Driver: Spiesz się – analiza

Na pierwszy rzut oka żywiołowy, aktywny, spontaniczny i nieustannie w biegu. Załatwia miliony spraw naraz, zwykle na ostatnią chwilę. Często sprawia wrażenie, jakby musiał natychmiast wyjść załatwić inne ważne sprawy. Trudno mu usiedzieć w miejscu. Entuzjastycznie podchodzi do nowych znajomości i ma wielu przyjaciół. Tak najczęściej widzimy człowieka, którego dominującym driverem jest Spiesz się. Co jednak kryje się głębiej?

Mavis Klein, psychoterapeutka i analityk transakcyjny w swoich książkach dokonuje dogłębnej analizy driverów, omawiając je począwszy od przyczyn wczesnodziecięcych, przez cel, przejawy, zasoby i koszty, aż po manifestację w wersji ekstremalnej (patologicznej). Wpis ten w całości poświęcam omówieniu drivera Spiesz się w oparciu o jej wnioski.

Osoby preferujące skrótową formę prezentacji wniosków zapraszam do zerknięcia na tabelkę zamieszczoną pod koniec wpisu.

Opis zachowania

Dostrzegana na pierwszy rzut oka aktywność, spontaniczność i pozytywne usposobienie do innych to jednak pewna fasada. Pod nią kryje się strach przed życiem, które jest postrzegane jako przerażające. Ciągła aktywność pozwala nie mieć czasu na myślenie o tym. Driver Spiesz się jest bowiem obroną przed strachem przed życiem. Osoba, którą cechuje, zakłada, że świat jest generalnie wrogi. Trudno jej uzyskać stan zaspokojenia i satysfakcji. Poszukuje ponadczasowej i bezwarunkowej miłości z nadzieją, że zaprzeczy ona bólowi istnienia, co prowadzi do nieuchronnych, nieustannych porażek w tym zakresie. W efekcie staje się podejrzliwa i nieufna w stosunku do innych ludzi.

Osoby te widzą miłość jako coś, co zostanie zabrane po krótkim czasie, podczas gdy ból po tym będzie tak duży, że lepiej w ogóle nie przyjmować miłości, niż płacić tę cenę. W związku z tym idą przez życie realizując skrypt „bez miłości”, jednocześnie łaknąc miłości i pozytywnej uwagi innych. Deklarują także, że to właśnie miłości pragną, jednak paradoksalnie zachowują się tak, aby ostatecznie zostać odtrąconym przez innych. Finalnie udowadniają tym sobie, że nie ma bezwarunkowej miłości, której pragną. Często osoby te są wówczas nienawistne względem osób, które nie dają im tego, czego chcą.

Nie lubią być sami, a jednak gdy są w towarzystwie, wydaje się, że woleliby być gdzieś indziej. Trudno im usiedzieć spokojnie, często stukają palcami w blat, marszczą brwi, jakby nie rozumieli co ktoś do nich mówi. Osoby te są w biegu przez całe swoje życie. Zdają się dbać o to, aby nie mieć czasu na sen. Walczą o wszystko, ale finalnie kończą z niczym.

Osoby o tym driverze często używają słów: „pospiesz się”, „czas”, „szybko”, „niepokój”, „energia”, „zmęczenie”, „bez sensu”. Zwykle mówią „ja”, a nie „my”. Ich ton głosu jest nawołujący, żądający, ale także szybki i urywany (staccato). Mówią szybko i często przerywają innym. Są niecierpliwi, niespokojni. Często piją za dużo alkoholu i w ryzykowny, brawurowy sposób prowadzą samochód, uprawiają sporty ekstremalne.

Kiedy osoba o tym driverze pogodzi się z tym, że nie osiągnie bezwarunkowej, ponadczasowej miłości, zacznie widzieć siebie i innych jako generalnie dobrych oraz zdecyduje się cenić warunkową miłość (taką, na którą musi zapracować) może czerpać ze swoich zasobów. Będzie wówczas pozytywną, spontaniczną osobą, która lubi przygodę i żyje pełnią życia.

Zysk

Zasobem, do którego ma dostęp osoba o driverze Spiesz się, jest szybkość działania i efektywność. Konieczna jest szybka modyfikacja planu i improwizacja? Nie ma problemu, lecimy z tematem. Szybkość, gotowość do dostosowania się do zmian, łatwość w nawiązywaniu relacji z innymi, otwartość na przygodę i ekscytujące wyzwania są pewnego rodzaju zyskiem z posiadania tego drivera.

Koszt

Największym kosztem, który płaci osoba o tym driverze, jest dysonans pomiędzy pragnieniem bycia kochanym, a postrzeganiem innych jako osoby wrogie, którym nie można ufać. W efekcie odczuwa niepokój, napięcie, a także przezornie sama nastawia się wrogo względem innych. Dużym ryzykiem są też autodestrukcyjne zachowania: brawurowa jazda samochodem, nadużywanie alkoholu lub narkotyków, uprawianie sportów ekstremalnych zagrażających życiu. Wszystko to związane jest z chciwością i nieumiejętnością odpuszczania, z chęcią doświadczenia wszystkiego szybko i intensywnie.

Geneza

Rozwinięcie się drivera Spiesz się jest związane z doświadczeniem opuszczenia mającym miejsce do 3 roku życia. Dziecko na nieświadomym poziomie przyjmuje, że to jego wina. Zostało odrzucone przez jego wewnętrzne „zło”. Rodzice i świat byliby szczęśliwsi, gdy się nie narodziło.

Typowe jest także występowanie tego drivera u dzieci, które dorastały w rodzinach, w których oczekiwało się, że natychmiast podporządkują się poleceniom matki lub ojca. Nie czuły one przynależności. Atmosfera w tych rodzinach często była napięta, a członkowie rodziny kłócili się i krzyczeli na siebie nawzajem. W domu panował chaos i przerażająca (dla dziecka) nieprzewidywalność. Nikt nie miał czasu, aby zauważać dziecko, a jeśli już miało to miejsce, to raczej były to negatywne sygnały (złość). Dziecko było traktowane przez rodziców bardziej jako obiekt, o który się potykają. Często zachowywali się tak, jakby miało zejść im z drogi i z oczu, tak by nie musieli poświęcać mu uwagi.

Zwykle osoby z tym driverem mają mgliste wspomnienie bycia kochanymi jako dzieci, ale także doświadczenie nagłego, wstrząsającego odrzucenia w okresie między 18 miesiącem a 3 rokiem życia. Powoduje to narastający brak zaufania względem każdej formy miłości, jaka jest im oferowana.

Umiarkowane natężenie drivera Spiesz się jest zauważalne nawet w najszczęśliwszych rodzinach, gdy ma miejsce separacja dziecka od matki / głównego opiekuna, zanim dziecko jest w stanie zrozumieć znaczenie tej rozłąki. Ma to miejsce np. w przypadku hospitalizacji. Znaczenie ma tu nawet stosunkowo krótka rozłąka, np. tydzień w szpitalu bez obecności głównego opiekuna.

W związku: mężczyzna

Mężczyzna o tym driverze jest skoncentrowany na sobie, nieprzewidywalny i spięty. Potrzebuje dojrzałej partnerki, która zapewni mu bezpieczną strukturę w życiu. Może ją przy tym tyranizować z pozycji ofiary, nadmiernie skupiając się na swoich potrzebach. Może sprawiać wrażenie aktywnego seksualnie, co będzie schlebiało partnerce, ale w rzeczywistości seksualność służy do zapewnienia mu emocjonalnego bezpieczeństwa. Nierzadko zdarza się, że ten namiętny kochanek nad ranem znika.

Poszukuje związku z dojrzałą, dobrą kobietą, która będzie mu matkować, pocieszać i uspokajać. Jednocześnie będzie się buntował przeciwko jej próbom kontroli i nałożenia struktury. Będzie to służyło „testowaniu” jej miłości i sprawdzeniu czy rzeczywiście jest bezwarunkowa.

W umiarkowanym natężeniu drivera mężczyzna ten może być stymulującym towarzyszem, który wnosi spontaniczność do relacji. W ekstremalnym natężeniu zwiąże się tylko z kobietą, która ma ekstremalną potrzebę bycia męczennikiem.

W związku: kobieta

Kobieta o tym driverze jest w związku płaczącą, małą dziewczynką. Jest generalnie niezorganizowana, często źle się czuje, gdy przerastają ją codziennie zobowiązania. Szuka partnera, który będzie „dobrym tatusiem”. Zdarza się, że stosuje emocjonalny szantaż, aby spełniał jej życzenia na każde zawołanie.

Nierzadko otwarcie daje wyraz swojej niechęci do seksu, ale toleruje bliskość i przytulanie z nim związane, aby uzyskać poczucie bycia kochaną. Często ukrywa ją jednak, prezentując dużą ochotę i gotowość na zbliżenie, także w wymyślny sposób, aby zdobyć upragnioną bezwarunkową miłość. Odgrywa rolę seksownej kobiety, aby związać partnera ze sobą, ale w rzeczywistości nie widzi seksu jako wyrazu dojrzałej miłości.

W umiarkowanym natężeniu drivera kobieta ta jest powabna i czarująca poprzez trzymanie swojego partnera w napięciu. W ekstremalnym natężeniu potrafi ustanowić relację tylko z partnerem, który ma bardzo niską samoocenę i ukrywa ją przez bycie lojalnym i pobłażliwym względem swojej nadmiernie potrzebującej partnerki.

W roli rodzica

Rodzice o tym driverze wymagają od dzieci miłości. Matki cechuje zwykle zadowolenie z pierwszego roku macierzyństwa, ponieważ potrzeby noworodka interpretują jako miłość. Kiedy jednak dziecko rośnie i zaczyna wyrażać swoją wolę, czuję one się coraz mniej oczarowane macierzyństwem. Dzieci zwykle boją się rodziców o tym driverze, a zwłaszcza ich gwałtownej zmienności. Uczą się mieć niewielkie oczekiwania co do emocjonalnej odpowiedzi ze strony rodziców.

Rodzice ci cieszą się, gdy dzieci stają się coraz mniej zależne od nich i gdy zaczynają żyć własnym życiem. Kiedy jednak dzieci opuszczą już dom oczekują oni, że dzieci będą się regularnie z nimi kontaktować, aby dowiedzieć się co u nich słychać. Sami nie będą jednak przejawiać dużego zainteresowania życiem dzieci. Dzieci są związane z rodzicami przez poczucie obowiązku lub litości, jednak widzą, że nie otrzymają one od rodziców troski i opieki. Muszą jej szukać w innej relacji.

