Jakie znaki rozpoznania dajesz i przyjmujesz?

Czym są znaki rozpoznania? W Analizie Transakcyjnej mówi się w ten sposób na wszystko to, co sygnalizujemy w relacji – to, co mówimy i pokazujemy innym, ale też i sobie. Analiza tego, jakie znaki rozpoznania dajemy i jakie odbieramy, jest bardzo cenną informacją o obszarach, w których warto coś zmienić. Dzisiaj właśnie o tym:

czym są znaki rozpoznania i jakie są ich rodzaje;

ekonomia znaków rozpoznania: czyli sprawdź, jak ich używasz;

– a na koniec opcja dla zaawansowanych w AT: rysy osobowościowe a upragnione, oczekiwane i faktycznie potrzebne rodzaje znaków rozpoznania.

RODZAJE ZNAKÓW ROZPOZNANIA


Znaki rozpoznania mogą być pozytywne – takie, które odbieramy jako miłe, wspierające, za którymi stoi pozytywna intencja (uśmiech, miły gest, słowa uznania) lub negatywne – takie, które odbieramy jako trudne, nieprzyjemne, a czasem stoi za nimi też negatywna intencja (gdy ktoś skrzywi się na nasz widok, słowa krytyki, nieprzyjemne w odbiorze gesty).

Dzielimy je również pod względem tego, czy dotyczą określonego zachowania, czy też generalnie istnienia. Te, które dotyczą zachowania, nazywane są warunkowymi, ponieważ dajemy je pod warunkiem, że ktoś zachowuje się w jakiś sposób, np. lubimy czyjeś poczucie humoru. Natomiast te, które dotyczą istnienia, są bezwarunkowe – mamy jakiś stosunek do kogoś, niezależnie od tego, co zrobi, np. kochamy i wspieramy, choćby nie wiem co albo nie znosimy niezależnie od wszystkiego.


Możemy zatem wyróżnić cztery warianty znaków rozpoznania:

POZYTYWNE BEZWARUNKOWE:

Kocham cię.”, „Lubię cię.”, „Jesteś wspaniałym człowiekiem.”, „Cieszę się, że mam w tobie przyjaciela.”, „Miło cię widzieć, zawsze cieszę się, gdy jesteś obok.

Dotyczą doceniania i uznania czyjegoś istnienia, a zatem pozytywne jest dla nas to, jaki ktoś jest i pokazujemy wtedy, że doceniamy jego/jej istnienie – bez żadnych warunków. Może to być także niewerbalny sygnał: szczery uśmiech na widok tej osoby, przytulenie albo ciepły gest, jak pamiętanie o urodzinach albo o tym, jaka jest ulubiona herbata tej osoby.

Potrzebujemy ich jak najwięcej. Jest to szczególnie ważne dla dzieci, aby czuły się akceptowane, kochane i wspierane. Dawanie pozytywnych bezwarunkowych znaków rozpoznania wzmacnia poczucie pewności siebie i jest podstawą budowania zdrowej samoakceptacji.


POZYTYWNE WARUNKOWE

 „Świetnie gotujesz.”, „Doskonale zrealizowany projekt, gratuluję.”, „Doceniam twoje wnikliwe uwagi.”, „Pięknie wyglądasz w tej sukience.

Dotyczą doceniania i uznania kogoś za coś, a zatem dajemy wyraz, że pozytywne jest dla nas to, co ktoś zrobił, wybrał. Sygnały te również mogą być niewerbalne, jak kiwanie głową z uznaniem podczas udanej prezentacji służbowej.

Tutaj uwaga na niuanse. Co sądzisz o takich znakach rozpoznania?

– „Świetna sukienka, uwielbiam ją. Idealnie maskuje te dodatkowe kilogramy, które ostatnio chyba nazbierałaś.

– „Gratuluję realizacji wskaźników. Widzę, że trafił ci się w końcu łatwy projekt i jakoś się udało.

– „No, nareszcie piątka ze sprawdzianu, wspaniale. Nauczyciel dał same proste zadania tym razem?

Niezbyt miłe, prawda? Choć z początku wydają się pozytywne, to jednak finalnie są nacechowane negatywnie. Jeśli więc ktoś daje Ci pozytywną informację, ale tak, aby na końcu zabolało – nie jest to pozytywny znak rozpoznania.

Jest to ważna kategoria znaków rozpoznania. Ich dawanie wspiera budowanie poczucia kompetencji, akceptacji dla działań i wyborów u osoby, która je otrzymuje. Równie ważne w dzieciństwie, gdy dziecko uczy się, co jest dobre i za co jest nagradzane.

Jest tu jednak pewna pułapka: Jeśli rodzice nie dają zbyt wielu pozytywnych bezwarunkowych znaków rozpoznania, a dają dużo pozytywnych warunkowych, może to prowadzić do wypracowania „pracoholizmu”. Dzieci potrzebują pozytywnych znaków rozpoznania. Jeśli nie dostają bezwarunkowych, będą starały się uzyskać warunkowe – a zatem będą się starały zasłużyć na ciepłe słowa. Może to prowadzić do wypracowania warunkowej pozytywnej samooceny, tj. zależnej od osiągnięć i uznania. A to już krok w stronę pracoholizmu i nieustannego udowadniania sobie, że się zasługuje na dobre słowa.

Jeśli zaś dzieci nie otrzymują także warunkowych pozytywnych, będą starały się dostać jakiekolwiek. Jakakolwiek uwaga rodzica jest bowiem lepsza, niż jej brak. A co pozostaje, jeśli nie pozytywne znaki rozpoznania?


NEGATYWNE WARUNKOWE

Nie podoba mi się twój pomysł, chyba tego nie przemyślałeś.”, „Źle w tym wyglądasz, nie leży na tobie.”, „Nie akceptuję takiego zachowania, nie podoba mi się to, co robisz.”, „Jak ty się zachowujesz?!

Dotyczą dezaprobaty w związku z jakimś zachowaniem. Dajemy wyraz temu, że nie podoba nam się coś, co ktoś robi lub mówi albo coś, co dotyczy jakiejś osoby w danej sytuacji. Możemy zasygnalizować to również bez słów: kręcąc przecząco głową, gdy ktoś pokazuje nam swój nowy projekt lub wzdychając, gdy ktoś zaprasza nas do jakiejś aktywności.

One także mają swoją ważną rolę w dzieciństwie – uczą dzieci, co nie jest akceptowane, wyznaczają granice. Ważne jednak, aby w ślad za nimi szły bezwarunkowe i warunkowe pozytywne znaki rozpoznania. Tak, aby dziecko wiedziało, że rodzice je kochają i wspierają, nawet jeśli w danej chwili zrobiło coś, czego nie akceptują, a także że są inne obszary, w których to, co i jak robi, jest przez nich doceniane. Znaczenie ma także to, jak są udzielane. Można bowiem tę samą słuszną krytykę przekazać konstruktywnie, jak i destruktywnie, np.

– „W twoim raporcie są cenne wnioski, jednak nie podoba mi się jego styl. Widzę w nim błędy stylistyczne i interpunkcyjne. Popraw je i będzie świetnie. Daj znać, jeśli potrzebujesz wskazówek lub wsparcia.” 

– „Jak to wygląda?! Ten raport jest koszmarny! Jakby go pisało dziecko z podstawówki. Weź mi to stąd, w życiu nie pokażę klientowi czegoś takiego.”

Ta kategoria może być zatem konstruktywna i destruktywna, zależnie od formy. Warto dbać o to, aby przekazywać negatywne warunkowe znaki rozpoznania w sposób uważny na emocje drugiej osoby. W końcu naszym celem jest zasygnalizowanie czegoś, co nam się nie podoba – najczęściej z nadzieją na zmianę. A zmianę wspieramy, jeśli wskazujemy co jest nie tak i pokazujemy, jak można to zmienić, a nie kiedy personalnie krytykujemy, ośmieszamy i rzucamy złośliwościami. Tu ważny jest także kontrakt. Czy ktoś chce poznać Twoje zdanie i jesteście na to umówieni? Warto zapytać, czy możesz przestawić swoją opinię, zanim to zrobisz. Wujek „dobra rada” i ciocia „zawsze wiem lepiej” nie są mile widzianymi towarzyszami, szczególnie jeśli mają deficyty w umiejętności udzielania pozytywnych znaków rozpoznania 😉


NEGATYWNE BEZWARUNKOWE:

Jesteś beznadziejny.”, „Jesteś okropna.”, „Nie lubię cię.”, „Idź sobie stąd, nie chcę cię widzieć.”, „Po tobie można się spodziewać tylko najgorszego.

