Jak wygląda Twój grafik? Deadline goni deadline, a Ty ciągle gasisz pożary? Hobby poszło w odstawkę, a przyjaciele zastanawiają się, czy wszystko między Wami ok, bo dawno się nie odzywałeś/aś? Myślisz może: „Jeszcze chwila, jeszcze ten ostatni projekt…” – i tak od paru miesięcy? A lista z zadaniami do zrobienia na wczoraj zdaje się nie mieć końca i ciągle się wydłuża?

A może wręcz przeciwnie: poświęcasz mnóstwo czasu na drobne przyjemności? Trudno Ci już wybrać coś na Netflixie – wszystko już znasz, a Facebooka scrollujesz kilka razy dziennie? Za to zadania, które masz zaplanowane, leżą i czekają, bo nie możesz się za nie zabrać? Masz w planach to zrobić, już za 15 minut, no może za godzinkę, jeszcze tylko jeden odcinek serialu i rzut okiem na socialmedia.

Umiejętność zarządzania projektami i utrzymywania przy tym założeń czasowych przez długi czas uznawałam za kompetencje twarde. Nie potrafisz lub potrzebujesz robić to lepiej? Wybierz się na szkolenie, naucz metod ustalania priorytetów, optymalizacji pracy i… jedziesz 🙂 A ponieważ moja lista rzeczy do zrobienia zaczynała się ostatnio niepokojąco wydłużać, uznałam, że to najwyższy czas wybrać się na szkolenie do eksperta od ogarniania czasoprzestrzeni. A na nim…

… zobaczyłam, jak wiele wspólnego ma zarządzanie czasem z naszą kondycją psychiczną. I jak dużo nasza lista zadań mówi o naszych stanach Ja w myśl analizy transakcyjnej.

To niecodzienny wpis, bo wychodzę w nim nie od analizy transakcyjnej, a od narzędzia z obszaru efektywności osobistej: matrycy Eisenhowera. Okazała się bowiem świetnym narzędziem do analizy naszych stanów Ja i punktem wyjścia do pooglądania zakazów w myśl AT. Zobaczcie sami.

 

Parę słów o matrycy Eisenhowera i zarządzaniu sobą w czasie

 

W fotograficznym skrócie matryca służy do przyporządkowania naszych zadań do wymiarów:
ważne / nieważne: Na ile jest to dla mnie istotne: prowadzi do realizacji moich celów czy niekoniecznie?
pilne / niepilne: Na kiedy to jest: na już / niebawem czy może poczekać?

Celem jest pogrupowanie zadań, które pomoże nam zbudować racjonalny grafik. Oceniamy zatem każde zadanie przez pryzmat tego, czy jest ważne oraz czy jest pilne. Powstają nam wówczas 4 pola – jak na przedstawionej poniżej grafice:

źródło: www.mariusztomaszewski.pl/blog/macierz-eisenhowera (za zgodą autora)

Czy wiesz już, w której ćwiartce najczęściej przebywasz? Czy większa część Twojego tygodnia to gaszenie pożarów (ważne i pilne)? A może nieustannie odkopujesz się ze spraw, które dosyłają Ci inni (nieważne, ale pilne)? Albo prokrastynujesz (nieważne i niepilne), nie mogąc zabrać się za swoje priorytety?

Ekspertem w temacie zarządzania sobą w czasie nie jestem, więc poprzestanę na tym krótkim wprowadzeniu. Jeśli interesuje Cię wgryzienie się w ten obszar, to zapraszam już na blog Mariusza Tomaszewskiego. W jednym ze swoich wpisów rozwija on właśnie temat matrycy Eisenhowera: www.mariusztomaszewski.pl/blog/macierz-eisenhowera. No i tak na marginesie, to właśnie u Mariusza byłam na szkoleniu, z którego wyniosłam nie tylko AT-owskie przemyślenia, ale też świetne pomysły na poukładanie swojej to-do list!