Podejście: jak budować relację

Jeśli jesteś w kontakcie z osobą o tym driverze chwal ją za jej efektywność i ciesz się jej spontanicznością. Zapewniaj ją także, że ma mnóstwo czasu. Nie pozwól, aby zastraszyła Cię swoimi wybuchami i nadmiernymi żądaniami. Zamiast im ulegać, postaw granicę: cicho, ale stanowczo poinformuj, że opuszczasz ją na chwilę, zapewniając jednak, że wrócisz, aby jej wysłuchać i porozmawiać spokojnie i racjonalnie.

Jeśli jesteś w intymnej relacji z tą osobą, prawdopodobnie podoba Ci się, jak bardzo Cię potrzebuje. Uważaj jednak, aby nie trzymać swojego partnera/partnerki w tym stanie dla zaspokojenia własnej potrzeby bezpieczeństwa emocjonalnego. Pozwól sobie naprawdę kochać przez postawienie jasnych granic, zamiast pobłażliwie spełniać jego/jej nadmierne żądania, a także przedstawiaj swoje oczekiwania. Uzyskasz wówczas miłość ofiarowaną nie z desperacji, a z wolnej woli. W prawdziwej miłości jest miejsce na ustanawianie granic, które pozwalają drugiej osobie wzrastać w autonomii i pozytywnie rozumianej samowystarczalności.

Przekonaj ją/jego o wewnętrznej wartości życia.

Możliwość zmiany

Aby czerpać z korzyści i minimalizować koszty, które daje driver, osoba, którą cechuje, musi nauczyć się kochać życie i chcieć zasłużyć na miłość, której pragnie. Bezwarunkowa miłość jest czymś, co dzieci otrzymują od rodziców. Nie da się tego nadrobić w dorosłym życiu.

Pomocne mogą być wybory, które w jakiś sposób legitymizują kluczową pozycję „outsidera”, np. życie pod miastem, tak aby dojeżdżać do pracy. Idealnie, jeśli praca lub inna życiowa aktywność pozwoli na bycie w ruchu.

Ponad wszystko jednak, osoba o tym driverze, musi nauczyć się zatrzymywać od czasu do czasu. Usiąść, spokojnie pomyśleć i nie podejmować działań, dopóki ich uważnie nie zaplanuje. Pomoże to uporządkować chaos. Pomocne mogą być listy rzeczy do zrobienia i generalnie wprowadzenie nieco struktury do codziennego życia.

Równie ważne dla osoby o tym driverze jest nauczenie się, że inni ludzie także mają swoje potrzeby, które chcą realizować. Warto dać im czas i przestrzeń na nie, bez oczekiwania, że powinni się dostosować, a także wchodzić w interakcje z pozytywnym nastawieniem, zamiast nieufności i podejrzliwości.

Podsumowanie informacji o driverze Spiesz się (za Mavis Klein):

Decyzja skryptowa „Życie jest pozbawione sensu i pełne bólu. Jeśli czegoś chcę, mogę to dostać tylko na krótką chwilę, a później zostanie mi to zabrane na zawsze. Lepiej zatem odrzucić ludzi, zanim ludzie odrzucą mnie.”
Rakieta uczuciowa panika, niezdolność do myślenia, zmęczenie
Antyskrypt spóźnianie się, bezruch
Obronny cel drivera usprawiedliwienie trwającej egzystencji przez gorączkowe poszukiwanie osoby, która będzie kochała bezwarunkowo i wiecznie
Zasoby Otwartość na przygodę, umiejętność odnalezienia się w różnych sytuacjach szybko i pozytywnie, wrażliwość na uczucia innych
Koszty niepokój, wrogość, pasywny opór, chciwość, zachowania autodestrukcyjne
Otrzymane przyzwolenie efektywność
Symptomy behawioralne nieustanny pośpiech, życie w biegu, brak czasu na sen; (pozorne) pozytywne usposobienie względem nowości i innych ludzi
Ekstremalna patologia schizofrenia paranoidalna
Przyczyny
w dzieciństwie
– separacja od matki w wieku poniżej 3 lat (nawet kilkudniowa)
– wychowanie w domu, w którym dziecko „przeszkadzało” rodzicom, miało zejść im z oczu i nie zawracać głowy
Potrzebne nowe przyzwolenie gotowość do zasłużenia na miłość innych
gotowość do kochania życia takim, jakie jest

Osobiście zastanawiam się czy w niektórych aspektach Mavis Klein nie wyciąga zbyt daleko idących wniosków. Tworzy jednak spójny opis stylu funkcjonowania i jego przyczyn. Jeśli jesteście zainteresowani pogłębieniem tego tematu, odsyłam do jej publikacji.

Jeśli zainteresował Cię ten wpis, zerknij na opis pozostałych driverów:
– Driver: Bądź doskonały – analiza;
– Driver: Bądź silny – analiza;
– Driver: Sprawiaj przyjemność – analiza;
– Driver: Staraj się – analiza.

Zobacz też jak rozpoznać driver w 15 minut oraz czego możesz dowiedzieć się o modelu strukturalnym w oparciu o driver: Stany Ja a drivery – model strukturalny.

Bibliografia:
Klein, M. (2013). Intimate Relationships: Pain and Joy. Winchester / Washington: Psyche Books

Trzy drogi do OK’ness – profile skryptów

Pisałam jakiś czas temu o pozycjach życiowych i skali do ich pomiaru (zerknij tu: Skala pozycji życiowej). Warto przyjrzeć się swojej dominującej pozycji życiowej także przez pryzmat skryptu życiowego. Podejście to zaproponował Eugene Trimble w swoim artykule „Script Profiles: Three Ways to OK-Ness” jeszcze z lat 70-tych. Stworzył on zamieszczone poniżej zestawienie – profile skryptów pomocne dla praktyków pracujących z klientami.

O dominującej pozycji życiowej decydujemy już we wczesnym dzieciństwie i jest to powiązane z kluczowym zakazem, który przyjmujemy. Na jego kanwie rozwijają się inne zakazy, powiązane z dominującym, np. dodatkowy zakaz „nie dorastaj” może przejawiać się jako powiązany z „nie czuj” jako „nie czuj się dorosły” lub z „nie myśl” jako „nie myśl o tym, że dorośniesz” itd. Typ zakazu jest związany z potrzebą poradzenia sobie z podstawowymi emocjami: radością, strachem, złością i smutkiem.

Skrypt bez radości
Zakaz „Nie czuj” przyczynia się do rozwoju pozycji życiowej Ja jestem OK – Ty nie jesteś OK. Pojawia się kontaminacja stanu Ja-Dorosły przez Ja-Rodzic, a stan Ja-Dziecko jest niedoinwestowany. Rozwija się przekonanie „Mogę sprawić, że inni poczują się źle”.

Skrypt bez rozumu
Zakaz „Nie myśl” przyczynia się do rozwoju pozycji życiowej Ja nie jestem OK – Ty jesteś OK. Pojawia się kontaminacja stanu Ja-Dorosły przez Ja-Dziecko, a stan Ja-Rodzic jest niedoinwestowany. Rozwija się przekonanie „Inni ludzie mogą sprawić, że poczuję się dobrze”.

Skrypt bez miłości
Zakaz „Nie istniej” związany jest z brakiem miłości i przyczynia się do rozwoju pozycji życiowej Ja nie jestem OK – Ty nie jesteś OK. Pojawia się wewnętrzny konflikt związany z kontaminacją stanu Ja-Dorosły przez Ja-Dziecko i Ja-Rodzic (kontaminacja podwójna). Rozwija się przekonanie „Inni ludzie mogą sprawić, że będzie mi źle i nie mogę z tym nic zrobić”.

Powyższe zestawienie jest pomocną wskazówką, ale też wydaje mi się być daleko idącym uproszczeniem. Znacznie pełniejszy obraz uzyskamy patrząc na dominujące adaptacje osobowości i powiązane z nimi aspekty funkcjonowania. Pisałam o tym jakiś czas temu dzieląc się obszernym zestawieniem, które znajdziesz tu: Adaptacje osobowości – przegląd informacji.

Bibliografia:
Trimble, E. (1977). Script Profiles: Three Ways to OK-Ness. Transactional Analysis Journal, Vol 7 (4), Oct 1977, 300-302.

Z czym wróciłam ze Światowej Konferencji AT

Pojechałam do Berlina podekscytowana i przestraszona zarazem.  Z jednej strony miałam sporo obaw czy będę w stanie swobodnie uczestniczyć w warsztatach po angielsku, a z drugiej cieszyłam się na możliwość osobistej rozmowy z osobami, które kojarzę tylko z artykułów i książek. Jesteście ciekawi jak było na World Conference of Transactional Analysis w Berlinie 27-29.07.2017 i z czym wróciłam? Dzisiejszy wpis w całości o konferencji!

Chyba wszyscy uczestnicy (a przynajmniej Ci, z którymi rozmawiałam) są zgodni co do jednego: organizacja konferencji pozostawiała wiele do życzenia. Niestety panował dość duży chaos. Nie to stanowi o merytorycznej wartości konferencji, ale jednak usterki tego rodzaju obniżają przyjemność z udziału. Skupię się jednak na aspektach merytorycznych. Tutaj wnioski są na szczęście znacznie bardziej pozytywne. Konferencja była warsztatowa. Po porannym rozpoczęciu uczestnicy wybierali codziennie dwa warsztaty, w których wezmą udział. W efekcie wnioski z uczestnictwa zależne są od jakości sześciu warsztatów. Opowiem Wam krótko o moich wyborach.

Wiadomości zakazujące – o zakazach
Mój najciekawszy wybór. Trochę determinacji wymagało wejście na ten warsztat, ponieważ początkowo odbiłam się od zamkniętych drzwi, zablokowanych (dosłownie – ciałem uczestniczki!) ze względu na brak miejsc. Miejsc może nie ma, ale w końcu jest podłoga i parapet, prawda? 🙂 Te zapełniły się równie szybko i w ekstremalnie zatłoczonej sali spędziliśmy wspaniały czas. Prowadzący (John McNeel) okazał się być bardzo serdecznym człowiekiem. Rzadko spotyka się ludzi, od których bije jednocześnie taka pewność siebie i ciepło. Ten starszy pan stał się moją reprezentacją pozycji OK-OK. Do tego udostępnił uczestnikom nieopublikowany artykuł dot. autodiagnozy i zachęcał do przekazywania go dalej. Zapytałam po warsztacie czy mogę opisać go na blogu i usłyszałam, że jak najbardziej. Będzie zatem nowy wpis, zerkajcie na blog 🙂

Warsztat dotyczył zakazów, a te jak wiecie analizuję ostatnio od różnych stron. Mamy dwa rodzaje decyzji na wiadomości zakazowe (z ang. „injunctive messages”, które to określenie prowadzący preferuje zamiast słowa „zakaz”):
– rozpaczliwą (z ang. „despairing decision”),
– buntowniczą (z ang. „defiant decision”).
W przypadku rozpaczliwej decyzji przyjmujemy wiadomość zakazową jako prawdziwą, co przejawia się w naszym życiu. Jeśli jednak podejmujemy buntowniczą decyzję, zaczynamy działać w myśl sekwencji: „Nie mogę?! Już ja Ci pokażę!”. Jest to forma poradzenia sobie z otrzymywaną wiadomością zakazową, jednak w rzeczywistości utrzymuje nas ona nadal w jej sidłach. Prowadzący podzielił wiadomości zakazowe na kategorie, wskazał czym charakteryzują się oba rodzaje decyzji i jak je rozpoznać: jakie zachowania maskujące wskazują na decyzję buntowniczą oraz jakie przekonania mogą wskazywać na występowanie zakazu, a jakie na zdrowe spojrzenie na daną kwestię. W udostępnionych materiałach zaprezentował też skrótowo proces terapii w odniesieniu do każdego zakazu, tj. treść redecyzji oraz pożądany nowy nawyk. Z całą pewnością napiszę niebawem artykuł odnoszący się do tego warsztatu, bo całość jest niezwykle interesująca!