Mają miejsce, gdy kogoś nie akceptujemy. Nie ma znaczenia, co robi ta osoba – jej towarzystwo nie jest mile widziane. Tu również może to odbywać się bez słów: gdy krzywimy się lub przewracamy oczami na widok jakiejś osoby, odwracamy od niej plecami lub odchodzimy, gdy do nas mówi.

To jedyna kategoria znaków rozpoznania, której warto bezwzględnie unikać. Prowadzi do negatywnych konsekwencji psychologicznych. Jeśli otrzymujemy je w dzieciństwie, trudno nam budować pozytywną samoocenę i poczucie kompetencji i sprawstwa.

Znasz już zatem rodzaje znaków rozpoznania – czy wiesz jednak, jak ich używasz?



EKONOMIA ZNAKÓW ROZPOZNANIA


Kiedy znasz już rodzaje znaków rozpoznania, zacznij od tego, aby obejrzeć, jak ich używasz:

Czy dajesz znaki rozpoznania, które chcesz dać?

A może powstrzymujesz się przed tym, aby je dawać? Jakie masz wtedy wymówki?

Głupio tak prawić ludziom komplementy, jeszcze sobie pomyślą, że czegoś od nich chcę.”, „Co ja się będę wtrącał/a, lepiej siedzieć cicho.”, „No bez przesady, jakbyśmy tak sobie dziękowali za każdą oczywistość, to zajmowalibyśmy się tylko kurtuazyjnymi gratulacjami. To nie przedszkole.”, „No przecież wie, że go lubię.”, „Raz powiedziałem, że ją kocham, nie muszę tego co chwilę powtarzać.”

Spójrz na to w ten sposób: Pozytywne znaki rozpoznania symbolicznie ładują nasze baterie. Jak się czujesz, kiedy ktoś szczerze mówi Ci, że Cię lubi lub docenia coś, co zrobiłeś/aś? Dlaczego więc powstrzymujesz się przed tym, aby dać komuś taki miły prezent? A jeśli ktoś szczerze i taktowanie daje Ci znać, że nie podoba mu się Twoje zachowanie? Może nie jest to już aż tak miłe, ale również jest prezentem – daje Ci szansę obejrzeć swoje zachowanie i wyciągnąć wnioski. Może zdecydujesz się coś skorygować, a może uznasz, że ktoś nie ma racji, ale przynajmniej zobaczysz, że coś, co robisz, może być tak postrzegane przez niektóre osoby. O ile oczywiście informacja taka jest udzielana taktownie i za Twoją zgodą.

Zastanów się chwilę: Kiedy ostatnio doceniłeś/aś kogoś? Podziękowałeś/aś za coś? Powiedziałeś/aś jakieś ciepłe słowo? Jeśli dzisiaj jeszcze nie miałeś/aś okazji, to przytul z uczuciem najbliższą osobę i powiedz, co do niej czujesz, złap za telefon do przyjaciela i powiedz mu, jak ważny jest dla Ciebie, napisz do współpracownika kilka ciepłych słów o jego pracy albo doceń to, co ktoś robi w jakimkolwiek aspekcie. Jeśli lubisz czytać moje artykuły – daj mi znać! 🙂 Takie znaki rozpoznania przyjmuję z wdzięcznością 🙂

Zasada nr 1: Dawaj szczere znaki rozpoznania. Dotyczy to bezwarunkowych pozytywnych oraz warunkowych pozytywnych i negatywnych (dawanych jednak w konstruktywny sposób – taktownie i za zgodą).


Czy prosisz o znaki rozpoznania, które chcesz dostać?

A jak to jest z proszeniem o to, czego potrzebujesz? Czy kiedy czujesz, że Twoje baterie są rozładowane, prosisz bliskie osoby, aby powiedziały Ci parę ciepłych słów? Czy kiedy masz niejasność co do swojej pracy lub zachowania, prosisz zaufane osoby o szczerą opinię z otwartością na warunkowe znaki rozpoznania – zarówno pozytywne, jak i negatywne?

Może powiesz: „Nie mam zamiaru. Takie wyproszone słowa nie są nic warte. To będą fałszywe pochlebstwa.” To częsty mit. I nieprawdziwy. Pamiętaj, że inni mogą mieć w głowie te same wymówki, co Ty (albo inne!) i również powstrzymują się przed dawaniem znaków rozpoznania, mimo że mieliby na to ochotę 😉 Warto zatem prosić o znaki rozpoznania, używając do tego naszego stanu Ja-Dorosły, a zatem oceniając, od kogo możemy je otrzymać szczerze. Jeśli wiesz, że ktoś jest nieautentycznym pochlebcą – nie jest to najlepsza osoba do proszenia o znak rozpoznania. Za to zaufanego przyjaciela lub szczerą koleżankę warto o to poprosić.

Zasada nr 2: Proś o znaki rozpoznania, których potrzebujesz. To również dotyczy bezwarunkowych pozytywnych oraz warunkowych pozytywnych i negatywnych.


Czy akceptujesz znaki rozpoznania, które chcesz?

A jak u Ciebie z przyjmowaniem znaków rozpoznania? Czy jeśli ktoś daje Ci szczerą pochwałę, przyjmujesz ją? A może umniejszasz siebie lub swój udział w sukcesie?

– „Świetnie ci w tej sukience!” | – „A wiesz, była przeceniona to wzięłam, całkiem fajna, ale nie leży na mnie tak ładnie, jak na Monice. Ta to dopiero w niej wygląda!”

– „Fantastyczna prezentacja! Z przyjemnością cię słuchałem!” – „A daj spokój, tyle niedoróbek, że szkoda gadać. Może tego nie było słychać, ale mnóstwo rzeczy powiedziałem inaczej, niż planowałem.”

– „Świetna robota, gratulacje!” – „Dzięki, udało się jakoś. Mam farta.”

Zasada nr 3: Akceptuj znaki rozpoznania, które Ci pasują, szczególnie bezwarunkowe i warunkowe pozytywne. Warto również obejrzeć swoją gotowość do przyjmowania konstruktywnie udzielanych negatywnych, warunkowych znaków rozpoznania.


Czy odrzucasz znaki rozpoznania, których nie chcesz?

A jak jest z tymi znakami rozpoznania, których sobie nie życzysz? Tak, są też takie. Chociażby przytoczone powyżej „jadowite” komentarze pod pretekstem komplementu, a także bezwarunkowe negatywne. Czasem komuś wydaje się też, że daje pozytywny znak rozpoznania, ale jego forma i miejsce są dla Ciebie nieakceptowalne.

– „Hej maleńka, ale masz apetyczny tyłeczek, no, no. Umówimy się?

Dotyczy to także negatywnych znaków rozpoznania: szczególnie destrukcyjnych warunkowych i wszystkich bezwarunkowych. To, że komuś coś się nie podoba, wyzłośliwia się albo jest wręcz wrogi w stosunku do Ciebie, nie oznacza, że musisz to brać do siebie. Bardzo często nie jest to zresztą o Tobie, a właśnie o tej osobie i jej własnych deficytach. Warto więc zdystansować się od tego rodzaju opinii i ich po prostu nie przyjmować.

Zasada nr 4: Odrzucaj znaki rozpoznania, których nie chcesz. Szczególnie bezwarunkowe negatywne, ale nie tylko – wszystkie te, których sobie nie życzysz. Masz do tego prawo.


Czy dajesz znaki rozpoznania sobie?

Bardzo ważne pytanie. No to jak to jest: Kiedy powiedziałeś/aś sobie coś ciepłego? Że jesteś wspaniała, że jesteś świetny, że robisz dobrą robotę, że jesteś fajną osobą, że jesteś dobrą mamą / dobrym tatą / godnym zaufania przyjacielem / dobrym człowiekiem?

A może częściej słyszysz w głowie ten negatywny głos, którym wyrzucasz sobie wszystko to, co poszło nie tak? To najczęściej negatywny aspekt stanu Ja Rodzic Normatywny. Zachęcam Cię zatem do rozwinięcia pozytywnego aspektu Rodzica Opiekuńczego i pielęgnowania dawania budujących znaków rozpoznania sobie! W grę wchodzą tylko pozytywne każdego rodzaju i ew. konstruktywne i dawane z wyczuciem negatywne warunkowe. Bo w końcu czasem każdy z nas wie, że coś skopał. To jednak nie koniec świata (no, chyba że przypadkowo nacisnąłeś/aś przycisk do wyrzutni atomowej…). Zazwyczaj jest wiele opcji naprawy, a my sami mamy kompetencje, aby to zrobić. Tu wzięłam sobie bardzo do serca cytat, którym podzielił się John McNeel na konferencji AT w Berlinie: „Jeśli głos w Twojej głowie nie mówi z ciepłym współczuciem – nie wierz mu.” (V. Price)

Zasada nr 5: Dawaj pozytywne znaki rozpoznania sobie!