No dobrze, to przechodzimy do mojego obszaru, czyli…

 

Co ma do tego wszystkiego analiza transakcyjna?

 

Analizując swój grafik możemy pokusić się o autodiagnozę stanów Ja – ocenić, które są u nas najbardziej aktywne. To z kolei pomoże nam zrozumieć, dlaczego nasza matryca wygląda tak, a nie inaczej.

Innymi słowy: jeśli masz poczucie, że Twój grafik wymyka Ci się spod kontroli i że nieustannie gasisz pożary, to niekoniecznie potrzebujesz większego kalendarza i pakietu narzędzi do optymalizacji zadań. Może warto zacząć od tego, co jest przyczyną. Możliwe bowiem, że sedno tkwi nie w lepszym planowaniu, ale w emocjach i postawach związanych z tym planowaniem.

Obejrzyj zatem, jak się ma Twoja matryca Eisenhowera do stanów Ja, które znasz z AT. A jeśli nie znasz lub przyda Ci się krótkie odświeżenie tematu, to podrzucam:

 

Krótkie przypomnienie stanów Ja

(przejdź do następnego rozdziału, jeśli znasz model funkcjonalny)

W analizie transakcyjnej wyróżniamy 5 funkcjonalnych stanów Ja. Można powiedzieć, że są to tryby, w jakich funkcjonujemy. Idealnie, jeśli są zbalansowane, tj. korzystamy z ich konstruktywnych przejawów w zrównoważony sposób. Mamy wtedy dostęp do wszystkich swoich zasobów. Czasem jednak jakiś stan Ja jest niedoinwestowany (korzystamy z niego zbyt mało) lub przeinwestowany (korzystamy zbyt dużo i wówczas w jego negatywnej formie).

 

Rodzic Normatywny

Gdy korzystamy konstruktywnie: umiemy ustanawiać zasady dla naszego dobra („Warto dobrze się odżywiać – kup tym razem więcej warzyw. To ważne, aby dbać o zdrowie.”) i stawiać granice sobie oraz innym.

Gdy korzystamy nadmiernie: przesadzamy z regułami i powinnościami, uruchamiamy wewnętrznego krytyka („Jeszcze nie gotowe?! Taka prosta sprawa. Wstyd i żenada, zacznij w końcu porządnie pracować.”) albo pouczamy innych.

 

Rodzic Opiekuńczy

Gdy korzystamy konstruktywnie: w autentyczny sposób troszczymy się o siebie oraz o innych, szanując jednak także pewne granice – nie narzucamy się z pomocą, zamiast tego empatycznie reagujemy na potrzeby (również swoje!).

Gdy korzystamy nadmiernie: udzielamy pomocy nieproszeni, uruchamiamy „pomagactwo” – nadmiarowe ratowanie wszystkich, których uznamy za potrzebujących („Daj, pomogę Ci! Nic się nie stanie, jak zostawię na chwilę swoje sprawy, a zrobię to szybciej niż Ty.”)

 

Dziecko Wolne

Gdy korzystamy konstruktywnie: mamy dostęp do autentycznych emocji, twórczej swobody, kreatywności. To jednak nie tylko zabawa i cukierkowy świat. To również ta część nas, która doświadcza szczerego smutku, czy też strachu. Doświadczanie jest tu kluczem – to dostęp do naszych uczuć i ich życzliwa akceptacja.

Gdy korzystamy nadmiernie: hulaj dusza, piekła nie ma – chcę, więc robię, bez względu na konsekwencje. Niech ktoś tylko spróbuje mnie zatrzymać. Działamy wtedy jak dzieci, które jeszcze nie nauczyły się reguł dorosłego życia. Nie jest to wcale ani dobre, ani konstruktywne.