Z warsztatu wyszłam też z pięknym cytatem (autorstwa V. Price):
„Jeśli głos w Twojej głowie nie mówi ze współczuciem – nie wierz mu”.

mcneel.jpg

Warsztat Johna McNeela „Resolving Injunctive Messages, Creating Healthy Boundaries”


Trójkąt Dramatyczny i jego rozwinięcie
Zdecydowałam się też na warsztat sławy – Stephena Karpmana, autora koncepcji Trójkąta Dramatycznego. Sala, jak możecie się domyślać, pękała w szwach. Sam warsztat był przeglądem koncepcji z zarysem historycznym dot. Trójkąta Dramatycznego. Wyniosłam z niego raczej bardziej uporządkowaną wiedzę nt. rozwoju teorii niż jakieś konkretne nowości. Nie będę się tu rozpisywać, ponieważ o koncepcjach Stephena Karpmana napiszę jeszcze w osobnym poście. Materiału mam sporo, jako że po konferencji zostałam na całodniowym szkoleniu! Niestety na szkolenie nie dojechały egzemplarze nowej książki autora („A Game Free Life”), ale uczestnicy mają niebawem otrzymać je pocztą. Wpis połączę zatem z recenzją książki, a na tę muszę jeszcze chwilę poczekać.

Z warsztatu wychodzę z inspirującym cytatem Steve’a Karpmana:
„W Trójkącie Dramatycznym jest też pozytywna energia. Tak jak jest pozytywny i negatywny aspekt każdego ze stanów Ja, tak Trójkąt Dramatyczny ma pozytywną i negatywną energię – jest pozytywna i negatywna Ofiara, Ratownik i Prześladowca”.
Rozwinę tę myśl w obiecanym artykule!

karpman-e1502042291476.jpg

Warsztat Stephena Karpmana: „The Drama Triangle and Compassion Triangle”

IntrovisionCoaching
To autorska metoda pogłębionej pracy coachingowej, w myśl której w momencie rozpoczynania sekwencji skryptowej pojawia się alarm z poziomu ciała migdałowatego. Jego główną funkcją jest ochrona przed zagrożeniem. Sednem pracy coachingowej jest zidentyfikowanie zagrożenia, które zdaniem autora sprowadza się do czterech obszarów:
– bezradności (z ang. „helpless”),
– bezwartościowości (z ang. „worthless”),
– braku miłości (z ang. „loveless”)
– konieczności śmierci (z ang. „I must die”).
U osoby doświadczającej tego sygnału zagrożenia na nieświadomym poziomie pojawia się imperatyw: W każdej sytuacji unikaj ww. obszaru (tj. jednego z czterech wymienionych powyżej). Rolą prowadzącego sesję jest nauczyć klienta obserwacji swojego stanu (kolejno na poziomie ciała, emocji i kognitywnym) w myśl zasad przypominających mi ćwiczenie uważności. Po tym następuje diagnoza lęku, tj. czego w rzeczywistości obawia się klient w trudnej dla niego sytuacji, co się stanie, jeśli sobie z nią nie poradzi. Kiedy już imperatyw zostanie ujawniony, prowadzący sesję wprowadza komunikat, w którym przyznaje, że ta obawa może być urzeczywistniona, ale w odniesieniu do rzeczywistości, tj. „Jest możliwe, że zawalisz tę prezentację i szef uzna cię za bezwartościowego” (ale nie: „Jest możliwe, że jesteś bezwartościowy”!). Komunikat odnosi się do zachowania, sytuacji, a nie generalnie do osoby. Klient ma za zadanie obserwować bez interpretowania swoje ciało, następnie emocje i kolejno myśli. Prowadzący sesję nagrywa też komunikat i klient pracuje z nim także w domu. Całość przypomina mi mocno ćwiczenia związane z uważnością i niektóre techniki stosowane w terapii behawioralno-poznawczej. Metoda jest bardzo ciekawa, jednak wyszłam z warsztatu z jednym znaczącym pytaniem: Gdzie do jasnej ciasnej moje AT, dla którego tu przyjechałam? 🙂 Przyznam, że spodziewałam się powiązania imperatywów z driverami lub zakazami, ale nic takiego nie nastąpiło. Już w trakcie warsztatów ułożyłam mi się w głowie teoria na ten temat, ale muszę lepiej poznać metodę, żeby sprawdzić czy moje wnioski są prawidłowe. Jeśli uda mi się znaleźć literaturę i poćwiczyć w praktyce podzielę się z Wami wnioskami.

Z warsztatu wyniosłam za to ciekawą myśl związaną już z AT – tzw. „pozytywne myślenie” może być niekonstruktywne. Zaskakujące, prawda? W ujęciu AT: Jeśli nasze Ja-Dziecko mówi „Boję się”, a Ja-Rodzic odpowiada „Myśl pozytywnie!” to w rzeczywistości odsyła Ja-Dziecko, a nie odpowiada na jego potrzeby. Tendencja do „pozytywnego myślenia”, zamiast docierania do potrzeb i odpowiadania na nie, może być strategią na unikanie zmierzenia się z potrzebami płynącymi ze stanu Ja-Dziecko.

Ciało, waga i AT
Warsztat, na który trafiłam zupełnie przypadkowo (to efekt wspomnianych usterek organizacyjnych…) dotyczył postrzegania ciała. Nie fascynował mnie ten temat, ale musze przyznać, że wyszłam zaciekawiona przedstawioną koncepcją. W jej myśl psychologicznym celem wzrostu wagi może być:
– próba schowania „złego self”,
– ochrona wrażliwego self,
– pragnienie trzymania świata na dystans (ochranianie siebie przez zwiększanie dystansu do oprawców, charakterystyczne szczególnie dla osób doświadczających przemocy lub nadużyć),
– wspieranie siebie w przypadku zbyt dużej odpowiedzialności, charakterystycznej dla osób z zakazem „nie bądź dzieckiem” (w końcu dla dziecka dorosły = duży),
– pragnienie bycia dostrzeżonym (żeby zająć miejsce w świecie).

Prowadząca zwróciła uwagę na psychologiczne potrzeby związane z większym ciałem (np. ciało jako ochrona przed światem lub sposób zajęcia miejsca w świecie) oraz emocjonalną potrzebę jedzenia w efekcie przeżywanego poczucia niedostatku. W konsekwencji może pojawić się sytuacja, w której utrata wagi jest korzystna fizycznie, biorąc pod uwagę aspekt zdrowia i kondycji, ale niekorzystna psychologicznie poprzez utratę funkcji, jaką spełnia większe ciało. Prowadząca odwoływała się do badań i publikacji Kathy Leach, do których z pewnością zajrzę. Zainteresowanych odsyłam do artykułu „Treatment Considerations for Female Overeating and Obesity Using a Transactional Analysis Framework” (opublikowany w Transactional Analysis Journal) oraz do książki „The Overweight Patient – a Psychological Approach to Understanding and Working with Obesity”, w której autorka integruje wiedzę nt. pracy z wagą oraz analizy transakcyjnej. Zachętą do tej publikacji niech będzie przedmowa, w której autorka dziękuje za zaangażowanie w pomoc nad pisaniem książki samej Charlotte Sills!

Myśl, którą wyniosłam (dotyczy odchudzania):
„Jeśli Ja-Dziecko nie jest włączone w proces, możemy wykonać wiele pracy z Ja-Rodzic i Ja-Dorosły, ale to niczego nie zmieni.”

Witajcie w swojej bajce…
Sobotnie przedpołudnie było bardzo poruszające za sprawą warsztatu o bajkach. Tak, dobrze czytacie – bajkach, takich dla dzieci. Autorki koncepcji przedstawiały swoją metodę pracy z bajkami i pokazywały jak w oparciu o analizę bajki, przy użyciu 16 pytań, można wnikliwie przeanalizować skrypt. O tym także będę chciała napisać w osobnym artykule. Czy pamiętacie swoją ulubioną bajkę lub opowieść? A może nie macie ulubionej, ale taką, która zapadła Wam w pamięć? Miejcie ją na uwadze, pojawi się niebawem na blogu wpis o tym jak interpretować swoją bajkę. I tak, na różnych etapach życia mogą to być różne bajki, temu też warto się przyjrzeć. Warsztat składał się także z drugiej części –  prowadzące pokazały jak pracują z ciałem w oparciu o treści z bajki. Bajka stanowi tu pretekst do wejścia w świat klienta i omówienia napięć dostrzeganych w ciele. Poruszająca była obserwacja pracy z jedną z uczestniczek.

Warsztat dał mi użyteczne narzędzie w postaci listy 16 pytań, które pozwalają na analizę własnej bajki.

Cytatów nie będzie, weszłam w osobisty proces tak mocno, że skupiłam się na pracy indywidualnej i obserwacji pracy prowadzących, zamiast na robieniu notatek 🙂

Episkrypt i redecyzja
Tu, przyznaję, wynudziłam się mocno. Prowadząca wydawała się być zaskoczona obecnością osób angielskojęzycznych. Warsztat prowadziła po niemiecku, a tłumaczka bardziej streszczała niż tłumaczyła. W dodatku brakowało jej słownictwa z zakresu AT. W efekcie podczas dość długich wypowiedzi prowadzącej nie miałam pojęcia o czym mowa, a krótkie i niedokładne streszczenia po angielsku nie były zbyt satysfakcjonujące. A szkoda, bo temat zapowiadał się ciekawie. Prowadząca pokazywała jak pracuje nad redecyzją w odniesieniu do episkryptu (przekazu skryptowego przekazywanego przez pokolenia), a zatem w pracy na krzesłach zasiadał już nie tylko klient i jego przykładowo (wyobrażona) matka, ale także (wyobrażona) babcia.