No i na koniec warto przyjrzeć się temu, jaki rodzaj znaków rozpoznania najczęściej dajesz sobie i innym oraz jakie otrzymujesz. Zachęcam Cię do szczerej analizy – robisz to tylko dla siebie.

Przyjrzyj się najważniejszym dla siebie osobom / grupom:

  • partnerowi / partnerce (mężowi / żonie),
  • najbliższej rodzinie (jeśli jesteś rodzicem pomyśl szczególnie o swoich dzieciach),
  • przyjaciołom,
  • współpracownikom (jeśli jesteś szefem zwróć szczególną uwagę na swoich podwładnych).

Odpowiedz sobie na pytania:

  1. Jakiego rodzaju znaków rozpoznania najbardziej pragnę od tej osoby / grupy?
  2. Jaki rodzaj znaków rozpoznania najczęściej daję tej osobie / grupie?
  3. Jaki rodzaj znaków rozpoznania najczęściej dostaję od tej osoby / grupy?

Odpowiedz sobie również na pytanie:

Jaki rodzaj znaków rozpoznania najczęściej daję sobie?

Czy widzisz w tym jakąś regułę? Może masz tendencję do dawania innym pozytywnych znaków rozpoznania, a sobie raczej negatywnych? A może jest na odwrót? Może chętnie dajesz warunkowe znaki rozpoznania, ale z trudem przychodzi Ci dawanie bezwarunkowych pozytywnych? A może masz tendencję do dawania głównie warunkowych negatywnych, bo widzisz je jako okazję do rozwoju, ale zapominasz o dawaniu pozytywnych? Może są w Twoim otoczeniu osoby, którym dajesz szczególnie dużo znaków rozpoznania określonego rodzaju?

Pamiętaj, że potrzebujemy dużo pozytywnych znaków rozpoznania, zarówno bezwarunkowych, jak i warunkowych. Nie powstrzymuj się przed ich dawaniem. Steiner twierdzi, że większość ludzi żyje z deficytem znaków rozpoznania. To smutny wniosek, ale na szczęście możemy mieć swój wkład w zmienianiu tego!

W AT o pozytywnych znakach rozpoznania mówimy także „ciepłe i puchate”. Jest o tym bajka przytaczana przez samego Steinera. Posłuchaj jej tutaj: link do youtube. To wyjaśnia również, dlaczego na konferencjach AT możesz zobaczyć sporo puchatych kuleczek przyczepionych do torebek uczestników 😉

A teraz wisienka na torcie – dla tych nieco bardziej zaawansowanych praktyków AT:


RYSY OSOBOWOŚCIOWE A ZNAKI ROZPOZNANIA


To podsumowanie znalazłam jakieś 2 lata temu na profilu Tony’ego White’a – cenionego nauczyciela AT i psychoterapeuty. Nie znam niestety oryginalnego źródła, a i sam Tony nie pamięta już, skąd pochodzi. Przedstawia poszczególne rysy osobowościowe z adnotacją, jakie znaki rozpoznania są dla osób o tej charakterystyce upragnione (takich pragnie jak najwięcej), oczekiwane (tych się spodziewa w relacjach z innymi) oraz potrzebne (te realnie powinna dostawać, aby iść w stronę zdrowia):

Rys antyspołeczny
Upragnione: brak
Oczekiwane: negatywne warunkowe i negatywne bezwarunkowe
Potrzebne:  negatywne warunkowe i pozytywne warunkowe

Rys paranoidalny
Upragnione: pozytywne warunkowe
Oczekiwane: negatywne bezwarunkowe
Potrzebne: pozytywne bezwarunkowe

Rys schizoidalny
Upragnione: pozytywne bezwarunkowe
Oczekiwane: negatywne warunkowe i negatywne bezwarunkowe
Potrzebne: pozytywne bezwarunkowe i negatywne warunkowe oraz pozytywne warunkowe

Rys histrioniczny
Upragnione: pozytywne bezwarunkowe (autentyczne)
Oczekiwane: pozytywne bezwarunkowe (sztuczne, udawane)
Potrzebne: pozytywne warunkowe (za myślenie)

Rys bierno-agresywny
Upragnione: bardzo pozytywne bezwarunkowe (dużo!)
Oczekiwane: brak
Potrzebne: negatywne warunkowe

Rys obsesyjno-kompulsywny
Upragnione: pozytywne warunkowe
Oczekiwane:  pozytywne warunkowe, negatywne warunkowe
Potrzebne: pozytywne bezwarunkowe

Ech, to miał być króciutki tekst o tym, że warto dawać znaki rozpoznania i standardowo rozpisałam się, jak to ja 🙂 Zamiast wyrzucać sobie, że nie umiem pisać krótko, dam sobie jednak pozytywny warunkowy znak rozpoznania: Dbam o to, aby rzetelnie zgłębić temat i dostarczyć tekst dobrej jakości 🙂  


A na koniec zaproszenie dla Ciebie na dzisiaj:

  1. Daj komuś pozytywny znak rozpoznania: bezwarunkowy lub warunkowy.
  2. Poproś kogoś bliskiego i zaufanego o pozytywny znak rozpoznania dla siebie.
  3. Przyjmij otrzymany pozytywny znak rozpoznania, nie próbuj go umniejszać lub przekręcać 😉
  4. (jeśli zdarzy się, że taki otrzymasz) Nie przyjmuj znaku rozpoznania, którego nie chcesz.
  5. Daj pozytywny znak rozpoznania sobie!

Ja mam w planach powiedzieć dzisiaj moim przyjaciołom, jak bardzo ich cenię. Uznałam też, że poświęcę parę chwil na to, aby napisać pozytywne recenzje osobom, które mnie o to prosiły, ale także tym, które cenię za ich pracę.

A w kwestii proszenia o znaki rozpoznania: Proszę Ciebie o pozytywny znak rozpoznania 🙂 Jeśli lubisz to, co piszę, to będzie mi miło, jeśli zostawisz taki znak rozpoznania w formie komentarza na blogu lub Facebooku. A szczególnie wdzięczna będę za rekomendację na fanpage’u bloga lub na moim LinkedIn (w sekcji rekomendacje).

Przyjmę z wdzięcznością! 🙂

Bibilografia:
Snyder, J. (1978). Stroke Pattern Analysis Chart. Transactional Analysis Journal, Vol 8(4), Oct 1978, 310-311.
Steiner, C. (1971). The Stroke Economy. Transactional Analysis Journal, Vol 1(3), Jul 1971, 9-15.
Steiner, C. (2003). Emotional Literacy: Intelligence with a Heart. Personhood Press.
Stewart, I.; Joines, V. (2016). Analiza Transakcyjna dzisiaj. Poznań: Dom Wydawniczy REBIS.
www.tony-white.com/blogs (opracowanie opisane w artykule dostępne jest na prywatnym fp Tony’ego, linkuję jednak do bloga dla zainteresowanych)

Czy śmiejesz się z siebie? Nie zawsze jest to dobre!

– „O rety, ale miałam wypadek, ha ha, działo się, ha ha, no auto całe skasowane.”
– „Znowu zawaliłem, he he, jestem taki nieogarnięty heh.”
– „Ależ to było głupie z mojej strony, hi hi hi.”

Znasz osoby, które tak mówią? A może Tobie zdarza się tak pośmiać z siebie? W końcu odrobina dystansu do siebie to dobra sprawa, prawda? To prawda, warto mieć dystans do siebie. Gdy jednak śmiejesz się, mimo że sytuacja ewidentnie nie sprzyja radości, mówi to o czymś innym: o autodestrukcyjnym przekonaniu, które kryje się pod spodem („moje życie / zdrowie nie jest wartościowe”, „ja nie jestem wartościową / mądrą / zaradną osobą”). Zapraszasz wtedy innych do tego, aby pośmiali się razem z Tobą z sytuacji, która obiektywnie śmieszna nie jest. Bo co jest śmiesznego w zagrożeniu życia lub zdrowia albo w umniejszaniu siebie („jestem nieogarnięty”, „jestem taka głupia”)? Gdy inni dołączają do tego śmiechu, na nieświadomym poziomie potwierdzają szkodliwy przekaz, kryjący się pod spodem.