 

Dziecko Przystosowane

Gdy korzystamy konstruktywnie: wiemy, kiedy ustąpić, coś przemilczeć oraz że są pewne zasady, których należy się trzymać (społeczne / kulturowe / biznesowe), nawet jeśli nie do końca nam z nimi wygodnie. Umiemy iść na kompromis – czasem z innymi, czasem ze sobą. Korzystamy z tej części, gdy wykonujemy prace, których nie lubimy, ale wiemy, że trzeba je zrobić.

Gdy korzystamy nadmiernie: umniejszamy siebie i odbieramy sobie moc sprawczą, czekamy aż decyzję podejmą inni (lepsi, mądrzejsi, bardziej zaradni). Trudno nam wtedy przedstawić swoje stanowisko i zadbać o swoje potrzeby – inni są ważniejsi, a nasze potrzeby idą w odstawkę.

 

Dorosły

To ta wyważona, analityczna część nas, która wnioskuje w oparciu o fakty oraz działa tu i teraz z wykorzystaniem naszych zasobów. Nie ma negatywnego przejawu, jednak warto wiedzieć, że tzw. zintegrowany dorosły uwzględnia wszystkie pozostałe stany Ja. Kiedy z niego korzystamy, nie przypominamy chodzącego komputera bez emocji analizującego dane, jak mogłoby się zdawać. Przeciwnie, mamy dostęp zarówno do emocji, jak i do logicznego myślenia. Wiemy, jak siebie ochronić z uwzględnieniem swoich uczuć i potrzeb, stawiamy jasne granice i dbamy o zasady, ale też wiemy, kiedy warto zastosować się do odgórnych wytycznych. Innymi słowy, działając ze zintegrowanego dorosłego podejmujemy akcję z uwzględnieniem wskazówek płynących ze wszystkich stanów Ja. Odpowiadamy sobie na pytania: Jakie są fakty: co mam, a do czego dążę? Co chcę teraz zrobić? Jak się z tym czuję? Jak to się wpisuje w ustalenia, których mam dotrzymać? Czy to jest dobre dla mnie i dla innych? Czy warto przysiąść chwilę, mimo że nie mam ochoty, aby zrealizować cel, do którego dążę?

 

Ok, krótkie przypomnienie stanów Ja za nami, to przechodzimy do sedna, czyli…

 

Jak matryca Eisenhowera ma się do naszych stanów Ja?

 

Zobacz, co się dzieje z Twoimi emocjami, gdy poszczególne ćwiartki są (za) mocno rozbudowane.

 

WAŻNE I PILNE

To sprawy dużej wagi i na wczoraj. Pożary, kryzysy lub ważne tematy odkładane za długo. Gdy ich lista jest długa, jesteśmy w nieustannym napięciu i pogoni za deadline’ami. Znam osoby, które funkcjonują tak latami. Niektóre zatrzymują się dopiero w szpitalu, bo gdy nie potrafimy wyhamować sami – wyhamuje nas nasze ciało, kiedy już dobijemy do kresu możliwości fizycznych.

Jaki głos dominuje w Twojej głowie, gdy doświadczasz zadań z tej ćwiartki zbyt mocno?
– „Musisz! To mega ważne i na wczoraj, weź się w garść. Trudno, zarwiesz noc, ale to musi być zrobione!
– „Trzeba było się za to zabrać wcześniej, jak zwykle nie potrafisz zaplanować prostych zadań i teraz masz babo placek, musisz to ogarnąć, natychmiast!.

Z którym stanem Ja kojarzy Ci się ten głos?

Dla mnie to negatywny przejaw Rodzica Normatywnego. Do zarzucenia tej ćwiartki sprawami przykładają się też z pewnością negatywne przejawy Rodzica Opiekuńczego („tak, zostaw, zrobię to za Ciebie, już mi wszystko jedno i tak siedzę w nocy”) i/lub Dziecka Przystosowanego („przerasta mnie to, nie dam rady, nie wiem co robić, po prostu wezmę L4”). W ćwiartce „ważne i pilne” dominuje jednak Rodzic Normatywny i jego charakterystyczne MUSISZ. Głos w naszej głowie jest tu zwykle krytyczny, karzący, naciskający na więcej wysiłku w imię ważnej sprawy. Odczuwamy presję i związane z tym napięcie, a często także złość na siebie lub innych.

