek.

Na zdjęciu z Tonym Whitem (po lewej) i Vannem Joinesem (po prawej) 🙂

Ach, i na koniec jeszcze jedna świetna informacja wprost z konferencji: dostęp do Transactional Analysis Journal jest za darmo do 31 sierpnia!

Mam nadzieję, że spodobała się Wam relacja i że zaciekawiły Was tematy, które będą niebawem opisane. 🙂

Bibliografia:
Wyjątkowo brak 😉
No dobrze, obiecałam, że wpisy zawsze będą w oparciu o źródła, a zatem:
Word Conference for Transactional Analysis, 27-29.07.2017 – program i materiały konferencyjne dla warsztatów:
– „A new approach to dissolving scripts” (prowadzący: Ulrich Dehner),
– „Resolving Injunctive Messages, Creating Healthy Boundaries” (prowadzący: John McNeel),
– „The Drama Triangle and Compassion Triangle: entry, reinforcements, Kahler drivers and escapes” (prowadzący: Stephen Karpman, Rainer Musselmann),
– „Body Boundaries: The Place Where We Meet the World” (prowadząca: Mrinalini Sharma),
– „Scrpit: boundaries, meeting, identity. LIFE SCRIPT and my favorite fairy tale” (prowadzące: Katerina Bulhakova, Natalia Isaieva),
– „Emotion focused work with different ego states within therapy and counselinh” (prowadząca: Monika Hunziker-Hansen).