Osoba, która śmieje się z siebie, mimo że sytuacja jest dla niej w jakiś sposób bolesna, może tłumaczyć, że to taki śmiech przez łzy. Że tak radzi sobie ze stresem czy z zakłopotaniem. Są osoby, które mówią, że takie „poczucie humoru” pozwala im nie zwariować. Nie zmienia to faktu, że uśmiech i radość są adekwatne, gdy doświadczamy przyjemności, a nie bólu, strachu czy straty. Śmiech, który pojawia się w tej sytuacji, jest pewnego rodzaju nagrodą za zachowanie autodestrukcyjne, wzmacnia niepożądany przekaz. Co więcej, zaprasza osoby postronne do włączenia się w ten proces. Analiza Transakcyjna nazywa taki śmiech „wisielczym”, a wymianę tego rodzaju „transakcją wisielczą”.

 

Jak zareagować, gdy zauważasz „transakcję wisielczą”?

 

Zamiast zaśmiać się czy uśmiechnąć, powiedz po prostu: „To nie jest śmieszne. Cieszę się, że nic Ci nie jest.” lub „Nie uważam Cię za głupią / głupiego.” Nie podtrzymuj szkodliwego przekonania, które kryje się pod spodem. Zamiast tego daj znać tej osobie, że jest dla Ciebie ważna, podobnie jak jej życie i zdrowie oraz szeroko rozumiany dobrostan.

 

A co, jeśli zauważasz taki kawałek u siebie?

 

Pamiętaj, że Ty, Twoje życie, zdrowie, a także właśnie szeroko rozumiany dobrostan są ważne i nie są powodem do żartów, chyba że serdecznych. Podobnie pamiętaj też, że masz zdolność do odczuwania, myślenia i działania, nawet jeśli czasem popełnisz błąd. Nie jest to powodem do wyśmiewania siebie i umniejszania się w oczach innych.

Jeśli jednak tendencja ta jest u Ciebie wyraźna, poobserwuj uważnie, co się kryje pod spodem. Jakiej emocji starasz się do siebie nie dopuścić? Jakie przekonanie o sobie lub świecie próbujesz w ten sposób potwierdzić? To jest właśnie główny obszar do pracy.

BIBLIOGRAFIA
Steiner, C. (1990). Scripts People Live: Transactional Analysis of Life Scripts. New York: Grove Press.

Szczęśliwy związek – poznaj kontrakty, które go tworzą

Analiza Transakcyjna przykłada dużą wagę do kontraktów. Od ich jakości zależy jakość relacji, także tej romantycznej. Zdaniem Stephena Karpmana, autora koncepcji Trójkąta Dramatycznego, podwaliny szczęśliwego i trwałego związku związane są z pięcioma typami kontraktów, zawieranymi przez partnerów.

Kontrakt kojarzy się nam zwykle z wielostronicową umową z ogromem załączników. Uspokajam od razu: nie, nie chodzi o to, aby takowe spisywać z partnerem / partnerką 🙂

Kontrakt w ujęciu Analizy Transakcyjnej to jasno określone wzajemne zobowiązanie do określonego typu działania. Jego istotą jest ujawnienie wszystkich istotnych założeń, przez wyciągnięcie na powierzchnię, nazwanie i omówienie oczekiwań, także tych niejawnych. Sprowadza się to do szczerej rozmowy o wzajemnych potrzebach, oczekiwaniach i zobowiązaniach. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić, prawda?

Może pomyślisz: „Acha, czyli wystarczy porozmawiać z drugą stroną? Ok, robię to, także nie ma sensu czytać dalej.” Zerknij jednak, czy Wasze ustalenia we wskazanych obszarach rzeczywiście są tak jawne i dookreślone, jak sądzisz:

 

KONTRAKT NA UTRZYMANIE STRUKTURY

Ma miejsce, gdy partnerzy zgadzają się co do tego, że zadbają o strukturę i stabilność ich relacji. Nie będą grozić sobie odejściem lub nie wprost sugerować takie rozwiązanie, łamać przyjętych wspólnie ustaleń, czy też norm. Nie chodzi o to, że zmiana ustaleń nie jest możliwa, ale o to, w jaki sposób przebiega.

Jak w Twoim związku wygląda utrzymywanie struktury?
Czy w Twojej relacji oboje macie jasność co do tego, że się nie porzucicie, czy też może mówicie sobie czasem „no nie wiem czy to ma sens, skoro tak się zachowujesz” (groźba porzucenia)? Czy jasno powiedzieliście sobie, że rozmawiacie wprost o istotnych zmianach i tak rzeczywiście się dzieje? A może któreś z Was podejmuje ważne decyzje samodzielnie i stawia drugą stronę przed faktem dokonanym?

Gdy brakuje kontraktu na utrzymanie struktury, partnerzy (lub jedna ze stron) bez porozumienia podejmują działania, które mają wpływ na związek. Przykładowo partner / partnerka, bez omówienia sprawy z drugą stroną, podejmuje jakieś większe zobowiązanie (wyjeżdżam w podróż / kupuję dom / rzucam pracę i szukam innej). Towarzyszą temu często sformułowania typu: „Mogę podejmować decyzje, jakie chcę. Nie muszę Ci się tłumaczyć.” Złamaniem tego kontraktu jest także zmiana standardów, które dotychczas obowiązywały w relacji, np. jedna ze stron przestaje dbać o higienę lub wygląd, mimo że dotychczas to robiła albo zaczyna odnosić się do partnera / partnerki wulgarnie lub kpiąco.

Nie chodzi tu o to, aby o każdej najdrobniejszej sprawie debatować razem przez długie godziny. Raczej o wzajemną decyzję o tym, że kluczowe kwestie omawiamy ze sobą otwarcie i uwzględniamy swoje zdania. W ten sposób obie strony czują się bezpieczne w relacji, a związek jest stabilny. Jak widzisz, kluczowe jest tu nazwanie wprost swoich oczekiwań względem związku i bieżąca rozmowa o nich. Szczególnie, gdy któraś ze stron potrzebuje zmiany w jakimś aspekcie przekładającym się na związek.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Rodzic Normatywny partnerów. Jest to umowa obejmująca zasady, reguły i bezpieczeństwo związku.

 

KONTRAKT NA OCHRONĘ

Ma miejsce, gdy partnerzy są zdecydowani wspierać się wzajemnie, a także oszczędzać sobie niepotrzebnych zmartwień. Obejmuje to także dawanie sobie jasnych informacji o sytuacji, tak aby nie wzbudzać niepokoju u partnera / partnerki. Gdy ten kontrakt jest ustanowiony, partnerzy będą się wspierać, ale także nie będą zachowywać się w sposób, który może zaniepokoić lub zaboleć drugą stronę.

Jak w Twoim związku wygląda wzajemna ochrona?
Czy w Twojej relacji wspieracie się nawzajem w trudnościach i dodajecie sobie otuchy, gdy czeka na Was jakieś wyzwanie? Czy oboje dbacie o to, aby się nie ranić i nie wzbudzać w sobie nawzajem przykrych emocji? A może masz zwyczaj poflirtować trochę na oczach partnera / partnerki, bo odrobina niepewności jest wskazana (przynajmniej zdaniem kolorowych magazynów i pseudo-poradników)? Albo też zdarza Ci się zniknąć na cały wieczór bez słowa, bo w końcu jesteś dorosłym człowiekiem i nie trzeba się o Ciebie martwić? A może używasz podczas kłótni argumentu, o którym wiesz, że szczególnie zaboli? Czy jasno powiedzieliście sobie czego potrzebujecie, aby nie niepokoić się o drugą stronę oraz o Waszą relację i w Waszych działaniach widać, że dbacie o siebie w tym zakresie?

Gdy brakuje kontraktu na ochronę, partnerzy (lub jedna ze stron) nie wspierają się nawzajem lub nie uwzględniają potrzeb i emocji drugiej strony w swoich działaniach. Przykładowo partner / partnerka wychodzi na spotkanie ze znajomymi, mimo że druga strona przeżywa trudny czas i potrzebuje wsparcia. Pozwala sobie na spotkania na osobności, podczas gdy druga strona doświadczyła kiedyś zdrady i źle sobie radzi z niepewnością tego rodzaju. Nie daje znać, że jest już na miejscu po długiej podróży, mimo że wie, że druga strona zamartwia się w takiej sytuacji. Towarzyszą temu sformułowania typu: „Twoje emocje to Twój problem, masz jakąś paranoję i musisz sobie z nią poradzić.” czy też „Każde z nas potrafi o siebie zadbać, nie ma potrzeby żebyśmy jakoś szczególnie na siebie uważali.

W kontrakcie tym nie chodzi o to, aby zawsze się meldować i sprawozdawać każdy swój krok partnerowi. Dotyczy on raczej omówienia swoich potrzeb i emocji z nimi związanych i uwzględniania ich nawzajem, bez pomijania, umniejszania czy bagatelizowania. Nie mówiąc już o intencjonalnym ranieniu. Czasem będzie to wspólna praca nad przesadnym zamartwianiem się o drugą stronę. Ważne jednak, aby potrzeby i emocje zostały nazwane i miały w relacji swoje miejsce.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Rodzic Opiekuńczy partnerów. Jest to umowa obejmująca wzajemną troskę i wsparcie.