Jeśli masz wyjątkowo dużo spraw właśnie w tej ćwiartce, sprawdź:

Dlaczego jest ich aż tyle?
Może wymagasz od siebie za dużo na raz i nie uwzględniasz czasu na swoje potrzeby? Jesteś więc pod tyranią negatywnego aspektu Rodzica Normatywnego. A może odkładasz rzeczy ważne, ale niepilne tak długo, aż staną się pilnymi pożarami do ugaszenia? Czy dlatego, że za dużo czasu poświęcasz na rzeczy mało ważne? Tu jest pułapka błędnego koła, o której za chwilę.

Czy wszystkie faktycznie są pilne?
Co się stanie, jeśli ich nie zrobisz w najbliższych dniach? Może tylko wydaje Ci się, że są pilne, albo sam/a sobie narzucasz taki rygor czasowy. Tu znowu kłania się Rodzic Normatywny, który pogania Cię batem. Może nikt / nic Cię nie goni, ale ścigasz się sam/a ze sobą?

Czy one rzeczywiście są dla Ciebie ważne, tzn. prowadzą do osiągnięcia Twoich celów?
Może wrzucasz tutaj rzeczy ważne dla innych ludzi, a niekoniecznie dla Ciebie? Coś, czego ktoś od Ciebie wymaga, mimo że nie jest to dla Ciebie priorytetem. Jeśli tak, to może to wskazywać na zbyt mocno doinwestowane Dziecko Przystosowane („nie mogę mu/jej odmówić”) lub Rodzica Opiekuńczego („zrobię to za niego/nią”). Co więcej, to nie miejsce na nie – przenieś je do ćwiartki „nieważne, ale pilne”.

Czego naprawdę potrzebujesz? Wsłuchać się w pragnienia i emocje płynące z Twojego Dziecka Wolnego i uruchomić pozytywne aspekty Rodzica Ochraniającego – względem siebie! A Rodzica Normatywnego wysłać od czasu do czasu na urlop 😉

 

NIEWAŻNE, ALE PILNE

Te męczące sprawy, które trzeba zrobić na wczoraj. Zazwyczaj mało istotne dla nas (w końcu nie nadaliśmy im kategorii „ważne”), ale ktoś nam wierci dziurę w brzuchu i trzeba wreszcie ruszyć temat.

Jaki głos odzywa się najczęściej tutaj?
– „O rety, już dawno powinienem/powinnam jej odpisać, zaraz się na mnie obrazi.”
– „No dobra, odkopię się z tych drobiazgów i zabieram się za mój projekt. O nie, 15 nieprzeczytanych maili… ech… zobaczmy, czego oni ode mnie znowu chcą.

Jak Ci to brzmi?

Ja tu widzę sporo negatywnego aspektu Dziecka Przystosowanego. Nie chcę, ale muszę, bo oni chcą. Zostawiam więc swoje ważne sprawy i robię ważne sprawy innych. Być może dołącza do tego negatywny aspekt Rodzica Opiekuńczego: nie mogę ich zostawić, oni tego potrzebują, powinienem/powinnam pomagać.

Nie ma oczywiście niczego złego w solidarnym wpieraniu zespołu czy też pomaganiu innym, o ile nie cierpią na tym nasze priorytety. Jeśli więc codziennie odkopujesz się z takich błahostek, po czym zdajesz sobie sprawę, że nie ruszyłeś/aś ważnych dla Ciebie, zaplanowanych na ten dzień spraw – coś jest nie tak. Najwyraźniej potrzeby innych stawiasz wyżej niż swoje. I tu właśnie kłania się Dziecko Przystosowane.