Tu także bez cytatów, jako że, póki co, nie szprecham po niemiecku 😉

Reasumując trafność moich wyborów: 5/6! Całkiem nieźle 🙂

Bonusem płynącym z międzynarodowej konferencji jest możliwość spotkania wielu ciekawych osób z różnych stron świata. Ucieszyłam się bardzo mogąc w końcu poznać osobiście Tony’ego White’a, o którym dość często wspominam w swoich wpisach. Dużo inspiracji czerpię z jego bloga, na który niezmiennie zapraszam (www.tony-white.com). Miałam też możliwość porozmawiać z Vannem Joinesem, współautorem książki „Analiza Transakcyjna dzisiaj” i Stephenem Karpmanem – autorem koncepcji Trójkąta Dramatycznego. Miło też było zobaczyć, a czasem także posłuchać, takich osobistości świata AT jak Charlotte Sills, Keith Tudor czy Mark Widdowson (ten ostatni otrzymał na konferencji nagrodę ITAA za swoje badania!). Fajnie było spotkać ludzi, których nazwiska kojarzyłam dotychczas tylko z artykułów i książek.

Na zdjęciu z Tonym Whitem (po lewej) i Vannem Joinesem (po prawej) 🙂

Ach, i na koniec jeszcze jedna świetna informacja wprost z konferencji: dostęp do Transactional Analysis Journal jest za darmo do 31 sierpnia!

Mam nadzieję, że spodobała się Wam relacja i że zaciekawiły Was tematy, które będą niebawem opisane. 🙂

Bibliografia:
Wyjątkowo brak 😉
No dobrze, obiecałam, że wpisy zawsze będą w oparciu o źródła, a zatem:
Word Conference for Transactional Analysis, 27-29.07.2017 – program i materiały konferencyjne dla warsztatów:
– „A new approach to dissolving scripts” (prowadzący: Ulrich Dehner),
– „Resolving Injunctive Messages, Creating Healthy Boundaries” (prowadzący: John McNeel),
– „The Drama Triangle and Compassion Triangle: entry, reinforcements, Kahler drivers and escapes” (prowadzący: Stephen Karpman, Rainer Musselmann),
– „Body Boundaries: The Place Where We Meet the World” (prowadząca: Mrinalini Sharma),
– „Scrpit: boundaries, meeting, identity. LIFE SCRIPT and my favorite fairy tale” (prowadzące: Katerina Bulhakova, Natalia Isaieva),
– „Emotion focused work with different ego states within therapy and counselinh” (prowadząca: Monika Hunziker-Hansen).

Samobójstwo w ujęciu AT

Co sprawia, że ktoś decyduje się odebrać sobie życie? Jakie są sygnały wskazujące na potencjalne ryzyko? Kwestia ta analizowana była przez wielu psychologów i psychoterapeutów. Szukając artykułów o zakazach trafiłam na interesującą publikację Tony’ego Whita o ocenie ryzyka samobójstwa w ujęciu analizy transakcyjnej. Pracy z zakazami u klienta powinni podejmować się wyłącznie psychoterapeuci, jednak temat uważam za ważny nie tylko dla nich.

Co wyróżnia potencjalnego samobójcę?
Okazuje się, że jedynie połowa osób doświadczających poważnej depresji ma myśli samobójcze. Oznacza to, że samobójstwo jest opcją tylko dla niektórych osób. Co zatem sprawia, że w podobnych okolicznościach życiowych i emocjonalnych jedna osoba pomyśli o samobójstwie, a druga nie będzie rozważała takiej możliwości? W ujęciu analizy transakcyjnej decydujące jest czy ktoś posiada zakaz „nie istniej” czy też nie. Osoby będące pod wpływem tego zakazu mają dostępne „wyjście awaryjne” w postaci samobójstwa, tj. świadomie lub nieświadomie widzą samobójstwo jako opcję, podczas gdy osoby nieposiadające tego zakazu nie widzą śmierci jako możliwości wyjścia z trudnej sytuacji. Warto wspomnieć, że śmierć jako wyjście awaryjne przypisuje się do adaptacji histrionicznej (samobójstwo jako ostateczna ucieczka) i obsesyjno-kompulsywnej (przez zapracowanie się)*.

Wyjścia awaryjne (czyli nieświadome decyzje o tym, co zrobić, jeśli sytuacja będzie zbyt trudna) dla każdej z adaptacji możesz sprawdzić w zestawieniu, które można pobrać we wpisie:
Adaptacje osobowości – przegląd informacji

Czym są zakazy?
Zakazy to ograniczające przekazy, które wysyłają (zwykle niewerbalnie i nieświadomie) rodzice. Dotyczą one naszego istnienia, zachowania, ekspresji emocji. Istnieją różne rodzaje zakazów („nie bądź sobą”, „nie myśl”, „nie ufaj”, itd.). Podświadomie stosujemy się do nich, co istotnie wpływa na nasze wybory i sposób, w jaki przeżywamy swoje życie, np. osoba, która przyjęła zakaz „nie czuj” będzie miała trudność w zauważaniu i okazywaniu emocji, a osoba która przyjęła zakaz „nie bądź ważny” nie będzie potrafiła asertywnie zaspokajać swoich potrzeb*.

* Więcej o zakazach pisałam w artykule: Narzędzie: Koło Przyzwoleń

Najbardziej ograniczający zakaz dotyczy właśnie istnienia: dziecko otrzymuje wówczas, najczęściej na nieświadomym poziomie, zakaz „nie istniej”. Co ważne, odbywa się to najczęściej nieświadomie, co oznacza, że nawet rodzic, który wysyła zakaz, nie robi tego intencjonalnie. Matka w pełni zaangażowana w rozwój swojego nowonarodzonego dziecka może podświadomie obawiać się, że dziecko zabierze jej np. wolność / karierę / uwagę męża. I choć kocha swoje dziecko i troszczy się o nie najlepiej jak potrafi to jej strach i głęboko ukrywana złość na dziecko, które jej coś zabiera, przejawia się w tak subtelnych zachowaniach, że często niedostrzegalnych przez osoby postronne, ale jednak odczuwanych przez dziecko. Niewerbalnie i na nieświadomym poziomie odbiera ono komunikat: „lepiej żebyś nie istniało”. Czasem zdarza się też, że rodzic ma świadomość tego rodzaju emocji i wprost mówi dziecku, że byłoby lepiej, gdyby się nie urodziło. Zwykle jednak są to subtelne zachowania, z których istnienia nie zdaje sobie sprawy sam rodzic.

Osoba, która ma zakaz „nie istniej” niekoniecznie myśli o śmierci. Wiele z tych osób nie rozważa zabicia siebie, ale posiadają taką drogę otwartą i mogą nieświadomie dopuszczać zachowania ryzykowne dla życia, np. brawurowo prowadzić samochód, wyjeżdżać w miejsca niebezpieczne dla życia (np. strefy wojny) lub też niefrasobliwie podchodzić do zaleceń medycznych („nie chcę się badać, na coś trzeba umrzeć”). Czasami werbalizują to w postaci przekonań typu „Raz się żyje, najwyżej umrę”. Choć nie myślą o świadomym odebraniu sobie życia to mają dostępną opcję „przypadkowej” śmierci. Zgodnie z obowiązującą definicją nie będzie to wówczas samobójstwo, które jest intencjonalnym odebraniem sobie życia, jednak śmierć taka jest w rozumieniu AT związana z podjętą decyzją o zakończeniu swojego życia, chociaż na nieświadomym poziomie.

Jak zatem rozpoznać ryzyko i pracować z nim?
Robert Drye oraz małżeństwo Mary i Roberta Gouldingów wypracowali metodę nazwaną kontraktem nie-samobójczym (z ang. no-suicide contract). Pacjent jest proszony o powiedzenie krótkiej deklaracji:

„Niezależnie od tego co się stanie, nigdy nie zabiję siebie przez przypadek lub celowo”.

Następnie terapeuta pyta o to jakie emocje towarzyszą temu oświadczeniu. Jeśli pacjent czuł się pewnie wygłaszając je i nie miał problemu z wypowiedzeniem go to prawdopodobieństwo samobójstwa jest niewielkie. Podobnie, jeśli odczuwa ulgę. Niepokojące jest natomiast jeśli pacjent odmawia wypowiedzenia oświadczenia lub dodaje do niego swoje warunki, np. „chyba, że moje dzieci umrą, bo wtedy wszystko straci dla mnie sens” lub „chyba, że zachoruję na raka” itp. Niepokojące są także próby zmiany zwrotu „nie zabiję” na „spróbuję nie zabić”, „mam nadzieję, że nie zabiję”, „myślę, że nie zabiję” itp., wskazujące na próbę uniknięcia jednoznacznej decyzji. Jeżeli oświadczenie bez dodatkowych warunków jest dla pacjenta zbyt trudne należy umówić się na określony czas, np. w najbliższym roku / półroczu / miesiącu – zależnie od tego, czego zażyczy sobie pacjent. Wskazuje to jednak na podwyższone ryzyko odebrania sobie życia, świadomie lub nie. Mimo to zawarcie czasowego kontraktu chroni pacjenta przez ten czas.

Tony White (2017) zwraca uwagę, że oświadczenie zawierające fragment „przez przypadek lub celowo” jest technicznie niepoprawne, ponieważ może się zdarzyć, że ktoś zginie przez przypadek i nie będzie miało to związku z żadnym zakazem. Prawidłowe byłoby stwierdzenie „świadomie lub nieświadomie”, jednak w praktyce bardziej przystępne dla pacjentów jest sformułowanie „przez przypadek lub celowo”. Ken Mellor podkreśla jednak, że ta forma kontraktu nie daje pełnej ochrony, ponieważ nie obejmuje zachowań autodestrukcyjnych oraz pragnienia śmierci w całości. Proponuje w związku z tym rozszerzoną wersję kontraktu:

„Nie skrzywdzę siebie ani nie zabiję siebie w żaden sposób, przypadkowo lub celowo, i nie ustawię tego tak, aby ktokolwiek inny mi to zrobił”.

Dla niektórych pacjentów deklaracja dotycząca niekrzywdzenia siebie jest za trudna. Mellor pisze, że w toku terapii dąży jednak do jej dodania.

White dokonał także podsumowania reakcji na kontrakt nie-samobójczy przy wysokim stopniu ryzyka samobójstwa. W oparciu o 30 lat doświadczenia w pracy z tą metodą uznał on, że na wysoki stopień wskazują następujące reakcje pacjenta na deklarację:
– strach lub lęk;
– frustracja, która może pojawić się jeśli pacjent planuje użyć samobójstwa jako środka do skrzywdzenia kogoś;
– jakaś forma dysocjacji;
– poczucie stałości, które może wskazywać na pewien poziom ryzyka u bardziej pasywnych typów samobójców.
Jednocześnie brak emocji lub niewielkie emocje mogą wskazywać zarówno na osobę z niewielkim poziomem ryzyka, jak i osobę, która powtarza oświadczenie bez woli wykonania go, co będzie świadczyło o wysokim ryzyku.