 

KONTRAKT NA OTWARTOŚĆ

Ma miejsce, gdy partnerzy są zdecydowani otwarcie ze sobą rozmawiać: o swoich potrzebach, emocjach, trudnościach, przemyśleniach. Chodzi tu o szczerą wymianę zdań, a nie o swobodne wyrzucanie żali. Gdy ten kontrakt jest ustanowiony, partnerzy będą otwarcie mówić co u nich i uważnie słuchać co u drugiej strony. Nie będą zakładać, że ktoś ma się domyślić. Będą się dzielić ważnymi dla nich przemyśleniami i emocjami – nie tylko tymi dotyczącymi relacji, ale także takimi, które po prostu dotyczą ich życia.

Jak w Twoim związku wygląda otwartość?
Czy w Waszym związku otwarcie rozmawiacie o tym, co u Was? Jak Wam minął dzień, jakich trudności doświadczacie w pracy lub w prywatnych relacjach? Czy słuchacie się wówczas i dopytujecie o swoje stanowisko? A może któreś z Was bagatelizuje to, co mówi druga strona? Czy masz gotowość dzielić się swoimi przemyśleniami, czy raczej zachowujesz je dla siebie? A Twój partner / partnerka?

Gdy brakuje kontraktu na otwartość, partnerzy nie rozmawiają ze sobą otwarcie. Wiele spraw jest niedopowiedzianych. Mówią wtedy: „Nie muszę Ci mówić wszystkiego.”, „Powinieneś/aś się domyślić.” albo „To jest tak oczywiste, że nie ma potrzeby o tym rozmawiać”. W efekcie nie rozmawiają o ważnych sprawach, swoich potrzebach lub emocjach, które wywołują. Może to przejawiać się także w słowach: „Nie mówiłem/am Ci, bo nie chcę Cię martwić”, co w praktyce oznacza: nie jesteś dla mnie partnerem / partnerką do rozmowy o tym.

W kontrakcie tym nie chodzi o to, aby nieustannie dzielić się każdą myślą. Raczej o to, aby zaprosić się wzajemnie do swojego świata wewnętrznego. Aby nie zamykać się na siebie lub zakładać, że druga strona powinna się domyślić. Nie, nie powinna. Może jednak wiedzieć o Twojej potrzebie, jeśli o niej powiesz. Zauważ, że realizacja pozostałych kontraktów jest ściśle związana z kontraktem na otwartość. Jeśli nie porozmawiacie o tym, czego od siebie potrzebujecie, aby Wasz związek był stabilny, dający ochronę, przyjemność i pozwalający na kompromis, nie ustanowicie pozostałych kontraktów.

O to właśnie chodzi w kontraktowaniu: o otwartą rozmowę i nazywanie tego, co pod spodem, bez domyślania się i robienia niesprawdzonych założeń. Także o to, aby sprawdzić czy macie wspólne definicje. Czy wiecie co dla Was oznacza wsparcie, troska o rodzinę, zdrada, bezpieczeństwo finansowe? Dla Ciebie troska o rodzinę może obejmować wspólne posiłki i spędzanie czasu razem, a dla partnera / partnerki 14-godzinny dzień pracy, aby zadbać o finansowe potrzeby rodziny. Dla Ciebie zdradą może być seks z inną osobą, a dla partnera / partnerki może to być już emocjonalne zaangażowanie w inną relację, nawet jeśli nie doszło do aktu seksualnego, itd. Może się okazać, że macie nieco inne rozumienie ważnych kwestii, zakładając przy tym, że to przecież oczywiste.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Dorosły partnerów. Jest to umowa obejmująca szczerą komunikację odbywającą się z wzajemnym szacunkiem (w AT mówmy tu o postawie Ja OK – Ty OK).

 

KONTRAKT NA PRZYJEMNOŚĆ

Ma miejsce, gdy partnerzy chcą sprawiać sobie frajdę i dawać przyjemność. Gdy chcą, by druga strona była najszczęśliwsza na świecie. Spontanicznie dają sobie wyrazy sympatii i miłości, ale też zapraszają się do zabawy: zarówno w rozumieniu spontanicznych wygłupów, przyjemnego wypoczynku, intrygujących niespodzianek, jak i ekscytującego seksu. Chcą dzielić ze sobą fajny i przyjemny czas, cokolwiek to dla nich oznacza.

Jak w Twoim związku wygląda przyjemność?
Czy chętnie spędzacie ze sobą wolny czas? Umiecie się razem pobawić? A może zabawa kojarzy się Wam raczej z oddzielnymi aktywnościami, realizowanymi samotnie lub z innymi osobami? Czy jest między Wami chemia i jesteście dla siebie atrakcyjni? A może seks jest już raczej rzadkim obowiązkiem, albo zdarza się tylko po alkoholu? Wiecie jak sprawiać sobie przyjemność? Co wywoła szczery uśmiech od ucha do ucha na twarzy partnera / partnerki? Co ją / jego rozbawi? Czy zdarza Wam się czasem robić sobie miłe niespodzianki? A może nie pamiętasz już kiedy partnera / partnerkę ucieszyła lub rozbawiła jakaś Twoja inicjatywa?

Gdy brakuje kontraktu na przyjemność, partnerzy nie chcą lub nie wiedzą jak fajnie spędzać ze sobą czas i dobrze się przy tym bawić. Mają rozdzielne hobby, a wspólne aktywności są raczej poważne. Rzadko bawią się ze sobą, spontanicznie sprawiają sobie przyjemności, czy też robią sobie niespodzianki. Mogą wtedy mówić: „To w porządku mieć swoje hobby, nie musimy wszystkiego robić razem.” (podczas gdy w rzeczywistości nie dzielą razem żadnej aktywności wykonywanej dla przyjemności) lub „To Twój problem, skoro nie potrafisz się bawić, moją rolą nie jest zabawianie Cię”.

W kontrakcie tym nie chodzi o to, aby dzielić każde hobby i wszystko robić razem. Jest jak najbardziej ok, jeśli macie różne hobby i poświęcacie na nie czas, o ile macie też czas na wspólne przyjemności. Niepokojące jest natomiast, jeśli na myśl o przyjemności przychodzą Ci do głowy jedynie aktywności, w których nie ma Twojego partnera / partnerki. Kluczem jest zadbanie o to, aby umieć i chcieć razem się bawić, w różnym tego słowa znaczeniu: przyjemnego wypoczynku, ekscytujących wypraw, miłych niespodzianek, fajnego seksu.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Dziecko Wolne. Jest to umowa obejmująca wspólną zabawę i sprawianie sobie przyjemności.

 

KONTRAKT NA ELASTYCZNOŚĆ

Ma miejsce, gdy partnerzy są zdecydowani odpuszczać na korzyść drugiej strony. Gdy dla dobra relacji są skłonni zrobić krok wstecz i opuścić nieco swoje oczekiwania, czy odłożyć na chwilę swoje potrzeby. Nie muszą wygrywać kłótni za wszelką cenę i potrafią czasem dać sobie spokój z dochodzeniem swojej racji.

Jak w Twoim związku wygląda elastyczność?
Czy oboje potraficie sobie czasem ustępować, czy też walczycie do upadłego o swoje zdanie? A może jest tak, że jedno z Was nigdy nie odpuści, dopóki to drugie się nie podda? Czy każde z Was potrafi na chwilę odłożyć swoje potrzeby, aby zadbać o drugą stronę? A może oboje uznajecie, że zrobicie po swojemu i tyle, a druga strona musi się z tym pogodzić i we własnym zakresie ogarnąć swoje sprawy?

Gdy brakuje kontraktu na elastyczność, partnerzy nie są skłonni sobie ustąpić – ani w kłótni, ani pod względem swoich oczekiwań lub potrzeb. Działają w myśl zasady: wszystko albo nic, będzie po mojemu za wszelką cenę. Czasem mówią wtedy: „Cóż, wygląda na to, że mamy inne oczekiwania, bywa. Rób jak chcesz, ja zrobię po swojemu.” albo po prostu deklarują: „Nie mam zamiaru ustąpić ani o krok w tej kwestii i nie interesują mnie Twoje argumenty.