Pułapka, w którą tu często wpadamy, to myśl, że jak się odkopiemy z tych wszystkich drobnych spraw, które inni nam wrzucają do koszyczka, to ruszymy już ze swoimi. Tylko, że tych kamyczków w koszyczku przybywa, a w końcu nasze ważne, ale niepilne sprawy stają się pilnymi i trafiają do ćwiartki z pożarami.

Jeśli masz dużo spraw właśnie w tej ćwiartce, sprawdź:
Czy nie rzucasz się od razu do maila / telefonu, bo ktoś od Ciebie czegoś chce w tym momencie? A co z Twoim planem i priorytetami? Zdradzę Ci sekret: Ty też jesteś swoim klientem. Najważniejszym.

Czy podczas spotkania z kluczowym klientem odbierasz telefony albo przyjmujesz interesantów? Ok, w gardłowych sytuacjach może się tak zdarzyć. Najczęściej jednak wyciszamy telefon na czas spotkania i nie przyjmujemy innych wizyt, prawda? Umów się zatem, że Twoje kluczowe spotkanie danego dnia to spotkanie ze sobą i praca nad najważniejszym na ten dzień projektem – tym, który ma kategorię „ważne”, ale dla Ciebie. Oddzwonisz i odpiszesz, jak skończysz. Tak jak oddzwaniasz i odpisujesz po spotkaniach z klientami, a nie w ich trakcie.

Techniki i narzędzia w tym obszarze to już temat na szkolenie z zarządzania sobą w czasie. Od strony AT natomiast dodam: jesteś ważny/a i Twoje spawy i plany są ważne. Nie mniej, niż sprawy osób, które do Ciebie dzwonią, piszą lub przychodzą. Rozwijaj więc swoją asertywność i znajdź zdrową równowagę. Inaczej inni nauczą się, że jesteś zawsze i wszędzie dostępny/a, a Twoje Dziecko Przystosowane wkrótce będzie w kropce – wybierając, do kogo się przystosować, gdy petentów będzie coraz więcej.

Czego zatem naprawdę potrzebujesz? Uruchomić wspierającego Rodzica Normatywnego do wprowadzenia zasad i reguł, które zabezpieczają Twój interes oraz Rodzica Ochraniającego, aby życzliwie zadbać o siebie, zauważając przy tym również potrzeby innych. A także pooglądać z jakimi pragnieniami Dziecka Wolnego związane jest to nadmierne zaspokajanie potrzeb innych 😉

 

WAŻNE i NIEPILNE

Crème de la crème, Święty Graal i kwintesencja produktywności 🙂 Czyli rzeczy ważne, wpisujące się w nasze cele, ale bez noża na gardle – do zrealizowania na spokojnie. Yeti takie – podobno niektórzy widzieli, ale to tylko plotki. Kuzyn szwagra opowiadał, że poznał kiedyś człowieka, który rzekomo tak na spokojnie i bez presji osiąga swoje cele 😉 Ale zaraz, zaraz, dlaczego to nie ma być o Tobie?

Głos, który odzywa się tutaj, mówi: „Ok, to mam jasny cel, określone priorytety, mogę to sobie rozplanować na poszczególne etapy, żeby działać możliwie produktywnie i kreatywnie, bez presji.

Wiesz z jakim stanem Ja związana jest ta ćwiartka?

Dla mnie to kwintesencja zintegrowanego Dorosłego, który uwzględnia wszystkie inne stany Ja. To, jakie ważne zadania przed sobą stawiam – kluczowe priorytety (Rodzic Normatywny). I to, jak zadbam o siebie, swój dobrostan (Rodzic Opiekuńczy). Także to, jak się przy tym dobrze bawić, uruchamiać kreatywność, ale też reagować na te mniej przyjemne odczucia – uwzględniać swój strach / smutek / lęk (Dziecko Wolne). W końcu także, jak robić te rzeczy, które nie są aż tak fajne, ale ważne dla naszego celu i trzeba je po prostu przełknąć (Dziecko Przystosowane). Działamy tu z dostępem do swoich zasobów, a nie pod presją czasu lub oczekiwań innych.