Co może zmienić jedno zdanie?
Wydaje się za proste, prawda? Robert Drye (2006) napisał, że często słyszał, że kontrakt nie-samobójczy jest zbyt prosty żeby działał, bo jedna deklaracja nie jest w stanie czegoś zmienić, a pacjent może kłamać. W praktyce chodzi o uzyskanie deklaracji ze stanu Ja-Dorosły pacjenta. Zdaniem Drye w rzeczywistości jest to raczej proces podejmowania decyzji niż kontrakt. Pracował z jego użyciem także w więzieniu, gdzie kłamstwo jest powszechne. Aby potwierdzić skuteczność kontraktu nie-samobójczego skontaktował się z członkami International Transactional Analysis Association (Międzynarodowego Stowarzyszenia Analityków Transakcyjnych), których zaznajomił z metodą 30 lat wcześniej i zapytał o liczbę porażek (śmierci pacjentów) od czasu jej używania. Okazało się, że tylko 4 pacjentów odebrało sobie życie mimo zastosowania metody. Niestety Drye nie wskazał w artykule jaka była wielkość omawianej grupy, ani jak wyglądał odsetek wcześniej, stąd trudno mi uznać tę liczbę za sukces lub nie. Sam Drye podkreślił jednak, że w trakcie jego 50-letniej praktyki klinicznej nie widział narzędzia o takiej skuteczności. Z użyciem tej metody pracuje też Tony White, którego artykuł był przyczyną mojego zainteresowania tym tematem i którego wiedzę bardzo cenię.

Zakaz „nie istniej” jest dość powszechny. Chcielibyśmy myśleć, że dotyczy głównie patologicznych domów i rodziców, o których już od dnia poznania myślimy, że nie powinni mieć dzieci, ale to nieprawda. Nie jest to zakaz występujący wyłącznie w tzw. „złych domach”. Trudno jednak zobaczyć go u siebie, ponieważ trudno się też przyznać do związanych z nim emocji (i doświadczyć ich). Od tego mamy mechanizmy obronne.

Decyzja o życiu
Ken Mellor zaproponował jeszcze jeden kontrakt, który bardzo mi się spodobał – decyzję o życiu (z ang. life decision). Podkreślił on, że decyzja o niezabiciu się oraz niezostaniu zabitym nie jest tym samym co decyzja o tym, aby żyć. Chroni ona co prawda przed świadomym lub nieświadomym samobójstwem, ale nadal nie jest to podjęcie decyzji o tym żeby żyć (naprawdę i w pełni). Proponuje on w związku z tym pracę z pacjentem do momentu, w którym podejmie on decyzję życia:

Będę żył zdrowo oraz pełnią życia i będę propagować to samo u innych.

Zdrowia i pełni życia zatem!

Bibliografia:
Drye, R. (2006). The No-Suicide Decision: Then and Now. The Script, Vol. 36 (6), Aug 2006, 3.
Mellor, K. (1979). Suicide: Being Killed, Killing, and Dying. Australasian Journal of Transactional Analysis, Vol. 1 (1), Jan 1979, 2-16.
White, T. (2017). A Transactional Analysis Perspective on Suicide Risk Assessment. Transactional Analysis Journal, Vol. 47 (1), Jan 2017, 32-41.

Narzędzie: Koło Przyzwoleń

Jeśli interesuje Cię kwestia zakazów oraz pracy z nimi może zaciekawić Cię nieco inne spojrzenie na zakazy: koło przyzwoleń to ciekawe, a zarazem proste i praktyczne narzędzie, które można wykorzystać w pracy z klientami, a także do własnego rozwoju.

Zakazy są częścią naszego skryptu. Są to ograniczające przekazy otrzymane od rodziców, często niewerbalnie. Dotyczą one naszego istnienia, zachowania, ekspresji emocji. Najbardziej ograniczający zakaz dotyczy właśnie istnienia: dziecko otrzymuje wówczas, najczęściej na nieświadomym poziomie (zarówno dla dziecka, jak i dla rodzica), zakaz „nie istniej”. Bardzo destrukcyjne są także zakazy dotyczące egzystencji, takie jak „nie bądź sobą” (w tym „nie bądź określonej płci”), „nie bądź zdrowy”. Inne zakazy dotyczą naszego zachowania i funkcjonowania, np. „nie czuj” (w tym „nie czuj określonych emocji”, np. radości lub złości), „nie myśl”, „niech ci się nie uda” (tj. „nie odnoś sukcesu”), „nie bądź dzieckiem” lub przeciwny „nie dorastaj”. Są także zakazy związane z budowaniem relacji z innymi: „nie przynależ” (do grupy, społeczności, itd.), „nie ufaj”. Podświadomie stosujemy się do tych zakazów, co istotnie wpływa na nasze wybory i sposób, w jaki przeżywamy swoje życie. Z tego względu zakazy i ich identyfikacja są ważnym elementem pracy analityka transakcyjnego.

Gysa Jaoui zaproponowała nieco inne spojrzenie na kwestię zakazów. Zamiast określać je zero-jedynkowo (ktoś ma lub nie ma zakaz np. „nie istniej”) preferowała określenie, że ktoś jest w jakimś stopniu dotknięty zakazem. Widziała zakaz jako pewne kontinuum, a nie całkowite posiadanie lub nie danego zakazu w kategoriach jest – nie ma. Przykładowo, gdyby ktoś miał absolutny zakaz „nie istniej” nie mógłby w ogóle żyć. W rozumieniu Jaoui zakaz nie jest kategorią absolutną, ale raczej w jakimś stopniu nas dotyka.

Gysa Jaoui zaproponowała także inną perspektywę: określenie jak dużo przyzwolenia powiązanego z danym zakazem ma osoba. Przykładowo, zamiast stwierdzenia, że ktoś ma zakaz „nie myśl”, wolała powiedzieć, że osoba ta ma niewiele przyzwolenia na myślenie. Podobną skalę, od całkowitego zakazu do całkowitego przyzwolenia, zaproponował także Woolams.

Co daje ta perspektywa? Pozwala uniknąć etykietki, która może być ograniczająca. Ktoś może stwierdzić, że to oczywiste, że np. nie nawiązuje bliskich relacji z innymi, skoro ma zakaz „nie ufaj” i że tak już po prostu ma. Przeformułowanie tego na niewielką ilość przyzwolenia na zaufanie pozwala operować pozytywnymi terminami oraz wskazuje na obszary do pracy także określone w pozytywny sposób – podniesienie poziomu przyzwolenia na zaufanie.

Wychodząc z tej perspektywy Gysa Jaoui zaproponowała Koło przyzwoleń do określenia jak dużo przyzwoleń posiada dana osoba. Podzieliła Koło przyzwoleń na cztery obszary, z których każdy zawiera cztery przyzwolenia, jak na załączonej rycinie:

rycina

Źródło ryciny: Hawkes, L. (2007). The Permission Wheel. Transactional Analysis Journal, Vol 37(3), Jul 2007, 210-217. Kolorowe dopiski w języku polskim – własne.

Obszar dotyczący emocji
Pokazuje, na ile osoba może wyrażać podstawowe emocje: radość, złość, strach i smutek. Pełne przyzwolenie oznacza, że dana osoba może wyrażać je swobodnie w różnych sytuacjach i względem różnych osób. Częściowe ograniczenie tej ekspresji ma miejsce, gdy osoba może wyrażać daną emocję, ale tylko względem określonych osób lub w określonych sytuacjach. Najniższy poziom przyzwolenia oznacza, że osoba nie jest nawet świadoma, że coś czuje lub nie wie co czuje.

Obszar dotyczący swojego Ja (self)
Związany jest z istnieniem, zarówno na podstawowym poziomie (przyzwolenie na życie), jak i w nawiązaniu do bycia zdrowym, bycia sobą (w tym także osobą określonej płci) oraz odczuwania przyjemności (a zatem życia w pełni).

Obszar dotyczący relacji z innymi
Określa przyzwolenia niezbędne do nawiązywania więzi z innymi: zaufanie, przynależność – do czegoś większego niż tylko my sami (rodzina, grupa społeczna, narodowość), bycie blisko oraz bycie dzieckiem (przyzwolenie, aby inni opiekowali się nami w razie potrzeby, a także sama uważność na swoje potrzeby).

Obszar dotyczący świata
Określa możliwość wpływu na otoczenie poprzez dorastanie i stawanie się dorosłymi, wiedzę – o tym co się dzieje oraz dostrzeganie prawdziwych znaczeń, trzeźwe myślenie i przyzwolenie na odnoszenie sukcesu.

Wewnętrzne okręgi pokazują procent, w jakim dana osoba posiada przyzwolenie (od 0% do 100%). Określenie poziomu przyzwoleń pozwala przyjrzeć się, w jakim stopniu ograniczający jest skrypt, a także wytyczyć obszary do pracy. Kiedy poziom przyzwoleń jest niski – skrypt jest bardziej restrykcyjny i ograniczający, podczas gdy przy wysokim poziomie przyzwoleń pozwala on na większą wolność.

Praca z Kołem przyzwoleń polega na określeniu, w którym momencie znajduje się klient (ocena poziomu przyzwoleń), zaplanowaniu działań oraz sprawdzeniu ponownie na Kole przyzwoleń jak wygląda sytuacja po zakończonym procesie.

Gysa Jaoui nie zdążyła opisać swojego zamysłu i Koła przyzwoleń przed śmiercią. Z tego względu koncepcja ta została opisana na łamach Transactional Analysis Journal przez Laurie Hawkes, jako niezwykle użyteczna w praktyce i warta zachowania oraz przekazania kolejnym pokoleniom analityków transakcyjnych.

Bardzo podoba mi się sposób w jaki Gysa Jaoui patrzyła na zakazy. Analiza Transakcyjna jest nurtem, który koncentruje się na możliwości rozwoju osobistego oraz zmiany ograniczających decyzji skryptowych. Warto zatem spojrzeć na siebie (i naszych klientów!) w kategoriach zasobów (przyzwolenia), które mogą w pewnych obszarach wymagać wzmocnienia, a nie tylko ograniczeń (zakazy), które mogą prowadzić do wymówek „tak już mam – to przez mój zakaz”.

Bibliografia:
Hawkes, L. (2007). The Permission Wheel. Transactional Analysis Journal, Vol 37(3), Jul 2007, 210-217.