W kontrakcie tym nie chodzi o porzucanie swoich potrzeb lub swojego zdania. Chodzi raczej o zachowanie pewnej elastyczności. To naturalne, że nasze potrzeby będą czasem w konflikcie i że nie raz przyjdzie nam zmierzyć się z różnicą oczekiwań. Ważne aspekty warto omówić szukając dobrego rozwiązania, ale w mniejszych sprawach warto od czasu do czasu ustąpić. Czasem jedno z Was odpuści, innym razem drugie. Na tym także polega sztuka bycia razem. Jasne, że w utopijnym świecie rozmawialibyśmy tak długo, żeby znaleźć idealne rozwiązanie. Ale czasem naprawdę się nie da, a czasem nie warto, bo sprawa nie jest aż tak poważna. O rety, wytrzymasz raz na jakiś czas u teściowej, mimo że wizyty u niej nie sprawiają Ci przyjemności, a później partner / partnerka potowarzyszy Ci w spotkaniu ze znajomymi, mimo że za nimi nie przepada.

Kontrakt ten dotyczy porozumienia ze stanów Ja Dziecko Przystosowane. Jest to umowa obejmująca odpuszczanie od czasu do czasu, aby ochronić relację przed wewnętrzną wojną.

 

DIAGNOZA TWOJEJ RELACJI

Pewnie widzisz już, które obszary macie dobrze zaopiekowane, a które wymagają uwagi. Niezależnie od tego, który kontrakt warto jeszcze wzmocnić w Twojej relacji, kluczem jest otwarta komunikacja. Pomyśl o swoich potrzebach i zaproś partnera / partnerkę do rozmowy o nich z gotowością do wysłuchania jak jest u niego / niej. Często nie nazywamy swoich potrzeb i nie dajemy partnerowi / partnerce szansy na ich realizację albo też nie słuchamy, co druga strona mówi do nas. Warto nad tym pracować. A jeśli w Twojej relacji jest to zbyt trudne, ponieważ oboje lub jedno z Was nie potrafi lub nie chce otwarcie rozmawiać – pomocne może być skorzystanie z terapii dla par, aby nauczyć się prowadzić tego rodzaju dialog. Bez niego zbudowanie trwałej i szczęśliwej relacji nie będzie możliwe.

Bibliografia:
Karpman, S. (2014). A game free life. San Francisco: Drama Triangle Publications.

I jak tu zbudować porozumienie…

Czy pamiętasz ostatnią rozmowę, w której nie znalazłeś wspólnego języka z rozmówcą? Jak się wtedy zachowywałeś? Próbowałeś przestawić fakty lub opinie, działać, ironizować, a może starałeś się zadbać o przyjemną atmosferę lub wycofałeś się, aby zebrać myśli i wybrać najlepsze rozwiązanie? A jak zachowywał się Twój rozmówca? Reagował adekwatnie na to co mówisz i robisz, czy też inaczej niż się spodziewałeś? Skoro zostałeś z poczuciem, że nie udało się Wam znaleźć wspólnego języka – coś poszło nie tak. Jak zatem dotrzeć do naszych rozmówców: zbudować porozumienie pozwalające na efektywną wymianę zdań?

Różnimy się od siebie pod wieloma względami. Jednym z nich są preferowane kanały komunikacji oraz obszary, których w kontakcie z innymi staramy się unikać. Badania w tym zakresie prowadzili m.in. psychiatra Paul Ware i psycholog kliniczny Taibi Kahler (twórca znanego analitykom transakcyjnym pojęcia driverów). Bazując na swoich doświadczeniach klinicznych i licznych badaniach opracowali oni podwaliny koncepcji adaptacji osobowości – teorii tak skutecznej, że zainteresowała się nią NASA. Taibi Kahler został poproszony o weryfikację kandydatów na astronautów pod kątem ich profilu osobowościowego właśnie z wykorzystaniem tego modelu.

Jedynym z elementów tej koncepcji jest określenie preferowanych kanałów komunikacji, spośród trzech kategorii: myślenie, uczucia i zachowanie. Są to tzw. drzwi kontaktu, które obejmują:
DRZWI WEJŚCIOWE – obszar, w który osoba inwestuje najwięcej energii i jednocześnie jest on dla niej najbardziej dostępny – najłatwiej zbudować porozumienie w oparciu o niego;
DRZWI KOŃCOWE – obszar pracy, który pozwoli na najefektywniejsze zmiany, jednak przejście do niego jest możliwe dopiero po ustanowieniu kontaktu i zbudowaniu relacji, nie każdy rozmówca może się tutaj dostać;
DRZWI PUŁAPKĘ – obszar obrony, który zablokuje osobę, szczególnie jeśli odwołamy się bezpośrednio do niego.

Kolejność poruszania poszczególnych obszarów (myślenie, uczucie, zachowanie) jest zatem bardzo ważna. Warto znać swoją adaptację i związaną z nią sekwencję drzwi kontaktu, aby zrozumieć swoje potrzeby oraz rozpoznać adaptację naszego rozmówcy lub, jeśli tego nie potrafimy, przynajmniej rozpoznać drzwi wejściowe, aby w oparciu o to zbudować porozumienie. Jest to szczególnie istotne w kontaktach z osobami, których preferencje są odmienne od naszych. Wdrożenie tej koncepcji jest też dużym ułatwieniem dla psychologów, trenerów, coachów i innych profesjonalistów pracujących z klientem nad zmianą. Umiejętne przejście od drzwi wejściowych, w których następuje ustanowienie relacji do drzwi końcowych, które pozwalają na realną zmianę, przy jednoczesnym unikaniu drzwi pułapki, w których klient jest w oporze, pozwala na efektywną pracę i realne wsparcie klienta w procesie zmiany.

W oparciu o obserwację swoich klientów Ware wyróżnił sześć adaptacji osobowości powiązanych z klasyfikacją DSM (stąd też nazwy nawiązujące do niej). Kolejny psycholog kliniczny pracujący nad rozwojem koncepcji – Vann Joines, zaproponował mniej etykietujące nazwy, w których pierwszy człon podkreśla zasoby, a drugi – obszar do rozwoju danej adaptacji.

tabela

JAK ZBUDOWAĆ POROZUMIENIE Z OSOBĄ, KTÓREJ DOMINUJĄCA ADAPTACJA TO…

ODPOWIEDZIALNY PRACOHOLIK
Główny driver: Bądź doskonały
Drzwi wejściowe: myślenie (fakty)
Silna strona, której używa: logika
Ceni: dane i informacje

Jest odpowiedzialny i można na nim polegać. Dba o dobre maniery i schludny wygląd. Jeśli powierzy mu się jakieś zadanie z pewnością je wykona. Ma jednak trudność z relaksowaniem się i spontanicznością. To perfekcjonista z nadmiernym poczuciem obowiązkowości. Perfekcji wymaga również od innych, stąd zwykle jest krytyczny. Jego dominujący driver to „Bądź doskonały”, co oznacza, że czuje się dobrze ze sobą, jeśli dokłada starań, aby robić wszystko perfekcyjnie.

Odpowiedzialny pracoholik kontaktuje się z otoczeniem przez myślenie (drzwi wejściowe) i używa określeń odnoszących się do niego („myślę, że…”, „muszę to przeanalizować / przemyśleć”) oraz pyta o szczegółowe dane („Co?”, „Kto?”, „Jak?”). Nawiązanie relacji będzie łatwiejsze, jeśli odwołamy się do myślenia. Korzystne może być także szczere chwalenie go za sprawne wyciąganie wniosków. W komunikacji preferuje adekwatne pytania odnoszące się do faktów.

Przykład nawiązywania relacji:
Rozmówca: „To było nielogicznie.” (myślenie)
Reakcja dopasowana: „Co jeszcze myślisz o tej sytuacji?” (myślenie)
Reakcja niedopasowana: „Jak się z tym czujesz?” (emocje)

Odpowiedzialny pracoholik kieruje się logiką, jednak koncentruje się na niepotrzebnych detalach i całości koncepcji, zamiast na rozwiązaniu problemu. Po nawiązaniu relacji w oparciu o obszar myślenia należy zachęcić go do powiązania myślenia z uczuciami (drzwi końcowe). W tym celu warto nadal zadawać pytania, jednak już o uczucia i emocje. Zintegrowanie emocji z myśleniem pozwoli mu odpuścić i ruszyć dalej z większą swobodą – zmiana nastąpi zatem w obszarze zachowania (drzwi pułapka). W tym momencie można także wyrażać troskę, jako że rozmowa przeniesiona zostaje w obszar emocji. Zachowanie stanowi pułapkę, ponieważ osoba z driverem „Bądź doskonały” stara się robić wszystko perfekcyjnie. Jeśli zasugerujemy, że jej zachowanie wymaga zmiany poczuje, że nie spełnia wewnętrznego nakazu. Utknie wówczas na oskarżaniu siebie i tym mocniej skoncentruje się na obszarze myślenia („muszę to zrozumieć”, „potrzebuję to przemyśleć”), zamiast ruszyć dalej.