Tu jest jeszcze jeden myk, którego zrozumienie zajęło mi lata (nie, nie żartuję, naprawdę lata). To właśnie tu jest Twój odpoczynek i Twoje zdrowie. | Jeśli jesteś pracoholikiem to usiądź, oddychaj, postaraj się nie zhiperwentylować, zaraz Ci minie szok.

Tak, troska o swoją produktywność obejmuje także odpoczywanie, ładowanie baterii w przyjemny sposób i dbanie o zdrowie. Wbrew pozorom produktywność to nie dokręcanie śrubki coraz mocniej i mocniej. Jeśli odpoczynek i zdrowie nie będą u Ciebie w tej ćwiartce, to niebawem mogą wpaść do „ważne i pilne”, gdy rozchorujesz się z przemęczenia lub, co gorsza, wylądujesz w szpitalu.

Czego tutaj potrzebujesz? Trzymać tak dalej! 🙂

No i mamy jeszcze jedną…

 

NIEWAŻNE i NIEPILNE

Błahostki, zapychacze czasu i wszystko to, co robimy, żeby prokrastynować. Wiecie, że ja kiedyś odpoczynek wrzucałam właśnie tutaj? Sęk w tym, że tutaj są zapychacze czasu, a nie prawdziwy odpoczynek – taki, który realnie ładuje baterie.

Kojarzycie ten stan, w którym planujecie przyjemny wieczór z ulubionym serialem lub spotkanie z przyjaciółmi? Czas zarezerwowany tylko na tę właśnie wymarzoną aktywność. Nawet jeśli jesteście w trakcie ważnych projektów, na ten moment to odkładacie i cieszycie się chwilą spokoju lub kontaktem z bliskimi. To jest odpoczynek i on jest w ćwiartce „ważne, ale niepilne”. Gdy jednak oglądasz serial za serialem, żeby nie myśleć o ważnej i pilnej sprawie, która jest już pożarem i zbliża się do bycia katastrofą – jesteś właśnie tutaj. W ćwiartce „nieważne i niepilne”. Podobnie, gdy godzinami scrollujesz Facebooka, bo po prostu nie możesz zabrać się za temat, który Cię przerasta. Zapychasz czas nieistotnymi spawami i wcale przy nich nie odpoczywasz, bo z tyłu głowy cały czas masz świadomość, co na Ciebie czeka i że wraz z upływem czasu jest coraz gorzej.

Jaki głos się tu pojawia?
Jeszcze chwilka. Pogram / poczytam / pooglądam pierdoły jeszcze pół godziny i równo o 13 zabieram się za pracę.”; „Jednak o 14.”; „No ok, teraz to trzeba robić obiad, ale o 16 już siadam.”; „No dobrze, jest już późno, lepiej jak się wcześniej położę i wyśpię. Wstanę o 5, żeby nadrobić. Zaczynam punkt 5”; „Jednak 5:30”.

Z czym Wam się kojarzy ten głos?

Presja i opór, który skutkuje odwlekaniem. To najczęściej przejaw Dziecka Przystosowanego, nierzadko w specyficznej formie: Dziecka Zbuntowanego („A właśnie, że nie teraz! Chyba należy mi się trochę odpoczynku.”). Może mu towarzyszyć też negatywny aspekt Dziecka Wolnego, które nazywamy w AT również tzw. dzieckiem szalonym („A co mi tam, nie mam ochoty to nie robię, co mi zrobią? Wywalą mnie? Chcę się bawić, a nie siedzieć nad tym nudnym tematem.”)

Przy okazji ćwiartki „ważne i pilne” pisałam o pułapce – błędnym kole. To właśnie ten moment, kiedy spraw w ćwiartce „ważne i pilne” mamy tak dużo, że nas to przerasta i w efekcie spadamy tutaj – do „nieważne i niepilne”. Prokrastynujemy, odwlekamy. I wcale przy tym nie odpoczywamy. A potem rzucamy się do ćwiartki „ważne i pilne”, żeby zapobiegać katastrofom. Kończymy wyczerpani.