Analiza relacji w AT – model „RANI”

Przeglądając artykuły w Transactional Analysis Journal trafiłam na ciekawy tekst o analizie relacji w oparciu o RANI (z ang. Relationship Analysis Instrument – Instrument Analizy Relacji). Tekst jest dość wiekowy, ale warty uwagi. Sednem modelu jest analiza znaków rozpoznania, które dają sobie partnerzy w pięciu typach transakcji:
– Rodzic – Rodzic;
– Dorosły – Dorosły;
– Dziecko – Dziecko;
– Rodzic – Dziecko;
– Dziecko – Rodzic.

Znaki rozpoznania dzielimy na bezwarunkowe i warunkowe oraz pozytywne i negatywne. Bezwarunkowe znaki rozpoznania są określane jako dotyczące bycia („kocham cię niezależnie od sytuacji” / „nienawidzę cię niezależnie od tego co robisz w danej chwili”), podczas gdy warunkowe dotyczą raczej tego co ktoś robi („lubię kiedy tak się uśmiechasz” / „nie lubię gdy się denerwujesz”). Pozytywne znaki rozpoznania są odbierane jako przyjemne i wspierające, a negatywne jako nieprzyjemne i w jakiś sposób destrukcyjne.

Berne pisał, że istnieją co najmniej cztery rodzaje relacji:
– czerpanie przyjemności z przebywania ze sobą (sympatia);
– walczenie lub sprzeczanie się (antagonizm);
– niechęć do drugiej osoby (antypatia);
– brak chęci do wchodzenia w interakcję (obojętność).

Autor modelu RANI proponuje, aby w tych kategoriach analizować kombinacje znaków rozpoznania:

1) Bezwarunkowe pozytywne i warunkowe pozytywne („Lubię cię i lubię to co robisz”) to sympatia. Cechuje przyjaciół, którzy lubią swoje towarzystwo niezależnie od tego, w którym stanie Ja się znajdują.

2) Bezwarunkowe pozytywne i warunkowe negatywne („Lubię cię, ale nie lubię tego co robisz”) to antagonizm. Cechuje przyjaciół, którzy kłócą się nieustannie gdy są razem, ale jednocześnie nie mogą się doczekać kolejnych spotkań lub tez przyjaciół, między którymi występuje różnica zdań w danym momencie.

3) Bezwarunkowe negatywne i warunkowe pozytywne („Nie lubię cię, ale podoba mi się to co robisz”) to antypatia. Cechuje osoby w dalszych relacjach, szczególnie w sytuacjach, w których pozytywne głaski są dawane za konkretne osiągnięcia czy umiejętności, ale nie ma woli wchodzenia w głębszą relację.

4) Bezwarunkowe negatywne i warunkowe negatywne („Nie lubię ani ciebie, ani tego co robisz”) to obojętność. Cechuje sytuacje, w których jedna osoba jest destrukcyjna względem drugiej, ignoruje ją zupełnie lub odmawia jej uznania.

Analiza relacji polega na określeniu, które kategorie znaków rozpoznania pojawiają się między partnerami kiedy są w stanach Ja: Rodzic – Rodzic; Dorosły – Dorosły; Dziecko – Dziecko; Rodzic – Dziecko oraz Dziecko – Rodzic. Pozwala to określić obszary do pracy i zaplanować działania, które pozwolą na uzyskanie sympatii w danym obszarze. W przypadku braku jasności pomocna może być też analiza pozycji życiowych. Po zidentyfikowaniu obszarów do pracy konieczne jest określenie kolejności. Autor sugeruje, aby pracować tylko nad jednym obszarem (np. Rodzic – Rodzic) w danym momencie. Pomocne może być określenie ważności danego obszaru w opinii osoby pracującej nad relacją i praca nad najważniejszym obszarem.

Jakie są korzyści z użycia tego modelu? Pozwala on przyjrzeć się relacji z uwzględnieniem stanów Ja oraz znaków rozpoznania, co może być szczególnie pomoce w sytuacji, gdy w związku dzieje się źle, ale partnerzy mają trudność w zidentyfikowaniu przyczyny. Analiza uwypukla też obszary, na których szczególnie warto się skupić w pracy nad relacją. Zwraca także uwagę na wartość przeanalizowania dawanych i otrzymywanych znaków rozpoznania oraz ich rodzaju oraz wpływu jaki mają na relację między partnerami.

Przykładowo partner może dawać bezwarunkowe pozytywne i warunkowe pozytywne znaki rozpoznania w interakcji ze stanów Ja Rodzic do stanu Ja Rodzic partnerki i ze stanu Ja Dorosły do stanu Ja Dorosły partnerki, która podziela jego system wartości i sposób analizowania sytuacji, ale już np. bezwarunkowe pozytywne i warunkowe negatywne znaki rozpoznania w interakcji ze stanu Ja Rodzic do stanu Ja Dziecko partnerki, gdy uważa jej zachowanie za zbyt niefrasobliwe w jego opinii. Uważna analiza ekonomii znaków rozpoznania pozwala wyciągnąć wnioski na temat potencjalnych obszarów do pracy w danej relacji.

Jakiś czas temu pisałam też o modelu 4Cs wykorzystywanym w terapii par. Jeśli interesuje Cię temat budowania relacji między partnerami może zainteresować Cię także ten tekst: Terapia dla par w AT: Jak dbać o relację?

Bibliografia:
Summerton, O. (1979). RANI: A New Approach to Relationship Analysis. Transactional Analysis Journal, Vol 9(2), Apr 1979, 115-118.

Adaptacje osobowości a bioenergetyka (AT i Alexander Lowen)

W jaki sposób poszczególne adaptacje osobowości manifestują się w ciele? Ciekawą perspektywę daje połączenie koncepcji adaptacji osobowości z bioenergetyką Alexandra Lowena, który koncentrował się na pracy z ciałem. Zdaniem Lowena „zdrowie przejawia się we wdzięku ruchów oraz w miękkości i cieple ciała”. Wyróżnił on 5 typów, z których każdy posiada charakterystyczny dla niego wzór obrony na psychologicznym i mięśniowym poziomie.  Typy te odpowiadają poszczególnym adaptacjom, przy czym dwie adaptacje (obsesyjno-kompulsywna i paranoidalna) u Lowena stanowią jeden typ. Krótkie podsumowanie charakterystyki adaptacji osobowości z uwzględnieniem opisów Lowena zawarli w swojej książce „Personality adaptations” Vann Joines i Ian Stewart. Dzisiejszy wpis jest połączeniem tego podsumowania z nieco szerszymi opisami typów Lowena zawartymi w antologii „Ciało i charakter. Diagnozy i strategie w psychoterapii somatyczno-charakterologicznej.

(więcej…)

Trójkąt Dramatyczny: dwa typy Ofiary

Rola Ofiary w Trójkącie Dramatycznym może być zróżnicowana, zależnie od sposobu, w jaki dana osoba w nią weszła. Zwraca na to uwagę Fanita English, proponując podział na dwa typy (a w nich na dwa podtypy). Autorka podkreśla odmienny charakter roli Ofiary w każdym z typów, aby zwrócić uwagę na ich przejawy oraz możliwe konsekwencje. Jeśli wiesz o sobie, że często wchodzisz w rolę Ofiary lub też pracujesz z klientami nad wychodzeniem z Trójkąta Dramatycznego, sprawdź, który typ Ofiary pasuje do analizowanej przez Ciebie sytuacji. Uczucia zastępcze oraz oczekiwane znaki rozpoznania różnią się zależnie od typu. Ważne jest, aby terapeuta czy coach nie dawał znaków rozpoznania dla uczuć zastępczych i zidentyfikował autentyczne.

W obu typach ma miejsce transakcja wymuszająca (rakietowanie, z ang. „racketeering”, termin wprowadzony przez Fanitę English), tj. osoba inicjująca transakcję pokazuje uczucia zastępcze i wymusza otrzymanie od rozmówcy znaków rozpoznania. Wymiana będzie trwała tak długo, jak długo rozmówca będzie odpowiadał komplementarnie. Inicjujący może kontynuować transakcje wymuszające, jednak może wybrać przeżycie wypłaty skryptowej, jeśli transakcje wymuszające nie kończą się sukcesem. Dzieje się tak gdy rozmówca skrzyżuje transakcję (odpowie z innego niż oczekiwany stanu Ja) lub będzie chciał zakończyć rozmowę i odejść. Inicjujący zmieni wówczas swój stan Ja.

Typ I Ofiary

Wywodzi się z pozycji życiowej „Ja jestem nie OK – Ty jesteś OK”. Komunikaty pochodzą ze stanu Ja-Dziecko i są adresowane do stanu Ja-Rodzic. Nadawca może prezentować się jako bezradny (podtyp Ia) lub rozwydrzony (podtyp Ib). Podtyp bezradny poszukuje Ratownika (odpowiedzi ze stanu Ja-Rodzic Opiekuńczy) i pozytywnych znaków rozpoznania, podczas gdy podtyp rozwydrzony poszukuje Prześladowcy (odpowiedzi ze stanu Ja-Rodzic Normatywny) i negatywnych znaków rozpoznania. Kiedy transakcje wymuszające będą niesatysfakcjonujące zmieni stan Ja z Ja-Dziecko na Ja-Rodzic i przeżyje wypłatę z gry „Teraz cię mam, ty sukinsynu” kosztem stanu Ja-Dziecko rozmówcy. Typ I rozpoczyna wymianę w pozycji Ofiary.

Przykład transakcji:
Inicjujący: Ech, ależ okropnie się dzisiaj czuję! (Ofiara; Ja-Dziecko)
Rozmówca: Oj, to bardzo mi przykro. Co się dzieje? (Ratownik; Ja-Rodzic)
Inicjujący: Okropnie boli mnie głowa, a mam tyle pracy do zrobienia. (Ofiara; Ja-Dziecko)
Rozmówca: Naprawdę przykro mi to słyszeć. Mogę ci jakoś pomóc? (Ratownik; Ja-Rodzic)
(itd.)
Rozmówca: Bardzo mi przykro, mam nadzieję, że dasz radę mimo to. Muszę już lecieć na spotkanie. (Ratownik; Ja-Rodzic + zamiar zakończenia wymiany)
Inicjujący: Nigdy nie można na tobie polegać! W niczym mi nie pomagasz! (zmiana – Prześladowca; Ja-Rodzic)

Osoba będąca typem I Ofiary w Trójkącie Dramatycznym prezentuje się jako nieustannie narzekająca i wiecznie cierpiąca. Może mieć różne somatyczne dolegliwości i zwykle chętnie o nich mówi. Może grozić odebraniem sobie życia, jednak najczęściej ma to na celu zwrócenie na siebie uwagi i zaszantażowanie innych osób. Jeśli osoba ta jest w związku i partner przestanie odpowiadać pożądanymi znakami rozpoznania możliwe, że zwróci się o pomoc do terapeuty i zacznie względem niego stosować transakcje wymuszające.