BŁYSKOTLIWY SCEPTYK
Główny driver: Bądź doskonały i Bądź silny / Bądź doskonały projektowany
Drzwi wejściowe: myślenie (opinie)
Silna strona, której używa: wartości
Ceni: lojalność i zaangażowanie

Jest doskonałym organizatorem – najpierw myśli, potem działa. Jest czujny i dostrzega detale. Przewiduje potencjalne trudności i jest na nie gotowy. Jest krytyczny względem siebie i innych, w trosce o wysokie standardy. Posiada dwa dominujące drivery: „Bądź doskonały” i „Bądź silny”, co oznacza, że czuje się dobrze ze sobą, jeśli dokłada starań, aby robić wszystko perfekcyjnie, jednocześnie nie okazując słabości i swoich potrzeb.

Błyskotliwy sceptyk kontaktuje się z otoczeniem przez myślenie (drzwi wejściowe). Używa określeń odnoszących się do swoich opinii wynikających z logicznej analizy („uważam, że”). Ceni jasno określony system wartości, do których się odwołuje. Nawiązanie relacji będzie łatwiejsze, jeśli będziemy odwoływać się do jego myślenia zachowując jednocześnie transparentność. Błyskotliwy sceptyk lubi przewidywalność i przejrzystość, jest wyczulony na próby manipulacji. Preferuje adekwatne pytania odnoszące się do jego wartości i opinii.

Przykład nawiązywania relacji:
Rozmówca: „Moim zdaniem należy zachować się rozsądnie.” (myślenie)
Reakcja dopasowana: „Co twoim zdaniem będzie w tej sytuacji rozsądne?” (myślenie)
Reakcja niedopasowana: „I jakie kroki podejmiesz?” (zachowanie)

Błyskotliwy sceptyk myśli schematycznie, przez co może niewłaściwie interpretować sytuacje i działać w oparciu o błędne wnioski. Projektuje też swoje myśli i uczucia na innych. Ważne jest zatem, aby po nawiązaniu relacji zaprosić go do przemyślenia czy jego opinie na temat innych są prawdziwe. Kiedy odkrywa co jest prawdą pojawiają się uczucia (drzwi końcowe) związane z dotychczasowymi osądami. Staje się wtedy mniej sceptyczny i podejrzliwy – następuje zmiana zachowania (drzwi pułapka). Osoba z driverem „Bądź doskonały” i „Bądź silny” robi co może, aby zachowywać się perfekcyjnie i dać sobie radę bez wsparcia innych, więc sugerowanie, że jej zachowanie (drzwi pułapka) wymaga zmiany spowoduje, że poczuje się źle ze sobą i stanie się podejrzliwa. Poczuje się także zaatakowana i odpowie na ten domniemany atak.

KREATYWNY MARZYCIEL
Główny driver: Bądź silny
Drzwi wejściowe: zachowanie (wycofanie)
Silna strona, której używa: wyobraźnia
Ceni: prywatność i własną przestrzeń

Sprawia wrażenie powściągliwego i trzymającego się na uboczu, jest nieśmiały i wrażliwy, stąd wycofuje się z kontaktu z innymi, aby się ochronić. Może być przy tym artystycznie uzdolniony. Pociąga go również nauka, religia lub filozofia. Preferuje samotność, przy czym dla innych jest miły i wspierający. Jego dominujący driver to „Bądź silny”, co oznacza, że czuje się dobrze ze sobą, jeśli ze wszystkim radzi sobie sam i nie okazuje na zewnątrz emocji oraz potrzeb.

Kreatywny marzyciel radzi sobie z otoczeniem przez wycofanie (bierne zachowanie). Nauczył się nie okazywać swoich potrzeb i zaspokajać je w sferze marzeń i wyobraźni. Ustanowienie z nim dobrego kontaktu obejmuje podążanie za nim w jego wyobraźni i wyciągniecie go z niej tak, aby zaczął funkcjonować w rzeczywistości. Aby to osiągnąć warto użyć dyrektywnego stylu komunikacji oraz pytać wprost. Kreatywny marzyciel musi mieć jednak pewność, że wyrażenie siebie nie przytłoczy rozmówcy, stąd należy zadbać o zapewnienie bezpieczeństwa i stabilności podczas rozmowy.

Przykład nawiązywania relacji:
Rozmówca: „Kiedy mam problem wycofuje się i tworzę różne scenariusze.” (zachowanie: wycofanie)
Reakcja dopasowana: „Wyobraź sobie to zatem i opisz co widzisz.” (zachowanie: wycofanie)
Reakcja niedopasowana: „I jakie towarzyszą ci wtedy uczucia?” (emocje)

Kreatywny marzyciel ma tendencję do pogrążania się w swojej wyobraźni. Po nawiązaniu relacji należy zaprosić go do myślenia (drzwi końcowe) o swoich potrzebach i pragnieniach. Ważne jest, aby podzielił się swoimi myślami, a następnie podjął działanie, aby urzeczywistnić swoje pragnienia. Kiedy zintegruje myślenie z zachowaniem pojawi się zmiana w emocjach (drzwi pułapka) – ożywi się i zacznie się ekscytować działaniem. Osoba z driverem „Bądź silny” nauczyła się nie mieć potrzeb i nie wyrażać emocji. Zmuszana do mówienia o swoich emocjach może poczuć się źle ze sobą, jako nie dość silna. Praca na emocjach odbywa się zatem przez integrowanie myślenia z zachowaniem.

ŻARTOBLIWY OPOZYCJONISTA
Główny driver: Staraj się
Drzwi wejściowe: zachowanie (reakcja: lubię / nie lubię)
Silna strona, której używa: humor
Ceni: spontaniczność i kreatywność

Lubi dobrą zabawę i ma dużo energii. Szybko zauważa, co jest nie tak w danej sytuacji i punktuje to. Dobrze się czuje w roli detektywa, krytyka czy reportera śledczego. Ma tendencję do opierania się wszelkim dyrektywnym komunikatom. Za wszelką cenę chce robić rzeczy po swojemu i sprzeciwia się nawet subtelnym naciskom. Ma tendencję do walki o władzę. Jego główny driver to „Staraj się”, co oznacza, że czuje się dobrze ze sobą, jeśli z wkłada dużą ilość energii w różne działania.

Żartobliwy opozycjonista kontaktuje się z otoczeniem przez zachowanie – reakcję typu lubię / nie lubię („Super sprawa!” / „Nieee, bez sensu, nie chcę w to wchodzić.”). Zachowanie to jest też często bierno-agresywne, np. nie prosi wprost o reakcję na swoje potrzeby, ale wysyła ukryte przekazy: zamiast poprosić o otworzenie okna powie: „Trochę tu duszno, prawda?” w oczekiwaniu, że ktoś wstanie i otworzy okno. Najłatwiej zbudować relację pozostając na poziomie reakcji (lubię vs. nie lubię) – reagując żartobliwie. W tej formule czuje się zrelaksowany i bezpieczny.

Przykład nawiązywania relacji:
Rozmówca: „To było zupełnie do kitu.” (zachowanie: reakcja)
Reakcja dopasowana: „Ocho, nie spodobało ci się to.” (zachowanie: reakcja)
Reakcja niedopasowana: „Co jeszcze myślisz o tej sytuacji?” (myślenie)

Kolejnym krokiem jest przejście z żartobliwego tonu do okazania troski niezbędnej, aby Żartobliwy opozycjonista mógł wyrazić uczucia (drzwi końcowe). Dzięki wyrażeniu i doświadczeniu tłumionych emocji przestanie zmagać się tak bardzo ze wszystkimi. Ważne jest wspieranie go i okazywanie akceptacji dla takiego, jakim jest, aby doświadczył, że nie musi się zmieniać, aby być docenionym. Tym samym nie musi walczyć o akceptację. Spowoduje to zmianę w jego sposobie myślenia (drzwi pułapka). Osoba z driverem „Staraj się” inwestuje dużo energii w działania, które jednak nie prowadzą do celu – myśli w kategoriach albo-albo, wszystko albo nic, stąd bezpośrednie odwołanie się do myślenia nie będzie skuteczne i tylko powieli ten schemat.

ENTUZJASTYCZNY PRZESADZAJĄCY
Główny driver: Sprawiaj przyjemność
Drzwi wejściowe: emocje
Silna strona, której używa: współczucie
Ceni: rodzinę i przyjaźń

Ma dużo energii i lubi przebywać z ludźmi. Z serdeczną troską dba o potrzeby innych, zwracając uwagę czy dobrze się czują. Ma jednak tendencję do nadmiernie emocjonalnych reakcji, przez co może się wydawać niestabilny emocjonalnie. Od innych także wymaga uprzejmości i troski o dobrą atmosferę. Jego główny driver to „Sprawiaj przyjemność”, co oznacza, że czuje się dobrze ze sobą, jeśli dba o potrzeby innych osób i to właśnie nauczył się robić już w dzieciństwie. Jest zatem miły i uprzejmy, zależy mu na byciu lubianym i źle znosi konflikty.