Doświadczamy wówczas czegoś, co w AT nazywamy impasem. Rodzic Normatywny grzmi „musisz natychmiast się za to zabrać!”, ale ze stanu Ja Dziecko pojawia się opór. Impas ma to do siebie, że omijamy Dorosłego. Jest więc „musisz” i „nie chcę / nie mogę / nie mam siły”. Dlatego tu pojawiają się często decyzje, które w normalnych okolicznościach są dla nas niezrozumiałe. Jakim cudem 6 godzin grałem w grę / oglądałam serial, kiedy mam do zrobienia ważny projekt na wczoraj? Syndrom studenta sprzątającego mieszkanie w trakcie sesji. Bo nagle ten okropny kurz, który leżał tu cały semestr, jest nie do zniesienia – nie można się uczyć w takich warunkach!

Jeśli często bywasz w tej ćwiartce, sprawdź:
– Czy w ćwiartce ważne i pilne nie masz za dużo pożarów, od których uciekasz? Jeśli tak, to dlaczego jest ich aż tyle?
Jak planujesz swój wysokojakościowy odpoczynek: zdrowy sen, dobre odżywianie się, spotkania z przyjaciółmi i czas na swoje hobby?
Jak radzisz sobie z rozpraszaczami? To już temat na szkolenie z zarządzania sobą w czasie: może warto włączyć ograniczenie dostępu do socialmediów i Internetu w czasie pracy albo nauczyć się stawiać cele i określać priorytety? Jest sporo ciekawych metod i narzędzi, zainteresuj się nimi.

Co jest tutaj potrzebne? Włączenie pozytywnego aspektu Rodzica Normatywnego do ustanowienia reguł pracy dla siebie; Dorosłego do racjonalnego planowania, a także Rodzica Ochraniającego, aby zadbać o realizację swoich potrzeb i zachcianek w konstruktywny sposób.

 

Zakaz na ważne i niepilne

Jest jeszcze jeden, kluczowy konstrukt AT, który pomaga nam obejrzeć, dlaczego nie działamy produktywnie. Są to zakazy przekazy otrzymane od rodziców, najczęściej wysyłane i odbierane nieświadomie. Dotyczą one naszego istnienia, zachowania, ekspresji emocji, a konkretniej tego, czego nie wolno nam robić, stąd właśnie określenie „zakaz”.

O zakazach pisałam w dwóch poprzednich artykułach:
– Na przekór zakazom, czyli o „przekornej decyzji”
– Narzędzie: Koło Przyzwoleń

To właściwie temat na odrębny, szeroki artykuł, także tylko go zasygnalizuję. Jeśli masz poczucie, że Twój grafik nie jest taki, jaki byś chciał/a, to warto obejrzeć, czy nie wiąże się on z realizacją jakiegoś zakazu właśnie. Może to być np.:

 

Niech Ci się nie uda (zakaz na osiągnięcie sukcesu)

Będąc pod jego wpływem możesz tak organizować swoją pracę, aby nie osiągnąć założonego celu. Nadmiar obowiązków i wyczerpanie idealnie się do tego nadaje, podobnie jak prokrastynowanie i odwlekanie ważnych zadań. Możesz też zareagować na ten zakaz przekorną decyzją („A właśnie, że osiągnę to, co chcę!”) – idąc po trupach do celu. Najczęściej jednak po swoim trupie, bo kosztem swojego życia osobistego i zdrowia – za wszelką cenę goniąc sukces i ścigając się ze sobą. Czy to jednak aby na pewno sukces? Trudno go celebrować ze zrujnowanym zdrowiem i gdy już nikogo nie ma koło nas.