Typ II Ofiary

Wywodzi się z pozycji życiowej „Ja jestem OK – Ty jesteś nie OK”. Komunikaty pochodzą ze stanu Ja-Rodzic i są adresowane do stanu Ja-Dziecko. Nadawca może prezentować się jako pomocny (podtyp IIa) lub apodyktyczny (podtyp IIb). Podtyp pomocny występuje w roli Ratownika (stan Ja-Rodzic Opiekuńczy) i oczekuje wdzięczności, podczas gdy podtyp apodyktyczny występuje w roli Prześladowcy (stan Ja-Rodzic Normatywny) i oczekuje raczej podporządkowania. Kiedy transakcje wymuszające będą niesatysfakcjonujące – nie uzyska oczekiwanego „dziękuję” czy „przepraszam” od rozmówcy – zmieni stan Ja z Ja-Rodzic na Ja-Dziecko (wejdzie tym samym w rolę Ofiary) i przeżyje wypłatę z gry „Kopnij mnie”. Typ II kończy zatem wymianę w pozycji Ofiary. Zdaniem Fanity English to ten typ szczególnie wymaga wsparcia, choć może to nie być wyraźnie widoczne.

Przykład transakcji:
Inicjujący: Na pewno jest ci wygodnie na tej kanapie? (Ratownik, Ja-Rodzic)
Rozmówca: Tak, dziękuję. (Ofiara, Ja-Dziecko)
Inicjujący: A może przesiądziesz się na fotel? Będzie ci wygodniej. (Ratownik, Ja-Rodzic)
Rozmówca: Jasne, chętnie, dzięki za troskę. (Ofiara, Ja-Dziecko)
Inicjujący: I jak lepiej? (Ratownik, Ja-Rodzic)
Rozmówca: Nie widzę różnicy. (Dorosły, transakcja skrzyżowana)
Inicjujący: Ech, jak zwykle. Tak się staram i nikt tego nie zauważa. (zmiana – Ofiara, Ja-Dziecko)

Osoba ta prezentuje się jako kompetentna i radząca sobie z przeciwnościami losu. W Trójkącie Dramatycznym preferuje rolę Ratownika lub ew. Prześladowcy jeśli jest sfrustrowana. Za tym wizerunkiem kryje się jednak pragnące znaków rozpoznania Ja-Dziecko. Dotyczy to często osób, które w dzieciństwie brały zbyt dużą odpowiedzialność za emocjonalne obciążenia w rodzinie. Nauczyły się one nie dawać upustu swoim emocjom. Jeśli osoba ta ma dolegliwości somatyczne to zwykle są one ukryte (wrzody, problemy z sercem) i raczej nie mówi o nich zbyt chętnie. Transakcje wymuszające u tego typu Ofiary są subtelne. Wydaje się, że jest ona raczej partnerem dla inicjującego. Wszystko to sprawia, że terapeuta może uznać, że nie wymaga ona dużej uwagi, jako że wygląda na samowystarczalną. Osoba ta może deklarować, że świadomie wchodzi w rolę Ratownika oraz zapewniać, że może ją podjąć lub z niej zrezygnować w pełni świadomie i w dowolnym momencie. W rzeczywistości silne treści ze stanu Ja-Rodzic nie pozwalają jej na zaopiekowanie się sobą. Kiedy role się zmienią i z Ratownika lub Prześladowcy wejdzie w rolę Ofiary przeżywa raczej rozpacz niż depresję i ma poczucie beznadziei bardziej niż bezradności. Wydaje się łatwo wychodzić z tego stanu i ponownie wchodzić w rolę Ratownika lub Prześladowcy, jednak jeśli zbyt często przeżyje wypłatę w „Kopnij mnie” w roli Ofiary może zdecydować się na samobójstwo lub zabójstwo w afekcie. Najbliższe otoczenie jest zwykle zszokowane takim obrotem spraw i nie może uwierzyć, że zrobiła to tak odpowiedzialna osoba.

Komplementarna gra

Typ I i typ II Ofiary grają ze sobą. Transakcja rozpoczyna się gdy typ I jest w roli Ofiary, a typ II w roli Ratownika lub Prześladowcy, a gdy następuje zmiana, typ I kończy w roli Prześladowcy, a typ II w roli Ofiary. Może to dotyczyć jednostkowych sytuacji, np. wymian podczas spotkań dwóch osób na przyjęciu, jak i długoterminowych relacji, np. w małżeństwie. Rolą terapeuty jest wówczas dokonać rozróżnienia między typami transakcji wymuszających oraz wypłatami płynącymi z transakcji wymuszających a wypłatami skryptowymi będącymi rezultatami gry. Kluczowa jest także praca nad tym, aby nie rozpoczynać wchodzenia w Trójkąt Dramatyczny. O tym jak wychodzić z roli w Trójkącie Dramatycznym i zamiast tego pracować nad rolą w Trójkącie Wygrywającym pisałam w artykule: Jak wyjść z roli w Trójkącie Dramatycznym?

* Okreslenia, których używa Fanita English to:
– typ Ia: helpless, przetłumaczyłam jako „bezradny”;
– typ Ib: bratty, przetłumaczyłam jako „rozwydrzony” (w „Analiza Transakcyjna dzisiaj” typ ten został przetłumaczony jako „narzekający”);
– typ IIa: helpful, przetłumaczyłam jako „pomocny” (w „Analiza Transakcyjna dzisiaj” typ ten został przetłumaczony jako „uczynny”);
– typ IIb: bossy, przetłumaczyłam jako „apodyktyczny”.

Bibliografia:
English, F. (1976). Differentiating Victims in the Drama Triangle. Transactional Analysis Journal, Vol 6(4), Oct 1976, 384-386.
English, F. (1976). Racketeering. Transactional Analysis Journal, Vol 6(1), Jan 1976, 78-81.

AT a „Wielka Piątka”

Czy występują korelacje między konstruktami AT a Wielką Piątką? Zdaniem rumuńskich analityków transakcyjnych można tak założyć, jednak konieczne są dalsze badania. Postanowili oni sprawdzić czy drivery i stany Ja są skorelowane z cechami osobowości określonymi w tzw. Wielkiej Piątce: sumiennością, ugodowością, otwartością na doświadczenie, ekstrawersją i neurotycznością (której przeciwieństwem jest stałość emocjonalna) oraz w jaki sposób, tj. czy wzrost jednego wskaźnika powoduje wzrost drugiego (korelacja dodatnia) czy też spadek (korelacja ujemna).

Powyższa grafika przedstawia wstępne wnioski, jednak badania realizowano na małych grupach badawczych (każdorazowo ok. 40 osób), stąd nawet zdaniem autorów wyniki stanowią jedynie sugestie wymagające dalszej analizy. Zauważono następujące korelacje:

  • driver Bądź silny ze stałością emocjonalna (korelacja dodatnia: im większy wskaźnik dotyczący drivera tym większe natężenie stałości emocjonalnej);
  • driver Bądź doskonały ze stałością emocjonalna (korelacja dodatnia: im większy wskaźnik dotyczący drivera tym większe natężenie stałości emocjonalnej);
  • driver Staraj się z ugodowością (korelacja ujemna: im większy wskaźnik dotyczący drivera tym mniejsze natężenie ugodowości);
  • driver Sprawiaj przyjemność z ugodowością (korelacja dodatnia: im większy wskaźnik dotyczący drivera tym mniejsze natężenie ugodowości);
  • driver Spiesz się z ugodowością (korelacja ujemna: im większy wskaźnik dotyczący drivera tym mniejsze natężenie ugodowości);
    oraz
  • stan Ja-Rodzic Normatywny z ugodowością (korelacja ujemna: im większy wskaźnik dotyczący stanu Ja tym mniejsze natężenie ugodowości);
  • stan Ja-Dziecko Przystosowane z sumiennością (korelacja dodatnia: im większy wskaźnik dotyczący stanu Ja tym większe natężenie sumienności) oraz ze stałością emocjonalna (korelacja ujemna: im większy wskaźnik dotyczący stanu Ja tym mniejsze natężenie stałości emocjonalnej);
  • stan Ja-Dziecko Wolne z ugodowością (korelacja ujemna: im większy wskaźnik dotyczący stanu Ja tym mniejsze natężenie ugodowości) oraz z ekstrawersją (korelacja dodatnia: im większy wskaźnik dotyczący stanu Ja tym większe natężenie ekstrawersji).

Co ciekawe w przeprowadzonych badaniach żadna z cech Wielkiej Piątki nie była skorelowana ze stanem Ja-Dorosły oraz Ja-Rodzic Opiekuńczy.

Szczegółowe wyniki prezentują poniższe tabele zaczerpnięte z artykułów wskazanych w bibliografii:

tabela 1
Źródło: Ciucur, D.; Pîrvut, A. (2012). The “Big Five” Personality Factors and the working styles. Procedia – Social and Behavioral Sciences 33 (2012) 662 – 666.

tabela 2
Źródło: Ciucur, D. (2013). The Ego States and the “Big Five” Personality Factors. Procedia – Social and Behavioral Sciences 78 (2013) 581 – 585.

Przyznam szczerze, że spodziewałam się większej ilości korelacji 🙂

Bibliografia:
Ciucur, D. (2013). The Ego States and the “Big Five” Personality Factors. Procedia – Social and Behavioral Sciences 78 (2013) 581 – 585.
Ciucur, D.; Pîrvut, A. (2012). The “Big Five” Personality Factors and the working styles. Procedia – Social and Behavioral Sciences 33 (2012) 662 – 666.

Terapia dla par w AT: Jak dbać o relację?

Co wpływa na trwałość związku i jak można zidentyfikować obszary do rozwoju, gdy w relacji pojawiają się trudności? Model 4Cs zakłada przeanalizowanie relacji partnerów w kontekście ich troski o siebie, bliskości, dopasowania oraz komunikacji. Każdy z tych elementów relacji związany jest z komunikacją pomiędzy poszczególnymi stanami Ja partnerów.

model-4cs

Pierwotny model nazywa się modelem 3Cs („Trzech Ce”) i został zaproponowany przez Laurę i Harry’ego Boydów (1981). Obejmuje on następujące komponenty:

  1. troskę (z ang. caring): ze stanu Ja-Rodzic do stanu Ja-Dziecko partnera;
  2. bliskość (z ang. closeness): pomiędzy stanami Ja-Dziecko partnerów;
  3. dopasowanie (z ang. compatibility): pomiędzy stanami Ja-Rodzic partnerów.