Entuzjastyczny przesadzający kontaktuje się z otoczeniem głównie przez uczucia (drzwi wejściowe). Używa określeń odnoszących się do emocji, atmosfery („czuję się…”). Chce sprawiać przyjemność, stąd wypowiada się ostrożnie, często używając trybu przypuszczającego lub pytającego, aby sprawdzić czy to, co mówi, pasuje rozmówcy („tak mi się wydaje”). Emocje są dla niego bardzo ważne i zbudowanie porozumienia będzie łatwiejsze, jeśli odniesiemy się do nich. W ten sposób poczuje, że rozmówca okazał mu uwagę. Najbardziej odpowiada mu troskliwe okazanie zainteresowania dla jego uczuć. Inna możliwość to serdecznie żarty w nawiązaniu do jego emocji.

Przykład nawiązywania relacji:
Rozmówca: „Czuję się tym tak przytłoczony…” (emocje)
Reakcja dopasowana: „Czuję, jak trudne jest to dla ciebie.” (emocje)
Reakcja niedopasowana: „Co myślisz o swojej reakcji?” (myślenie)

Entuzjastyczny przesadzający kieruje się emocjami, jednak są to raczej płytkie emocje, np. wyraża zachwyt, ale raczej nie precyzuje konkretnych zalet. Ma tendencję do uważania, że rzeczywistość jest dokładnie taka, jak mu podpowiadają emocje. Nie uwzględnia przy tym obiektywnych wskaźników. Po nawiązaniu kontaktu warto zaprosić go do myślenia (drzwi końcowe), co pozwoli mu zintegrować emocje z faktami. Najlepiej zrobić to przechodząc do pytań o odczuwane emocje, ponieważ umożliwi to przejście do myślenia. W efekcie tej pracy może nastąpić realna zmiana zachowania (drzwi pułapka) – kiedy zacznie myśleć o tym, co czuje, przestanie reagować nadmiernie emocjonalnie. Osoby z driverem „Sprawiaj przyjemność” od wczesnego dzieciństwa uczą się zachowywać najlepiej jak potrafią, aby sprawiać przyjemność innym. Bezpośrednie pytanie o to co mogą zrobić lub jak mają zamiar działać w danej sytuacji zablokuje je, ponieważ już robią to co mogą, stąd skoncentrują się na swoim przeżywaniu danego problemu.

CZARUJĄCY MANIPULATOR
Główny driver: Bądź silny i Sprawiaj przyjemność / Bądź silny projektowany
Drzwi wejściowe: zachowanie (akcja)
Silna strona, której używa: urok
Ceni: zdolność adaptacji i samowystarczalność

Jest charyzmatyczny i potrafi pociągnąć za sobą innych. Lubi akcję i ekscytację, może zwracać na siebie uwagę wyglądem i drogimi dodatkami. Ma tendencję do manipulowania. Chce być o krok przed wszystkimi i stara się ośmieszyć innych, aby udowodnić swoją wyższość. Za wszelką cenę unika zależności i chce być samowystarczalny. Posiada dwa dominujące drivery, pomiędzy którymi przeskakuje: „Bądź silny” i „Sprawiaj przyjemność”. Z jednej strony czuje się dobrze ze sobą, jeśli ze wszystkim radzi sobie sam i nie okazuje na zewnątrz emocji oraz potrzeb, a z drugiej strony reaguje na potrzeby innych, jednak głównie, aby osiągnąć w ten sposób coś dla siebie.

Czarujący manipulator radzi sobie z otoczeniem przez agresywne działanie w postaci przechytrzania innych. Urokiem i uwodzeniem stara się podporządkować sobie ludzi. Ustanowienie z nim relacji wymaga wyprzedzenia go i ujawnienia manipulacji w żartobliwej konfrontacji. W ten sposób uzyska się jego szacunek i zaciekawienie, które pozwolą na ustanowienie realnego kontaktu, zamiast gry w „złap mnie, jeśli potrafisz”. Nawiązanie pierwszej relacji wymaga odnoszenia się do aktywnego działania.

Przykład nawiązywania relacji:
Rozmówca: „Tu trzeba stanowczo zareagować.” (zachowanie: akcja)
Reakcja dopasowana: „To co zrobisz?” (zachowanie: akcja)
Reakcja niedopasowana: „I myślisz, że to przyniesie założony efekt?” (myślenie)
Ważne jest jednak prowadzenie rozmowy w taki sposób, aby jasne było dla niego, że kontrolujmy rozmowę i reagujemy na próby przechytrzenia nazywając je wprost – w żartobliwy, a nie konfrontacyjny sposób.

Kiedy relacja zostanie nawiązana warto zapytać Czarującego manipulatora jakie są jego potrzeby i skąd założenie, że nie może ich osiągnąć inaczej niż manipulacją. Jest to zaproszenie do zwrócenia uwagi na emocje (drzwi końcowe). Na tym etapie warto wyrażać troskę. Kiedy ujawni emocje i jednocześnie zobaczy, że nie dajemy się przechytrzyć, zacznie pokazywać prawdziwe oblicze, zamiast manipulować. Gdy pozwoli sobie na rzeczywiste odczuwanie, zamiast sprawiania pozorów, dokona się zmiana w myśleniu (drzwi pułapka). Czarujący manipulator koncentruje swoją energię na przechytrzeniu innych i nie myśli długofalowo, stąd zaproszony do przemyślenia czegoś zacznie myśleć o tym jak przechytrzyć rozmówcę, zamiast nad rozwiązaniem problemu.

Jak skorzystać z teorii w praktyce?
Każdy z nas ma pewne aspekty wszystkich sześciu adaptacji. Można zatem mówić o natężeniu cech związanych z daną adaptacją, a nie o jej występowaniu lub nie. Zazwyczaj jednak jedna z nich dominuje i jest wyraźnie dostrzegalna. Nie trzeba jednak znać każdej adaptacji i założeń analizy transakcyjnej, aby skorzystać z tej teorii w praktyce. Jeśli nie mamy pewności co do adaptacji warto podążać za tym, co w danym momencie prezentuje rozmówca. Kluczowe jest rozpoznanie drzwi wejściowych (myślenie, uczucia i zachowanie z podziałem na wycofanie, reakcję i akcję) oraz dopasowanie się do nich. Obszar ten będzie stanowił płaszczyznę do nawiązania relacji. Jeśli przejście, do któregoś z pozostałych obszarów spowoduje blokadę, możemy założyć, że obszar ten stanowi drzwi pułapkę. W ten sposób zidentyfikujemy drzwi wejściowe, końcowe i pułapkę. Rozpoznanie adekwatnego stylu nawiązywania kontaktu pomoże zbudować porozumienie, a profesjonalistom pozwoli na skuteczne prowadzenie klienta do osiągnięcia założonego celu.

Każda adaptacja ma też swoje zasoby i obszary do rozwoju, powiązane z mechanizmem jej powstania. Szczegółowo wykazuję to w poniższych artykułach:
– Adaptacje osobowości – przegląd informacji (koniecznie zobacz tabelę!);
Stany Ja a drivery – model strukturalny.

Bibliografia:
Joines, V.; Stewart, I.(2002). Personality Adaptations. Kegworth and North Carolina: Lifespace Publishing and Chapel Hill.
Ware, P. (1983). Personality Adaptations (Doors to Therapy). Transactional Analysis Journal, Vol 13(1), Jan 1983, 11-19.

Interakcje między driverami

Mamy często tendencję do uważania, że to nasz punkt widzenia jest właściwy, a inni są w błędzie. Oczekujemy zatem, że inne osoby dopasują się do nas i „poprawią” swoje zachowanie. Podobnie jest z driverami – mamy skłonność uważać, że cechy związane z naszym driverem są dobre, a inni są:
– niedbali i lekkomyślni (przez pryzmat „Bądź doskonały”),
– sztywni i mało entuzjastyczni (przez pryzmat „Staraj się”),
– nieuprzejmi i odrzucający (przez pryzmat „Sprawiaj przyjemność”),
– mało dynamiczni i nudni (przez pryzmat „Spiesz się”),
– nieodpowiedzialni i mało stabilni (przez pryzmat „Bądź silny”).
Nie wszyscy oczywiście, głównie ci obdarzeni zestawem cech odmiennych od naszych.

(więcej…)