 

Nie bądź blisko

Ciągła gonitwa za zadaniami do wykonania to wprost wymarzona wymówka i idealna odpowiedź na pytanie, dlaczego nie masz czasu dla rodziny i przyjaciół. Przecież właśnie dbasz o rodzinę, zaharowujesz się dla niej! Czy rzeczywiście właśnie tego potrzebuje Twoja rodzina?

 

Nie bądź ważny/a

A może doświadczasz zakazu „nie bądź ważny” i koncentrujesz się na potrzebach innych osób tak bardzo, że nie starcza Ci czasu na swoje. Biegasz wtedy po ćwiartce „nieważne i pilne”, bo nie potrafisz odmówić innym. W efekcie przerzucasz swoje sprawy z „ważne i niepilne” do „ważne i pilne”, jako że masz już pożary do gaszenia. Kończysz w „nieważne i niepilne” – prokrastynacją. Możesz też zareagować na ten zakaz przekorną decyzją („A właśnie, że będę ważny/a”!). Tylko musisz osiągnąć to, i to, i jeszcze to. Najlepiej wszystko na raz i na wczoraj, a zatem wrzucone do „ważne i pilne”. Osiągając cele kosztem siebie i paradoksalnie realizując tym samym zakaz – nie będąc ważnym/ą dla samego/ej siebie.

 

Nie czuj

Nadmiar pracy i poczucie ciągłej presji pozwalają też nie mieć dostępu do autentycznych emocji. W stresie i napięciu do głosu dochodzą przecież najczęściej tzw. uczucia pasożytnicze, o których pisałam tutaj: Czy emocje, które odczuwasz są autentyczne?

 

To oczywiście nie jedyne zakazy, do których podtrzymania możemy używać pracy i zachwianego grafiku. Dlatego jeśli doświadczasz przepracowania – czy to ze względu na pożary, czy też zalewającą Cię drobnicę ze strony innych – i/lub prokrastynacji, to zachęcam Cię do oglądania, gdzie w tym wszystkim jesteś Ty: Twoje potrzeby, cele, priorytety, wartości.

Masz prawo wyznaczać swoje cele oraz związane z nimi zadania i traktować je priorytetowo. Pomocna będzie tu praca na przyzwoleniach. Ci z Was, którzy czytają bloga regularnie, wypatrują zapewne dawno obiecanego materiału do autodiagnozy zakazów autorstwa Johna McNeela. John pokazuje w nim, jak identyfikować zakazy oraz przekuwać je na przyzwolenia. Przyznaję, że wypadł z mojej listy priorytetów, ale już wraca 🙂 Tylko do „ważne i niepilne”, także dajcie mi jeszcze chwilę czasu, abym mogła przygotować ten materiał z przyjemnością i bez presji 😉

Efektem udziału w szkoleniu z zarządzania sobą w czasie była u mnie refleksja, że wcale nie muszę więcej i szybciej, a wprost przeciwnie: mniej i wolniej! Za to z głową, uczciwie (polecam blokadę na socialmedia!) i z dobrym systemem do ogarniania zadań. Z przyjemnością wyrzuciłam zatem sporo spraw z „nieważne, ale pilne” oraz „ważne i pilne”. Bo wiecie, okazało się, że można też skreślać 😉

Tymczasem zapraszam do zapisania się do newslettera (formularz na dole strony), jeśli nie chcecie przeoczyć materiału do autodiagnozy! To jeszcze jedna, ważna rzecz, którą wyniosłam – tam, gdzie nie trzeba czegoś pamiętać samemu, warto sobie ułatwiać sprawę i zwalniać zasoby poznawcze 🙂 Możecie więc zostawić pamiętanie o tym temacie mi – napiszę, gdy materiał będzie gotowy.

Bibliografia:
Stewart, I.; Joines, V. (2016). Analiza Transakcyjna dzisiaj. Poznań: Dom Wydawniczy REBIS.
www.mariusztomaszewski.pl/blog/matryca-eisenhowera (stan na 26.03.2020)

Zostaw komentarz

Twój adres email nie będzie opublikowany Wymagane pola są oznaczone *