W związku z pojawiającymi się zastrzeżeniami związanymi z brakiem komunikacji pomiędzy stanami Ja-Dorosły partnerów w modelu 3Cs, Tony White (2014, 2017) zaproponował uzupełnienie modelu o czwarte Ce: komunikację (z ang. communication). Obejmuje ona kontakt właśnie pomiędzy stanami Ja-Dorosły partnerów. Tym samym model został poszerzony o jeszcze jedno „Ce”, stąd propozycja Tony’ego White’a przeformułowania go na model 4Cs („Czterech Ce”).

Co się dzieje, gdy brakuje troski?

Troska w trwałej relacji oznacza wysyłany ze stanu Ja-Rodzic do stanu Ja-Dziecko partnera komunikat o bezwarunkowej akceptacji partnera takim, jaki jest oraz o bezwarunkowym troszczeniu się o jego potrzeby. Troska jest wyrażana także w zapewnieniu partnera o swojej dostępności. Pary, które cechuje wzajemna troska dzielą obowiązki ze względu na wzajemny szacunek, a nie z poczucia obowiązku, np. partnerzy przygotowują sobie wzajemnie posiłki dlatego, że mają ochotę i potrzebę, a nie tylko, gdy druga strona relacji jest chora i należy się nią zaopiekować.

Kiedy w relacji brakuje troski można zaobserwować:

  1. dużą ilość wzajemnych nierozpoznań u partnerów, tj. partnerzy nie zauważają wielu sygnałów lub sytuacji, których na nieświadomym poziomie nie chcą widzieć;
  2. wysoki poziom nierozpoznań u jednego z partnerów i jednocześnie równie wysoki poziom zachowań pasywnych w danym obszarze u drugiego, tj. jeden z partnerów nie zauważa sygnałów i sytuacji, których nieświadomie nie chce widzieć, a drugi partner nie podejmuje działania lub podejmuje je w nieefektywny sposób (zajmuje się innymi tematami, stosuje samouutrudnienie);
  3. brak wzajemnego zainteresowania, szacunku dla swoich wartości i dbałości o dobre samopoczucie partnera.

Partnerzy, którzy mają trudność w obszarze bliskości często wybierają siebie bazując na swoich wyborach skryptowych, czyli nieświadomie wybierają partnerów tak, aby potwierdzić swoje założenia co do relacji. Przykładowo osoba mająca problem z wchodzeniem w relacje, która odrzuca emocjonalnie swoich partnerów, wybiera związek z kimś, kto na nieświadomym poziomie uważa, że w związku zawsze się cierpi w powodu odrzucającego partnera. Obie strony wzmacniają tym samym swoje przekonania skryptowe. Praca nad poprawą tej sytuacji obejmuje wówczas pracę indywidualną nad osobistymi tematami każdego z partnerów, a dopiero później wspólną pracę nad relacją. Może się okazać, że praca indywidualna doprowadzi partnerów do potrzeby przeformułowania ich związku, a nawet do konieczności podjęcia decyzji czy warto go kontynuować, skoro powstał w oparciu o niekonstruktywne przekonania skryptowe.

Co się dzieje, gdy brakuje bliskości?

Bliskość w trwałej relacji obejmuje wzajemną komunikację emocji w taki sposób, aby partnerzy rozumieli je wzajemnie. Odbywa się ona ze stanu Ja-Dziecko do Ja-Dziecko partnera. Partnerzy mówią wówczas sobie o tym, jak się czują emocjonalnie oraz słuchają się wzajemnie. Bliskość przejawia się w chęci wyrażania emocji w przejrzysty i nacechowany szacunkiem sposób oraz w chęci słuchania partnera uważnie i z potwierdzeniem, że słyszymy to, co mówi o swoich emocjach. Dotyczy to zarówno przyjemnych, jak i trudnych emocji, takich jak złość czy rozczarowanie zachowaniem partnera.

Kiedy w relacji brakuje bliskości można zaobserwować:

  1. trudności w obszarze seksualności u jednego lub obojga partnerów;
  2. częste zachowania rakietowe (tj. emocje zastępcze zamiast autentycznych, np. ktoś złości się zamiast odczuwać adekwatny w danej sytuacji smutek) oraz gier (powtarzanego, nieświadomego procesu o ukrytym motywie, który kończy się wypłatą, tj. nieprzyjemnymi odczuciami dla obu stron);
  3. nierozpoznania w obszarze emocji swoich i partnera (tj. niezauważanie przesłanek świadczących o emocjach);
  4. brak wspólnej zabawy.

Partnerzy, którzy mają trudność w zbudowaniu bliskości często mają niedoinwestowany lub wykluczony stan Ja-Dziecko. Często pojawiają się u nich zakazy związane z odczuwaniem radości, zabawą, byciem dzieckiem. Terapia obejmuje wzmocnienie stanu Ja-Dziecko jednego lub obojga partnerów, analizę gier oraz pracę ze skryptem, a zatem z wczesnodziecięcymi decyzjami oraz związanymi z nimi zakazami partnerów. Kiedy para zakończy pracę w tym obszarze może uczyć się wyrażać swoje emocje i zauważać je wzajemnie.

Co się dzieje, gdy brakuje dopasowania?

Dopasowanie w trwałej relacji oddaje stopień w jakim partnerzy podzielają swoje wartości, a zatem dotyczy porozumienia ich stanów Ja-Rodzic. Partnerzy, którzy są dopasowani mają spójny system wartości, tj. są zgodni w swoich przekonaniach nt. podejścia do kwestii rodziny, pracy, pieniędzy, dzieci i innych ważnych obszarów. Nawet jeśli pojawiają się nieporozumienia dotyczące konkretnych sytuacji, to co do zasady mają podobny punkt widzenia na dany obszar, np. oboje uważają, że rodzina jest ważniejsza od pracy lub że czas na relacje z przyjaciółmi jest równie ważny, co czas dla rodziny. Co ważne, chodzi tu o wartości (płynące ze stanu Ja-Rodzic), a nie o preferencje (ze stanu Ja-Dziecko). Preferencje, w odróżnieniu od wartości, można negocjować, np. można negocjować w jaki sposób spędzać czas wolny (preferencje ze stanu Ja-Dziecko), ale trudniej negocjować wartość samej zabawy. Jeśli dla kogoś rodzina jest ważniejsza od zabawy (a zatem uważa, że należy poświęcić dla niej swój czas wolny) trudno mu będzie zrozumieć partnera, który uważa, że zabawa jest równie ważna i trzeba znaleźć na nią czas (a zatem jest skłonny wygospodarować czas na rozrywkę kosztem czasu z rodziną).

Kiedy w relacji brakuje dopasowania można zaobserwować:

  1. gry, których celem jest unikanie tematów problemowych, tj. powtarzanie nieuświadomionych sekwencji, które prowadzą do wzajemnego poczucia krzywdy u partnerów, zamiast podjęcia rozmowy o różnicy zdań w jakimś obszarze;
  2. występującą bliskość, która przejawia się we wspólnej zabawie, seksie i innych zachowaniach, na których opiera się związek, a para generalnie wygląda na szczęśliwą i jest zakłopotana źródłem swoich trudności;
  3. tendencję do nierozpoznania w obszarze problemów w relacji, tj. do deklarowania, że problem nie istnieje lub jest mało istotny.

Partnerzy, którzy nie są dopasowani, często nieświadomie wybierają gry zamiast autentycznej relacji, ponieważ rozmowa o różnicach na poziomie wartości jest bardzo trudna. Aby poprawić relację muszą zdać sobie sprawę z odgrywanych przez siebie gier, tj. zauważyć i zrozumieć powtarzające się sekwencje zachowań, które odgrywają w różnych sytuacjach i które zwykle kończą w poczuciu wzajemnego niezrozumienia. Kolejnym krokiem jest rozpoznanie i zaakceptowanie występujących u partnerów różnic w systemach wartości, a następnie negocjowanie akceptowalnych rozwiązań. Zależnie od wagi różnic para może znaleźć dobre rozwiązanie bądź zdecydować o rozstaniu, jeśli uzna, że różnice te są niemożliwe do pogodzenia.

Kiedy w danym związku występuje więcej niż jeden obszar trudności, Laura i Harry Boyd sugerują pracę nad nimi w następującej kolejności: troska, bliskość, dopasowanie. Przedstawiony model spotkał się z krytyką ze względu na brak uwzględnienia komunikacji pomiędzy stanami Ja-Dorosły partnerów. Tony White zaproponował w związku z tym uzupełnienie modelu o ten element.

Czwarty element: Komunikacja

Komunikacja z poziomu Ja-Dorosły do Ja-Dorosły partnera oznacza zdolność do odłożenia na bok emocji i porozumienie na poziomie logiki. Pozwala to spojrzeć na emocjonalne sytuacje obiektywnie i daje możliwość stawienia czoła nieprzyjemnym tematom bez eskalacji emocji. Dzięki temu para może zaangażować się w logiczną rozmowę o rozwiązaniu problemu. Dla niektórych osób odłożenie na bok emocji jest jednak bardzo trudne, co może utrudniać porozumienie, szczególnie gdy emocje są silne i uniemożliwiają obiektywne spojrzenie na problem.

Jeśli w związku brakuje komunikacji na tym poziomie u jednego lub obojga partnerów można zaobserwować trwanie w emocjach bez woli obiektywnej analizy problemu, a także eskalację emocji, która może doprowadzić do pojawienia się np. chęci zemsty zamiast szukania konstruktywnych rozwiązań.

Aby rozwinąć umiejętność konstruktywnej komunikacji z odniesieniem do faktów, trzeba nauczyć się odkładać na bok emocje, koncentrując się na przedmiocie rozmowy i obiektywnym szukaniu rozwiązania dla powstałej różnicy zdań. Tony White pisze, że jest to w gruncie rzeczy ćwiczenie kognitywne (poznawcze).

Szczęśliwy związek… czyli jaki?

Dobra relacja związana jest z dostępem do zasobów każdego ze stanów Ja. Oznacza zarówno dzielenie wspólnych wartości ze stanów Ja-Rodzic partnerów, wzajemną troskę ze stanu Ja-Rodzic do stanu Ja-Dziecko partnera, wspólne porozumienie emocjonalne i zabawę ze stanów Ja-Dziecko, jak i skuteczną komunikację ze stanów Ja-Dorosły. Podobnie jak w rozwoju osobistym, w rozwoju relacji ważny jest dostęp do wszystkich stanów Ja oraz wzajemna praca nad pielęgnowaniem wieloaspektowego porozumienia między partnerami.

Może zaciekawić Cię też: Analiza relacji w AT – model RANI

BIBLIOGRAFIA:
Boyd, H.; Boyd, L. (1981). A Transactional Model for Relationship Counseling. Transactional Analysis Journal, Vol 11(2), Apr 1981, 142-146.
White, T. (2014). The four Cs model of relationships. www.tony-white.com (21.09.2014).
White, T. (2017). The importance of good Adult ego state in relationships. www.tony-white.com (28.01.2017).